Była gwiazda biznesu zbiera na pałacyk dla prezesa PiS

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Andrzej Matys

Była gwiazda biznesu zbiera na pałacyk dla prezesa PiS

Andrzej Matys

Niektórzy twierdzą, że w Białymstoku w czasie wakacji jest nudno. Nic podobnego. To w naszym mieście działa fundacja, która zbiera pieniądze na pałacyk dla prezesa PiS. Założył ją były białostocki biznesmen

Były przedsiębiorca to Piotr Żakowicz. Obecnie - fundator i jednoosobowy zarząd Fundacji Wspierania i Nagradzania Wybitnych Polaków Zasłużonych Ojczyźnie Ex Corde. Ponieważ Żakowicz chce wrócić do przyznawania nagród najwybitniejszym Polakom za życia, fundacja zgłosiła Jarosława Kaczyńskiego. Stawiając go obok Marszałka Józefa Piłsudskiego (zresztą nazywa prezesa PiS - Naczelnikiem), który otrzymał od społeczeństwa dworek w Sulejówku i Henryka Sienkiewicza, któremu społeczeństwo podarowało posiadłość w Oblęgorku.

- Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze, niech wydaje. Pomysł jest specyficzny - komentuje Dariusz Piontkowski, podlaski poseł PiS, historyk z wykształcenia. - Piłsudski dostał dworek ze składek, bo nie miał gdzie mieszkać. Prezes Kaczyński ma dom, więc nie sądzę, by chciał się przeprowadzać.

Kiedyś wśród 100 najbogatszych, teraz w fundacji z 3 tys. zł

Piotr Żakowicz w latach 90. ubiegłego wieku był gwiazdą białostockiego biznesu. Często pisały o nim lokalne media. Pierwsze pieniądze zarobił na sprowadzaniu planktonu dla ryb. Potem miał dużą firmę, która działała m.in. w branży rolnej, spożywczej, a przede wszystkim - sprzętu AGD. Zainwestował w import i dystrybucję sprzętu słoweńskiej marki Gorenje oraz w litewską fabrykę lodówek Snajga i białoruską Wiatkę.

W czasach biznesowych sukcesów jeździł charakterystycznym sportowym żółtym Lotusem i dwukrotnie znalazł się w rankingu TOP 100 Najbogatszych Polaków (w 1994 r. na miejscu 58., a w 1995 r. - na 72.). Niestety, potem przyszły lata chude. Firma zbankrutowała, a po Żakowiczu ślad zaginął.

Głośno zrobiło się o nim - ale już jako szefie powstałej 29 czerwca br. Fundacji Ex Corde - 1 sierpnia. Wtedy przybył do Warszawy na uroczystości związane z 73. rocznicą wybuchu powstania warszawskiego. Miał 25 tys. ulotek, zachęcających do zbiórki pieniędzy na pałacyk dla szefa PiS.

„Naród polski pragnie uhonorować i wynagrodzić swego Naczelnika i ofiarować Mu pałacyk w Warszawie, tworząc w ten sposób adekwatne do Jego zasług i prestiżu warunki do dalszego życia i pracy w drodze do wolnej Polski” - napisał o Kaczyńskim Żakowicz.

Gdzie miałby stanąć ów pałacyk - nie informuje. Mgliście wygląda też kwestia finansowania tej inwestycji. Ze statutu wiadomo tylko, że „Majątek Fundacji stanowi fundusz założycielski w kwocie 3000 (trzy tysiące) złotych oraz środki finansowe, nieruchomości, ruchomości nabyte przez Fundację w toku jej działania”. Jak szef Ex Corde zamierza je zdobywać? Liczy na „darowizny, spadki, zapisy, dotacje i subwencje osób prawnych, dochody ze zbiórek i imprez publicznych, dochody z majątku nieruchomego i ruchomego”. Spadki są mile widzialne, ale bez długów!

Pomysł o pałacyku wyszedł ze skromnego domu

Opozycja nie zostawia na pomyśle Żakowicza suchej nitki.

- Nikt poważny nie chce honorować kogoś pałacem. Jarosław Kaczyński ma już „pałac” na Żoliborzu. Zresztą, szef PiS raczej niszczy, najpierw Trybunał Konstytucyjny, a teraz próbował destrukcji Sądu Najwyższego. Jego pochlebcy nie powinni wygłupiać się z takimi pomysłami - komentuje podlaski poseł Nowoczesnej Krzysztof Truskolaski.

Choć o pałacyku dla prezesa było dość głośno w części ogólnopolskich mediów, politycy PiS zachowują daleko idącą powściągliwość.


- Nic nie wiem o takim pomyśle. Nie wiem, czy to poważne. Uważam, że najlepszą nagrodą dla Jarosława Kaczyńskiego będzie wolna i suwerenna Polska, o którą walczy - zapewnia Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych.

O pomyśle „pałacyku dla Naczelnika” chcieliśmy porozmawiać z Piotrem Żakowiczem. Ale mimo wielu prób nie udało się nawiązać z nim kontaktu. Ani telefonicznie, ani mailowo. Nawet wizyta w siedzibie Ex Corde, czyli - wedle zapisu w Krajowym Rejestrze Sądowym - domu przy ul. Św. Rocha 4A zakończyła się niczym. Nikt nie otworzył drzwi. Od sąsiadów dowiedzieliśmy się tylko, że „w tym domu właściciele normalnie mieszkają”.

Andrzej Matys

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.