Armia upomina się o młodych

Czytaj dalej
Fot. Anna Arent
Marcin Koziestański

Armia upomina się o młodych

Marcin Koziestański

Na Lubelszczyźnie przed wojskową komisją lekarską musi stawić się ok. 15 tysięcy osób. - Rekruci nie symulują już różnych chorób, by dostać kategorię D - przyznają wojskowi.

Z końcem stycznia ruszyła kwalifikacja wojskowa, która potrwa do 28 kwietnia. W województwie lubelskim dotyczy ok. 15 tysięcy osób, wśród nich znajduje się około 500 kobiet.

- Kwalifikacja wojskowa dotyczy przede wszystkim mężczyzn urodzonych w 1998 roku. To tak zwany rocznik podstawowy. W tym roku liczba młodych mężczyzn z naszego województwa z tego rocznika, którzy muszą stawić się na obowiązkową komisję lekarską wynosi 12600 osób - wyjaśnia ppłk Zbigniew Tarka, szef Wydziału Mobilizacji i Uzupełnień w Wojewódzkim Sztabie Wojskowym w Lublinie.

Oprócz tego na komisję stawią się młode kobiety urodzone w latach 1993-98. - W tym roku będzie to ok. 500 dziewczyn - precyzuje ppłk Tarka. To jeszcze nie wszyscy, bo obecna kwalifikacja dotyczy także mężczyzn z roczników 1993-1997, którzy wcześniej nie stawali do kwalifikacji wojskowej oraz osób urodzonych w latach 1996-1997, które zostały uznane za czasowo niezdolne do czynnej służby wojskowej ze względu na stan zdrowia.

- Na Lubelszczyźnie będzie to dokładnie 1848 osób. Łączna liczba osób, które stawią się do końca kwietnia na komisjach wyniesie ok. 15 tys. - dodaje ppłk Tarka.

Co ciekawe, w ubiegłym roku do kwalifikacji wojskowej przystąpiło o 500 osób więcej niż w tym roku.

- Właściwie co roku widać tendencję spadkową. Za każdym razem przychodzi o ok. 500 osób mniej. Myślę, że jest to związane z niżem demograficznym, a także z faktem, że wiele młodych osób wyjeżdża za granicę naszego kraju - podkreśla szef Wydziału Mobilizacji i Uzupełnień w Wojewódzkim Sztabie Wojskowym w Lublinie.

Jesteśmy zdrowi i chętni

- Skończyły się czasy, że na komisjach młodzi kombinują tak, aby dostać jak najniższą kategorię. Kiedyś, gdy jeszcze była zasadnicza służba wojskowa, to człowiek starał się zrobić wszystko, by tylko go nie przydzielili do wojska. Teraz jest odwrotnie. Wielu mężczyzn chce właśnie mieć jak najwyższą kategorię, by w przyszłości mieć możliwość starania się o przyjęcie do służby - tłumaczy ppłk Tarka.

Podczas komisji, lekarze wojskowi sprawdzają przydatność do armii i wyznaczają kategorie zdrowia.
Anna Arent Podczas komisji, lekarze wojskowi sprawdzają przydatność do armii i wyznaczają kategorie zdrowia.

Potwierdzają to statystyki. W czasie ubiegłorocznej kwalifikacji wojskowej, znaczna większość rekrutów otrzymała najlepszą kategorię zdrowia A. - Było ich 90-92 proc. Tych, którzy dostali kategorię B oznaczającą, że dana osoba jest czasowo niezdolna do czynnej służby wojskowej, było zaledwie 1-2 proc. Osób z D (osoba jest niezdolna do czynnej służby wojskowej w czasie pokoju) i E (trwała i całkowita niezdolna do czynnej służby) było po ok. 3-4 proc. - wylicza ppłk Tarka.

Za niestawienie grozi więzienie

Ustawa przewiduje, że osobie, która nie stawia się do kwalifikacji wojskowej grozi grzywna albo kara ograniczenia wolności. - O karze decyduje wójt gminy, burmistrz lub prezydent miasta. Jednak zdarza się to dosyć rzadko. Nasza młodzież jest zdyscyplinowana i pamiętam nawet przypadek chłopaka, który na komisję przyjechał specjalnie z Wielkiej Brytanii - dodaje Tarka .

Współpraca Szymon Zięba

Marcin Koziestański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.