Aneta Radziejowska

Afera „widelcowa”, czyli pizzę w Nowym Jorku je się rękoma

Afera „widelcowa”, czyli pizzę w Nowym Jorku je się rękoma
Aneta Radziejowska

Nowe porządki prezydenta Trumpa przyćmiły w Nowym Jorku przygotowania do wyborów burmistrza tego miasta.

Na razie na listach kandydatów oficjalnie zgłoszonych jest 10 osób, a na listach kandydatów, którzy mogą się zgłosić - 16, w tym Donald Trump Jr., który już w zeszłym roku deklarował, że chciałby to stanowisko objąć, i Hillary Clinton, która zaprzeczyła, ale nie dość stanowczo.

W wyborach na burmistrza może startować każdy mieszkaniec. I tradycyjnie, zawsze zdarza się kandydat lekko egzotyczny, jak na przykład Nagi Kowboj znany z występów na Times Square w samych majtkach.

Poważnymi kandydatami są jednak osoby popierane przez jedną z dwóch największych partii. Jedno więc wiadomo na pewno - w tym roku walka będzie wyjątkowo zażarta.

Oprócz tego, co każdy burmistrz na świecie robi, ten nowojorski musi być jak dobry rodzic: nie tylko ustanowi prawo i wyegzekwuje jego wykonanie, ale i otrze łzy, gdy potrzeba. W zamian - to już taka nowojorska tradycja - musi sobie radzić z krytyką, dowcipami i złą prasą. Jednak, jak się wielokrotnie wszyscy przekonali, w razie jakiegokolwiek kryzysu burmistrz może liczyć na mieszkańców, a mieszkańcy na burmistrza.

Z krytyką spotykają się czasem nawet inicjatywy tak niewinne z pozoru, jak na przykład zeszłoroczna wymiana rzadko używanych budek telefonicznych na nowoczesne stacje internetowe, w których można za darmo zadzwonić w dowolne miejsce w Stanach, naładować komórkę, skorzystać z internetu.

Obecnie narasta fala protestów przeciwko budowaniu wieżowców, i bez względu na to, kto zostanie następnym burmistrzem, będzie o to wojna. Mieszkańcy zrzeszeni w najróżniejszych organizacjach starają się od wielu lat ocalić przynajmniej resztki tego, co charakterystyczne dla Nowego Jorku. Niestety ozdobne kamienice, skwerki, małe sklepy, księgarnie i zakłady znikają w tempie kosmicznym.

***

Każdy z burmistrzów zostawiał w pamięci i życiu mieszkańców najróżniejsze ślady.

Na przykład „Rudy” Giuliani - obecnie zwolennik polityki prezydenta Trumpa - ceniony jest za swoją postawę w czasie tragedii 11 września.

Pamięta mu się także, że kazał zamknąć sex-shopy przy głównych ulicach i zabronił eksponowania na wystawach przedmiotów erotycznych.

Burmistrz miliarder Michael Bloomberg bardziej niż o moralność, troszczył się o zdrowie nowojorczyków. Trudno zliczyć wszystkie przepisy, które w tym celu ustanowił. Najgłośniej dyskutowano, gdy zakazał palenia nie tylko w restauracjach i barach, ale i w miejscach publicznych, czyli w parkach i na skwerach.

Wprowadził też zakaz sprzedawania słodzonych napojów w dużych pojemnikach w szkołach i kinach. Nakazał informowanie konsumentów o ilości kalorii, które spożywają, jedząc np. pizzę czy hamburgera. Ludność się broniła, ale w końcu uległa. Tegoroczne raporty wykazały, że to on miał rację: notuje się mniej chorób serca, mniej próchnicy, mniej otyłych dzieci.

***

Bez względu na wyznanie własne, nowojorski burmistrz bierze udział w najważniejszych uroczystościach związanych z tradycjami i religiami. Zapala choinki i menory, idzie na pasterkę, składa życzenia z okazji kolejnych świąt, spotyka się z przywódcami religijnymi, gdy zawitają do miasta. Wyznanie burmistrza nie ma wpływu na wynik wyborów, ta sprawa jest uznawana za prywatną.

Prezydent miasta ma pilnować, żeby żadna religia nie była preferowana lub dyskryminowana. Burmistrz ma umożliwiać mieszkańcom spokojne praktykowanie wybranego kultu.

Nowy Jork głosuje w wyborach prezydenckich na kandydatów Demokratów. Ostatnie wybory pokazały to dobitnie.

Kandydat Republikanów uzyskał poparcie jedynie na Long Island i w dzielnicach zamieszkanych przez imigrantów rosyjskich. Ale jeśli chodzi o wybór burmistrza, nowojorczycy kierują się nieco innymi kryteriami. Chyba najciekawszym przypadkiem pod względem przynależności partyjnej był wspomniany Michael Bloomberg. Przez wiele lat Demokrata, startował do wyborów z listy Republikanów, a w następnych wyborach, gdy nie uzyskał ich poparcia, jako niezależny.

Od kandydata na burmistrza oczekuje się, że przedstawi sensowny plan walki z największymi plagami miasta, takimi jak: bezdomność, brak tanich mieszkań, śmieci, bezpieczeństwo, komunikacja, zanieczyszczenie powietrza. Patrzy się, czyich interesów będzie pilnował i czy zdoła zdobyć się na kompromis, jeśli dojdzie do konfliktu. No i w końcu: musi być kompatybilny z „duchem miasta”.

Z okazji Narodowego Dnia Pizzy kilka dni temu telewizje pokazały, jak obecny burmistrz Bill de Blasio, wśród osłupiałych świadków zjadł w pizzerii na Brooklynie pizzę nożem i widelcem, co spowodowało aferę znaną jako forkgate. Tradycja nakazuje jeść nowojorską pizzę rękoma i nie ma znaczenia, kto ją zjada.

***

Inny moment wart zapamiętania nastąpił kilka dni po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich wygranych przez Trumpa. Burmistrz na konferencji transmitowanej przez wiele telewizji zapewnił nowojorczyków, że zrobi wszystko, co możliwe, żeby chronić współmieszkańców, imigrantów i nowojorskie ideały. Jego bardzo osobiste, emocjonalne przemówienie pomogło opanować wyjątkowo depresyjne nastroje, które wkrótce znalazły ujście w trwających do tej pory marszach i demonstracjach. Wzruszeni współmieszkańcy słali podziękowania.

Urząd miasta szybko uruchomił stronę internetową z poradami dla nielegalnych imigrantów, a kilka tygodni później sam burmistrz urządził jeden z protestów pod hotelem należącym do Donalda Trumpa.

Aneta Radziejowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.