Bikepark finiszuje ze śledztwem. Po prawie trzech latach

Czytaj dalej
Fot. Anna Kurkiewicz
Artur Jurkowski

Bikepark finiszuje ze śledztwem. Po prawie trzech latach

Artur Jurkowski

Przyszły tydzień powinien być przełomowy dla śledztwa, które ma dać odpowiedź, kto jest winny temu, że rozpada się tor rowerowy przy ul. Janowskiej w Lublinie.

Szykuje się finał sprawy, która ciągnie się od prawie trzech lat. Chodzi o śledztwo dotyczące toru rowerowego przy ul. Janowskiej. A precyzyjniej, ustalenie, czyje działania (lub ich brak) doprowadziły do tego, że obiekt, którego budowa kosztowała lubelskich podatników 3 mln zł, zaczął się rozpadać niespełna cztery lata po wybudowaniu.

- Jeszcze przed świętami zostanie wydana decyzja rozstrzygająca, dotycząca śledztwa w sprawie toru rowerowego - zapowiedział Jarosław Król z Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ.

Czym jest decyzja rozstrzygająca? - Ona wskaże, czy i komu zostaną postawione zarzuty lub zdecyduje o umorzeniu śledztwa - wyjaśnia Król. Prokuratura nie chciała określić, który z tych dwóch możliwych scenariuszy jest bardziej prawdopodobny.

Sprawa bikeparku „wybuchła” w lipcu 2014 roku. MOSiR „Bystrzyca”, czyli jego administrator, zamknął obiekt wybudowany cztery lata wcześniej. Powód? Nadzór budowlany stwierdził, że tor zagraża bezpieczeństwu użytkowników. MOSiR zlecił wówczas wykonanie dwóch analiz, które miały odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tor się rozpada. Eksperci stwierdzili, że to efekt błędów popełnionych na etapie projektowania oraz budowy.

Miesiąc po zamknięciu toru - w sierpniu 2014 roku - do akcji wkroczyła prokuratura. Wszczęła śledztwo w sprawie, a nie przeciwko konkretnym osobom. W grę wchodził zarzut działania na szkodę interesu publicznego poprzez niewłaściwy nadzór na etapie projektowania, budowy i odbioru inwestycji. Jest to zagrożone karą do trzech lat pozbawienia wolności.

Bikepark finiszuje ze śledztwem. Po prawie trzech latach
Anna Kurkiewicz Bikepark stoi zamknięty od lipca 2014 r.

Śledztwo kilka razy było zawieszane. Głównym powodem były kłopoty ze znalezieniem biegłych, którzy podjęliby się wykonania ekspertyzy technicznej toru. Ten dokument miał rozwiać wątpliwości, na jakim etapie inwestycji popełniono błędy i kto za nie ponosi odpowiedzialność.

Ostatecznie zdecydowano, że badaniem obiektu zajmie się lubelski oddział Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budownictwa. Koszty ekspertyzy wyceniono na 32 tys. zł. Dokument trafił do prokuratury wiosną 2016 roku. Okazało się jednak, że wymagał jeszcze uzupełnienia. W październiku ubiegłego roku postępowanie zostało zawieszone na pięć miesięcy.

- Wydaje się, że opinia w sprawie toru jest już kompletna - twierdzi Król.

Bikepark stoi zamknięty od lipca 2014 r. - Wykonywane są w nim prace konserwacyjne w ramach bieżącego utrzymania, chodzi o sprzątanie i koszenie trawy - informuje Miłosz Bednarczyk, rzecznik MOSiR „Bystrzyca”.

Spółka nie chce mówić o tym, kiedy i jakie inwestycje planuje na torze, aby mógł on znowu służyć miłośnikom ekstremalnej jazdy na rowerze. - Na razie czekamy na zakończenie postępowania - ucina Bednarczyk.

Artur Jurkowski

Zajmuje się samorządem, głównie funkcjonowaniem lubelskiego ratusza oraz Rady Miasta Lublin. Ponadto inwestycjami m.in. drogowymi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.