Beatlemaniacy i ich wielka, pokoleniowa orkiestra

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Kaczanowski
Damian Stępień

Beatlemaniacy i ich wielka, pokoleniowa orkiestra

Damian Stępień

Dzieli ich wiele, ale łączy jeszcze więcej: miłość do Beatlesów. Lubelscy fani organizują zloty, ustanawiają rekordy i mają kolejne plany. Chociaż zespół nie istnieje od dekad, oni pokazują że muzyka wielkiej czwórki z Liverpoolu wciąż żyje.

1 czerwca w Lublinie. Barwny, muzyczny korowód przechodzi od placu Litewskiego, przez deptak, ul. Grodzką i Traktem Królewskim pod Zamek Lubelski. Na Starym Mieście rozbrzmiewa tytułowy utwór z płyty „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” The Beatles.

Witold Jachacz, Magdalena Fijałkowska i Paweł Błędowski prezentują okładkę słynnego „Sierżanta Pieprza”
Mirosław Trembecki Udana próba ustanowienia rekordu Guinnessa pod Zamkiem Lubelskim

Wśród wykonawców są członkowie Orkiestry Górniczej Lubelskiego Węgla „Bogdanka” S.A., OSP Milanów, Zespołu Szkół Transportowo-Komunikacyjnych w Lublinie, gitarzyści przygotowani przez Zbigniewa Kowalczyka, muzycy lubelskich zespołów, a nawet dziennikarze.

Pod Zamkiem czeka już na nich roślinna instalacja, która nawiązuje do okładki słynnej płyty czwórki z Liverpoolu. To właśnie 1 czerwca pięćdziesiąt lat temu ukazał się „Sierżant Pieprz”.

W rocznicę wydania albumu beatlemaniacy chcą ustanowić rekord Guinnessa w wykonaniu tytułowego utworu w jak najliczniejszym składzie.

Potrzeba im stu wykonawców. Udało się! Było ich znacznie więcej.

Ale na tym nie koniec. Fani The Beatles postanawiają iść za ciosem.

Impreza ma się odbywać cyklicznie. Za rok organizatorzy planują pobić swój własny rekord.

- Mam nadzieję, że zawsze 1 czerwca Beatlesi będą obecni w Lublinie - mówi Witold Jachacz, dziennikarz Radia Lublin i współorganizator akcji. Ale to nie koniec muzycznych atrakcji.

- Chcemy uczcić też 50. urodziny innych albumów. Za rok będzie to „Biały album”, za dwa „Abbey Road” - dodaje Jachacz. Możliwe, że na dokonaniach The Beatles się nie skończy i organizatorzy sięgną po dorobek także innych muzyków.

- Pięćdziesiątka to znaczący jubileusz. Na pewno bardziej istotny niż 46 czy 47 lat. „100” raczej nie uda nam się zorganizować - żartuje Witold Jachacz, który w muzyce The Beatles najbardziej ceni sobie okres „psychodelii”.

- The Beatles jako grupa popowa odegrali ważną rolę w rozpowszechnianiu idei „lata miłości”. Przypomnijmy, że wcześniej w tym nurcie grali już Grateful Dead czy przez pewien okres Jefferson Airplane, ale to Beatlesi mogli pokazać szerszej publiczności muzykę psychodeliczną, która przecież narodziła się w Haigtt-Ashbury w San Francisco, a nie w Wielkiej Brytani - podsumowuje Witold Jachacz, wymieniając „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” i „Magical Mystery Tour” jako jedne ze swoich ulubionych albumów The Beatles.

Prosto z serca Abbey Road

W wyjątkowy sposób rocznicę „Pieprza” świętowali Paweł Błędowski i Magdalena Fijałkowska z Radia Lublin, a dzięki nim także słuchacze. Przez trzy dni prowadzili audycje z Londynu. W tym również ze środka Abbey Road Studios, gdzie nagrywali m.in. The Beatles.

- Zwiedziliśmy Studio nr 1, największe w Abbey Road, które jest wykorzystywane głównie do symfonicznych nagrań. A jeżeli chodzi o „Pieprza”, to tam właśnie Beatlesi nagrali „A Day In The Life” z racji tego, że była potrzebna duża orkiestra - mówi Paweł Błędowski.

Kolejnym punktem programu było oczywiście Studio nr 2.

- Wchodziliśmy przez reżyserkę George Martina. W studiu są nadal ślady obecności Beatlesów, odciski po ich papierosach na pianinie - śmieje się Błędowski. - Dla mnie było to ogromne przeżycie. Mogłem zagrać na pianinie, na którym zagrana była Lady Madonna.

Witold Jachacz, Magdalena Fijałkowska i Paweł Błędowski prezentują okładkę słynnego „Sierżanta Pieprza”
Łukasz Kaczanowski Paweł Błędowski i Magdalena Fijałkowska

Następnie odwiedzili kameralne Studio nr 3, które nie zrobiło na samym początku dużego wrażenia na lubelskich dziennikarzach. Aż do momentu, gdy dowiedzieli się, że to właśnie w nim Pink Floyd nagrali większość materiału na „Dark Side Of The Moon”.

Otrzymali także specjalne pozwolenie na wykorzystanie do transmisji radiowej Front Room Studio (małe studio nad głównym wejściem). - Podejrzewam, że byliśmy jedyną ekipą dziennikarską, która dostała możliwość prowadzenia programu ze środka - podsumowuje wizytę w studio Paweł Błędowski, który z muzyką The Beatles związany jest od najmłodszych lat.

- Muzyką The Beatles zaraził mnie ojciec, pamiętam to do dziś. Pierwszą piosenką, jaką usłyszałem, była „Can’t buy me love”. I tak to się zaczęło - wspomina Paweł Błędowski.

- Moja rodzina od dziesięcioleci jest związana z Wielką Brytanią. Brat mojego dziadka służył w RAF-ie, dzięki czemu mój tata był w Londynie w latach 70. Miał szansę zdobyć płyty, które były trudno dostępne w Polsce, albo nie było ich w ogóle. Wtedy wizyta w Londynie była jak wizyta na Księżycu - dodaje.

- Dla mnie wizyta w Abbey Road była jednym z najważniejszych doświadczeń zawodowych. Zwiedzając studio, niejednokrotnie przechodziły nas ciarki - wspomina Magdalena Fijałkowska. - A po muzykę The Beatles sięgnęłam pośrednio. Uwielbiam jazz, a wielu wykonawców często podkreśla, jak duży wpływ na nich miała ich muzyka - dodaje.

Przez trzy dni dziennikarze z Lublina przeprowadzili wywiady m.in. z Milesem Showellem - inżynierem dźwięku z Abbey Road Studio odpowiedzialnym za winylową wersję reedycji „Sierżanta Pieprza”, z Philipem Normanem - legendą dziennikarstwa w Wielkiej Brytanii, Keithem Badmanem - autorem książki „The Beatles After The Break-up” czy Richardem Porterem - beatlesowskim przewodnikiem po Londynie.

Reaktywacja fan clubu

To nie koniec atrakcji dla miłośników słynnej czwórki z Liverpoolu. Za niespełna dwa miesiące odbędzie się zlot Lubelskiego Fan Clubu The Beatles.

Pierwszy etap działalności klub rozpoczął w 1982 roku z inicjatywy Krzysztofa Jana Wernera. Spotkania odbywały się w klubie osiedlowym „Akord” na Czechowie.

Witold Jachacz, Magdalena Fijałkowska i Paweł Błędowski prezentują okładkę słynnego „Sierżanta Pieprza”
mat. Fan Clubu Krzysztof Stanisław Werner i Krzysztof Jan Werner z Fan Clubu

- W tamtych czasach fan club musiał mieć charakter społeczny oraz obowiązkowo jego działalność musiała być nadzorowana przez oddelegowanego pracownika klubu spółdzielni - wspomina Krzysztof Stanisław Werner, syn założyciela, a obecnie prezes fan clubu.

W 1984 roku dzięki licznym audycjom Jerzego Janiszewskiego z Radia Lublin jego członkowie znaleźli nową siedzibę w Lubelskim Domu Kultury (obecnie Centrum Kultury).

Lubelski fan club zawiesił działalność w 1990 roku. Do jego reaktywacji doszło dwa lata temu.

Rok po reaktywacji odbył się w Cafe Ramzes I Międzynarodowy Zlot Fan Clubu The Beatles, którego gościem była m.in. Alicja Klenczon. Na scenie wystąpił m.in. coverband The BeatleVs z Ukrainy.

- Ostatni zlot okazał się dla nas bardzo owocny. Udało nam się nawiązać współpracę z lwowskim Fan Clubem The Beatles czy z Festiwalem im. Krzysztofa Klenczona, którego organizatorem jest pani Alicja Klenczon - mówi Krzysztof Stanisław Werner.

Pod koniec lipca ubiegłego roku lubelski fan club otrzymał autoryzację od The Beatles Story Museum z rąk menadżera Dave’a Milnera.

II Międzynarodowy Zlot Miłośników Beatlesów w Lublinie odbędzie się 29 i 30 lipca w hotelu Victoria.

- Gościem specjalnym będzie Sergey Radchenko, jeden z dwudziestu pięciu ambasadorów Muzeum The Beatles w Liverpoolu. Podobnie jak w roku ubiegłym wystąpi. Nie zabraknie także lubelskich zespołów, ale ich nazw nie mogę jeszcze zdradzić - zapowiada Krzysztof Stanisław Werner.

Damian Stępień

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.