Bunt wiernych w Jasionce koło Dukli. Proboszcz odwołany. Ukradł w sklepie prezerwatywy?

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Andrzej Plęs

Bunt wiernych w Jasionce koło Dukli. Proboszcz odwołany. Ukradł w sklepie prezerwatywy?

Andrzej Plęs

W połowie grudnia w sklepie w Krośnie ochrona przyłapała klienta na kradzieży prezerwatyw. Z końcem stycznia, w trybie nagłym, kuria odwołała proboszcza parafii w Jasionce koło Dukli.

Zdaniem jednych ks. Piotr W. był parafialnym satrapą, wiernych traktował, jak fiskus podatników, miał skłonności do łamania przykazań, dotyczących obyczajności i nie wiadomo na co - trwonił grosz parafialny.

Inni w Jasionce zapamiętali go jako dobrodzieja pobożnego, dbającego o parafialne mienie, a plotki o jego zainteresowaniach płcią przeciwną to tylko plotki.

Kiedy z końcem stycznia proboszcz znikł sprzed ołtarza kościoła w Jasionce, pierwsi odetchnęli z ulgą, drudzy tego żałują. Teraz jedni i drudzy milczą. Ze strachu? Wstydu? Zakłopotania?

Bunt w parafii w Jasionce

Części parafian nie podobało się, że ks. Piotr traktuje ich jak dojne krowy.

- Podzielił nas na grupy po 20 domów, każdej grupie przydzielił zeszyt, kazał chodzić po sąsiadach i zbierać pieniądze. Datki z każdego domu mieliśmy zapisywać w zaszycie i mu oddawać

- mówi jeden z niechętnych byłemu proboszczowi parafian w Jasionce.

CZYTAJ TEŻ: Proboszcz parafii w Jasionce zwolniony z funkcji. Powodem kradzież prezerwatyw w supermarkecie?

Sympatyk księdza protestuje przeciwko takiej opinii:

- Przecież w każdej parafii zbierane są ofiary na utrzymanie kościoła, z naszych ksiądz wybudował parking przy kościele - usprawiedliwia duchownego. - Ale zawsze znajdzie się we wsi parę takich, którym coś nie pasuje i podburzali ludzi. Mówili, że ksiądz nasze pieniądze gdzieś inwestuje, wpłaca na swoje prywatne konto.

Mówili też, że kupił sobie nowy samochód i skuter, a skąd na to miał? A w kościele na mszach zimno, choć oni na utrzymanie świątyni płacą. I lampy się nie świecą i żyrandol w bocznej nawie, a przecież i za to też płacą. Po dwadzieścia złotych miesięcznie od domu, a i na tacę niedzielną też trzeba było swoje wrzucić.

A w ogóle to ksiądz po mszy wyjeżdżał z Jasionki i tyle go widziano, taki duszpasterz.

- Ksiądz starej daty jest, oszczędny, ogrzewanie w kościele włączał tylko na czas nabożeństwa - tłumaczy duchownego radny. - Miał chorego ojca, który mu zmarł w listopadzie, wyjeżdżał z parafii wieczorem do niego, do Jedlicza, żeby się nim opiekować i wracał rano.

Ci niechętni proboszczowi szeptali zarzuty jeszcze ciężkiego kalibru, że „bali się o swoje córki” i w ogóle o swoje dzieci, bo ks. Piotr był katechetą w miejscowej szkole.

Jeden z radnych gminy Dukla wyjaśnia skąd te obawy:

- Ksiądz prowadził w kościele niedzielną scholę, w której śpiewały głównie dziewczęta - zaczyna radny. - One różnie scholę traktowały, jedne chodziły regularnie, inne opuszczały zajęcia, ksiądz się tym denerwował. Obiecał, że udział w scholi zostanie doceniony wyższym stopniem z lekcji religii. Te, które chodziły na zajęcia ze scholi regularnie, dostały na koniec roku szóstki, a te ”nieregularne” po czwórce. Matka jednej z nich się tym zdenerwowała. Zaczęła podburzać innych przeciwko księdzu.

CZYTAJ TEŻ: Ksiądz zawieszony w czynnościach nauczyciela. Prokuratura w Krośnie wszczęła śledztwo z paragrafu o pornografii, sprawę bada kuria

Radny nie wierzy, by proboszcz był zagrożeniem dla dziewcząt:
- Przecież gdyby tak było, to dziecko by się poskarżyło, dyrektorka szkoły też by o tym wiedziała.

Był czy nie był, Jasionka podzieliła się na zwolenników i przeciwników proboszcza. Zbuntowani zaczęli słać do Kurii Metropolitalnej w Przemyślu listy i delegacje z żądaniami interwencji.

- Decyzję o interwencji w kurii podjęła rada sołecka. Chyba cała rada była u biskupa

- zapewnia radny gminy.

Sołtys Jasionki i przewodniczący rady sołeckiej nie potwierdza i uprzedza, że w ogóle nie chce rozmawiać o sytuacji w parafii.

Delegacje i listy nie dały nic. Aż do końca stycznia tego roku.

Ksiądz na zakupach?

Opisu tej sytuacji próżno szukać w policyjnych serwisach informacyjnych: w krośnieńskiej Biedronce przyłapano klienta na kradzieży prezerwatyw. Po Jasionce rozniosło się, że klientem był ich proboszcz.

- 13 grudnia ubiegłego roku na terenie sklepu jednej z sieci handlowych w Krośnie policjanci podjęli interwencję w związku ze zgłoszeniem kradzieży sklepowej - potwierdza Patrycja Kandefer z Komendy Miejskiej Policji w Krośnie. - Funkcjonariusze sporządzili dokumentację i zabezpieczyli zapis, pochodzący z monitoringu placówki. Aktualnie prowadzone są czynności wyjaśniające. Z uwagi na trwające postępowanie, w chwili obecnej nikt nie usłyszał zarzutów. Odstąpiono od ukarania mandatem karnym, poinformowano o sporządzeniu notatki urzędowej, celem skierowania wniosku o ukaranie do Sądu Rejonowego w Krośnie. To jedyna informacja, jaką mogę na ten temat przekazać.

Już nie tego, że przyłapanym na kradzieży był obywatel Piotr W. Policja „ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza”, że przedmiotem kradzieży były prezerwatywy. Nie chce zdradzić, czy klient przyznał się do kradzieży. Nieoficjalnie wiadomo, że klienta przyłapała ochrona sklepu i to ona wezwała policję.

CZYTAJ TEŻ: Pedofilia w Kościele. Znane przypadki pedofilii duchownych na Podkarpaciu

Po Jasionce gruchnęło, że na kradzieży przyłapano ich proboszcza. Coś musi być na rzeczy, mówili ludzie, skoro niechętni księdzu miesiącami dobijali się bez efektu do bram przemyskiej kurii, a tu nagle z końcem stycznia kuria proboszcza z placówki w Jasionce odwołała, więc to nie może być zbieg okoliczności.

- Z kurii przyjechał do nas ekonom i oświadczył, że będziemy mieć nowego proboszcza - opowiada radny gminny.

Podczas niedzielnej mszy z końcem stycznia przed ołtarzem pojawił się nowy proboszcz, frekwencja była znacznie większa niż zwykle.
- Wszyscy przyszli zobaczyć nowego księdza - wspomina radny Dukli.

Nikt ich nie informował, za co poprzedni został zdymisjonowani, a przemyska kuria nie zdradza, czym „stary” zgrzeszył.

- Powodem była rezygnacja złożona przez poprzedniego proboszcza

- enigmatycznie wyjaśnia ks. Bartosz Rajnowski, rzecznik Archidiecezji Przemyskiej.

Potwierdza, że kuria poznała powody, dla których ks. Piotr złożył rezygnację, ale „zostają do wiadomości Księdza Arcybiskupa”. Potwierdza też, że część parafian Jasionki już wcześniej interweniowała w kurii w sprawie ks. Piotra.

- Były pewne sygnały, które na bieżąco staraliśmy się wyjaśniać - mówi. Czego dotyczyły - też zostaje do wiadomości arcybiskupa.

- Został zwolniony z funkcji proboszcza i nie zostały mu powierzone żadne obowiązki duszpasterskie - rzecznik zamyka temat.

Czy kuria wiedziała o grudniowym incydencie w krośnieńskim sklepie?

- Nie otrzymaliśmy żadnej oficjalnej informacji - zapewnia rzecznik archidiecezji. I w tej odpowiedzi kluczowe jest sformułowanie „oficjalnej“.

Ksiądz odszedł, temat zamknięty?

Można odnieść wrażenie, że po dymisji księdza chciałaby o nim zapomnieć i kuria, i rada sołecka, nawet rada parafialna, jego zwolennicy, a nawet przeciwnicy.

- Po odejściu księdza proboszcza mieliśmy dwa spotkania - mówi przedstawiciel rady parafialnej. - Umówiliśmy się, że od tej chwili temat byłego księdza proboszcza jest zamknięty.

CZYTAJ TEŻ: Ksiądz z Nienadówki pochwalił parafian za oddanie głosów na PiS

Dla szkoły w Jasionce, w której Piotr W. był katechetą chyba też. Jeszcze w miniony wtorek na stronie internetowej szkoły figurował pod pełnym nazwiskiem na liście nauczycieli, po telefonie „Nowin“ znikł z listy.

- Ustąpił ze stanowiska zgodnie z prawem, kiedy został odwołany - potwierdza ostrożnie dyrektorka Ewa Piróg. Czyli kiedy?
- 31 stycznia - nie przestaje być ostrożna.

Czy jako katecheta budził kontrowersje, były na niego skargi?
- Dziękuję za rozmowę, do usłyszenia - natychmiast przerywa połączenie. Nim padło pytanie, dlaczego część parafian nie chciała księdza Piotra za katechetę.

Nim „ustąpił ze stanowiska”, w Domu Ludowym w Jasionce odbył się dziecięcy koncert kolęd. Znaczące pod nim posty internautów:

„Piotr W. (pełne nazwisko- red.) wg mnie był nie mile widzianą osobą na tym spotkaniu:(.

I następny: „Widzę że w końcu porządki nastały i gratulacje dla Was Mieszkańcy. Ksiądz, który kradnie prezerwatywy w Biedronce, to raczej nie ksiądz. Czy chcecie, żeby Was komunikował i uczył Wasze dzieci? Żal patrzeć jak ludzie dają się omamić, mimo tego że fakty świadczą same o sobie - tak Wasz ksiądz to nie ksiądz. W jego głowie panienki i kasa“.

I ostatni z 28 stycznia: „W końcu Ktoś miał odwagę powiedzieć Stop tej demoralizacji, którą ten człowiek szerzył zarówno wśród uczniów, młodych dziewczyn jaki całej parafii, Brawo. (naprawdę ktoś jeszcze próbuje bronić takie zachowanie????? SZOK!!!)”.

Teraz Jasionka próbuje otrząsnąć się z szoku. W milczeniu.

Andrzej Plęs

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.