Brat chciał oszukać brata na 3 mln

Czytaj dalej
Fot. Piotr Krzyżanowski
Marcin Koziestański

Brat chciał oszukać brata na 3 mln

Marcin Koziestański

Za próbę przejęcia pieniędzy Andrzeja S., jego brat Waldemar S. został skazany w środę na 5 lat więzienia. Wyrok jest prawomocny.

Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał w środę wyrok sądu pierwszej instancji z listopada ub.r. i uznał biznesmena Waldemara S. za winnego.

- Za usiłowanie przejęcia 3 mln zł, które należały do jego brata Andrzeja S., skazuję go na 5 lat bezwzględnego więzienia oraz grzywnę 40 tys. zł - zdecydował sędzia.

Przypomnijmy. Z akt sprawy wynika, że bracia od lat prowadzili razem trzy spółki. Proces dotyczył jednej z nich, tej, która specjalizowała się w produkcji i sprzedaży mebli w Lublinie. Sprawa zaczęła się, gdy Andrzej S. trafił do tymczasowego aresztu w związku ze śledztwem, które w 2016 roku zostało zresztą wobec niego umorzone.

Brat chciał oszukać brata na 3 mln
Na odczytaniu wyroku przed Sądem Apelacyjnym pojawił się jedynie poszkodowany Andrzej S.

Zanim trafił za kraty, biznesmen zostawił swojej sekretarce kilka kartek z własnoręcznym podpisem. Chciał w ten sposób zapewnić firmie normalne funkcjonowanie. Pech chciał, że jego młodszy brat wszedł w posiadanie tych kartek.

Gdy firmę chciała kupić spółka z Kielc, Waldemar S. na podpisanej przez brata kartce wypisał weksel na ponad 3 mln zł za jej sprzedaż.

- Do transakcji jednak nie doszło. Waldemar S. odpowiadał więc tylko za usiłowanie oszustwa na ponad 3 mln zł - precyzował w środę sędzia.

W trakcie procesu apelacyjnego obrońca oskarżonego przekonywał, że wyrok jest niesprawiedliwy, ponieważ świadkowie w swoich zeznaniach pomawiali oskarżonego.

- Jednak nie było wątpliwości, że Waldemar S. podrobił weksle, stwarzając pozory, że podpisał je jego brat. By potwierdzić ich autentyczność, pokazywał przedstawicielom spółki z Kielc dowód osobisty pokrzywdzonego. Tylko że od dawna był on nieważny - tłumaczył sędzia.

W trakcie apelacji Waldemar S. zabiegał o obniżenie mu kary. Jego obrońca przekonywał, że 5 lat więzienia to zbyt surowy wyrok. Sędzia był jednak innego zdania.

- Za takie przestępstwo oskarżonemu groziło nawet 25 lat więzienia, nie można więc powiedzieć, że 5 lat to zbyt dużo - podkreślał.

,Według niego, wyrok sądu pierwszej instancji był wydany prawidłowo, dlatego apelacja nie zasługiwała na uznanie.

Wyrok jest prawomocny. Na jego odczytaniu Waldemar S. się nie pojawił. Do sądu przyszedł natomiast jego poszkodowany brat.

- Ten wyrok to sukces, jestem z niego zadowolony - przyznał Andrzej S. Od niego dowiedzieliśmy się, że po listopadowym wyroku jego adwokat zawnioskował, by do czasu jego uprawomocnienia, Waldemar S. trafił do aresztu, bo może uciec.

- Sąd jednak odrzucił ten wniosek i mój brat jest na wolności. Widziałem go tydzień temu, ale nie mam z nim już żadnych kontaktów poza sądem. Chciał mnie przecież na starość pozbawić wszystkich pieniędzy - skwitował Andrzej S.

Marcin Koziestański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.