Aborcja legalna, ale trudno dostępna. Bo szpitale odmawiają wykonywania zabiegów

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Aleksandra Dunajska - Minkiewicz

Aborcja legalna, ale trudno dostępna. Bo szpitale odmawiają wykonywania zabiegów

Aleksandra Dunajska - Minkiewicz

W 2019 roku w całej Polsce 1110 wykonano zabiegów legalnego przerywania ciąży. W województwie lubelskim było ich 12. Nie oznacza to, że tylko tyle kobiet zdecydowało się na aborcję, ale że szpitale odmawiają wykonywania zabiegów. Główny argument to podpisanie przez lekarzy tzw. klauzuli sumienia.

Spośród 1110 zabiegów przerwania ciąży przeprowadzonych w zeszłym roku w całej Polsce, w większości (1074) powodem były poważne wady rozwojowe płodu. Mowa np. o zespole Edwardsa, beczaszkowiu, bezmógowiu czy niewykształceniu narządów. W woj. lubelskim zabiegów było 12, z czego 8 przypadków dotyczyło wad płodu, a 4 dotyczyły zagrożenia dla zdrowia i życia kobiety. W 2018 roku w całej Polsce wykonano 1076 zabiegów, w województwie lubelskim – 11 (wszystkie ze względu na uszkodzenie płodu lub nieuleczalną chorobę). W 2017 roku w całym kraju zabiegów było 1057, w Lubelskiem – zaledwie sześć.

- Wykonanie legalnego zabiegu terminacji ciąży to w Polsce problem – przyznaje dr hab. n. med. Marek Gogacz, lubelski konsultant w dziedzinie położnictwa i ginekologii.

- To nie jest tak, że pacjentka dostaje diagnozę, jedzie do najbliższego szpitala i ma bez problemu wykonywany zabieg. Kobiety są często odbijane jak piłeczka ping-pongowa i odsyłane od szpitala do szpitala. Do tego wysłuchują nierzadko niepotrzebnych komentarzy. Niektóre placówki formalnie deklarują, że zabiegi przeprowadzają, ale kiedy rzeczywiście pojawia się u nich pacjentka, odmawiają, różnie to argumentując. Natomiast pracownicy niektórych jednostek podpisali „klauzulę sumienia” – to jest ich prawo, które należy uszanować. Nie każdy decyduje się odebrać życie drugiemu człowiekowi niezależnie od powodu. Są województwa, jak podkarpackie, gdzie nie wykonuje się żadnego tego typu zabiegów - mówi dr Gogacz.

W sprawie problemu wielokrotnie alarmowały organizacje społeczne. Na początku tego roku Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny przepytała szpitale o zabiegi terminacji ciąży. Z sześciu ankietowanych placówek w województwie lubelskim wynikało, że tylko w jednej – SPSK4 w Lublinie - wykonano takie zabiegi. „Pozostałe jedynie deklarują, że przestrzegają prawa i nie odmawiają zabiegów. Co ciekawe, niemal wszystkie utrzymują, że ich postępowanie odpowiada zaleceniom konsultantów krajowych (…) Zalecenia akcentują, że pacjenta powinna otrzymywać opiekę i dostęp do świadczenia gwarantowanego najbliżej miejsca zamieszkania (…) Deklaracje o przestrzeganiu zaleceń są bez pokrycia w świetle faktów: w województwie co roku odnotowuje się ponad 9 tysięcy porodów, a w 2-4 procentach ciąż występują ciężkie wrodzone wady rozwojowe. O ile nawet przy wskazaniach do terminacji kobiety decydują się na kontynuację ciąży, o tyle widać, że na Lubelszczyźnie jest potencjalnie spora grupa pacjentek, które są pozbawione dostępu do należnego zabiegu przerwania ciąży” - czytamy w raporcie Federacji.

Dr Marek Gogacz ocenia, że przychodnie i szpitale, które podpisały kontrakt z NFZ i zajmują się diagnostyką prenatalną w pierwszym trymestrze ciąży, powinny opiekować się pacjentkami od początku do końca.

– W praktyce wygląda to nieco inaczej, zazwyczaj placówki, które chętnie wykonują dobrze wycenione przez NFZ badania z zakresu diagnostyki prenatalnej, zajmują się ciężarną ale tylko do momentu, kiedy z płodem jest wszystko w porządku. Natomiast kiedy okazuje się, że płód ma wady i jest wskazanie do zakończenia ciąży zgodnie z obowiązującym prawem, wtedy te pacjentki są zbywane bez przedstawienia planu dalszego działania. Brak jest współpracy pomiędzy przychodniami a oddziałami szpitalnymi. Rozmawiam czasami z kobietami, które znalazły się w takiej sytuacji. To są zawsze trudne problemy i rozmowy – podkreśla konsultant wojewódzki.

Dramatyczne decyzje

Dr Gogacz podkreśla, że przypadki pacjentek, które los postawił przed trudnym wyborem, są bardzo różne. – Pamiętam jak rozpoznałem u jednej z kobiet płód bezczaszkowy. To była jej trzecia ciąża. Pacjentka postanowiła urodzić, bo, jak powiedziała, „jako matka może dać dziecku tylko tyle, żeby sobie tam siedział, ile będzie chciał”. Po porodzie zdążyła się z nim pożegnać, takie dziecko żyje zazwyczaj od kilku do kilkunastu godzin. To są bardzo trudne momenty. Nie każdy jest na to gotowy – przyznaje lekarz.

Ginekolożka z Lublina opowiada:

- Każda sytuacja jest indywidualna, zawsze – bardzo dramatyczna. Rozmawiamy z pacjentką i jej pozostawiamy decyzję. Niektóre chcą urodzić, pożegnać się z dzieckiem, przechodzą żałobę. Inne decydują się na przerwanie ciąży. Akceptujemy każdą decyzję. Jak mogłabym odmówić terminacji ciąży pacjentce, której dziecko ma bezmógowie? Oferujemy wsparcie psychologiczne, współpracujemy też z hospicjum.

Co dalej?

Niektórzy lekarze prognozują, że jeśli wyrok TK wejdzie w życie może doprowadzić do rozwoju podziemia aborcyjnego.

- Będziemy mieli wtedy w szpitalach dużo więcej przypadków powikłań związanych z aborcjami wykonanymi nielegalnie – zaznacza ginekolożka z lubelskiego szpitala.

Zdaniem dra Marka Gogacza nasilić może się zjawisko turystyki aborcyjnej.

Już obecnie nie jest ono marginalne. Jak czytamy w jednym z raportów Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny „zapotrzebowanie jest na tyle duże, że coraz więcej klinik uruchamia polskojęzyczne infolinie i zatrudnia personel mówiący w języku polskim”. Dotyczy to jednak wyłącznie kobiet, które stać na taki zabieg poza granicami kraju.

Aleksandra Dunajska - Minkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.