5-miesięczna Milenka, która w ciężkim stanie trafiła do szpitala w Rzeszowie, była maltretowana. Lekarze nie mają żadnych wątpliwości

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Lech Klimek, S

5-miesięczna Milenka, która w ciężkim stanie trafiła do szpitala w Rzeszowie, była maltretowana. Lekarze nie mają żadnych wątpliwości

Lech Klimek, S

Szok i niedowierzanie w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie. U 5-miesięcznego niemowlęcia, które trafiło tu w ciężkim stanie, lekarze stwierdzili krwiaki, a także świeże i starsze złamania kości.

Dziewczynka została przetransportowana do Rzeszowa ze szpitala w Jaśle. To było w piątek, 4 grudnia. Stan maleństwa był ciężki, trzeba było szybko operować. Już w Jaśle lekarki zorientowały się, że pięciomiesięczna dziewczynka musiała być maltretowana.

-

Wpłynęło zawiadomienie od lekarza, że do szpitala trafiło 5-miesięczne dziecko, którego ślady na ciele sugerowały, że mogło być ofiarą przemocy

- informuje Grzegorz Szczepanek, oficer prasowy Komendy Powiatowego Policji w Gorlicach.

Sąd Rejonowy w Gorlicach, na wniosek prokuratury, podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu 22-letniej Pameli H., matki 5-miesięcznej Milenki.

- Dalszy bieg sprawy zależeć będzie od opinii lekarzy z Rzeszowa - mówi Tadeusz Cebo, prokurator rejonowy w Gorlicach. - Mamy już wstępną opinię, z której wynika, że obrażenia dziecka są naprawdę ciężkie - dodaje.

Krwiaki i połamane kości

W trakcie operacji przeprowadzanej w Rzeszowie okazało się, że Milenka ma potężne krwiaki podtwardówkowe. Lekarze odkryli również świeże i starsze złamania. Dotyczyły one kości strzałkowej i żeber dziewczynki. Lekarze z rzeszowskiego szpitala określili, że obrażenia mogły powstać od kilku do kilkunastu dni wcześniej, niż dziecko trafiło pod opiekę medyków.

Matka sama przyjechała z Milenką do szpitala w Jaśle i tam szukała pomocy.

- Dziecko miało objawy padaczki. Matka pokrętnie tłumaczyła, że coś jest z nim nie tak, że ma wodogłowie, że nie ma z nim kontaktu. To wszystko było niespójne, mało logiczne - mówi Michał Burbelka, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Jaśle.

- Lekarki, które były na dyżurze, zdecydowały się na zrobienie tomografii głowy dziecka. Obraz pokazał liczne krwiaki, obrzęk ciemiączka, które wskazywały na maltretowanie. To nie były ślady po przypadkowym uderzeniu

- dodaje.

Jak się okazało, 22-latka końcem listopada przebywała z Milenką w szpitalu w Gorlicach, który opuściła na własne żądanie.

- Dostała skierowanie na kontrolę w poradni neurologicznej, bo lekarze z Gorlic zaczęli prowadzić leczenie w kierunku padaczki. Najwyraźniej nie mieli pełnego obrazu tego, co się działo z dzieckiem. Krwiaki mogły jeszcze się nie rozwinąć. Przypuszczam, że matka przyjechała do naszego szpitala, bo bała się wrócić do Gorlic, a u nas zaczęła opowiadać swoją historię - tłumaczy dyr. Burbelka.

Szef jasielskiej lecznicy dodaje, że dziecko trafiło do nich w takim stanie, iż głowa dziewczynki „chciała eksplodować”. Po zrobieniu tomografii zapadła decyzja o natychmiastowym przewiezieniu niemowlęcia do Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.

- Dziewczyna została przewieziona do Rzeszowa karetką, pod nadzorem anestezjologa. Nie mam żadnym wątpliwości, że dziecko było bite. To klasyczny obraz zespołu dziecka maltretowanego. Wiem, że jest w ciężkim stanie. Liczymy, że wyjdzie z tego. Niestety, skutki urazów głowy mogą być dla niej dramatyczne

- dodaje dyr. Burbelka.

2,5-letni syn Pameli H. jest u bliskich

Jeszcze w piątek zatrzymano 22-letnią matkę dziecka, a w sobotę rano ojca. Oboje byli trzeźwi. Młodzi ludzie wynajmowali w Bieczu mieszkanie. Z relacji policji wynika, że wcześniej nie było sygnałów o patologicznych zachowaniach w tej rodzinie.

- Mieszkali w Bieczu od czerwca tego roku - mówi Anna Ryba, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bieczu. - Ostatnie miesiące ich tu nie było, a dziewczyna pojawiła się ponownie w listopadzie. Wcześniej sporadycznie korzystała z pomocy ośrodka - dodaje.

Po zatrzymaniu kobiety jej pierwsze dziecko, chłopczyk, trafił pod opiekę rodziny.

- Chłopczyk czuje się tam bezpiecznie, bo bywał u tych krewnych często - mówi szefowa GOPS.

Podejrzana kobieta jest w ciąży

Po przesłuchaniu ojciec dziecka został zwolniony i ma status świadka. Matka dziecka przebywa w areszcie. Jak udało nam się dowiedzieć, jest w trzeciej ciąży, w pierwszym trymestrze.

Młoda kobieta najprawdopodobniej swoje trzecie dziecko urodzi w więzieniu. Gdzie? W Polsce istnieją wyłącznie dwa zakłady karne, w których matki mogą odbywać karę wraz z dziećmi. Jeden z nich znajduje się w Grudziądzu, drugi w Krzywańcu. Dodatkowo placówka w Grudziądzu posiada własną porodówkę i jest to tzw. Dom dla Matki i Dziecka przy zakładzie karnym.

Lech Klimek, S

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.