CBŚP zatrzymało "Tysona" z Torunia za narkotyki! Trafił do aresztu

Czytaj dalej
Fot. CBŚP
Małgorzata Oberlan

CBŚP zatrzymało "Tysona" z Torunia za narkotyki! Trafił do aresztu

Małgorzata Oberlan

Krystian K., "Tyson", lider pseudokibiców Elany Toruń i zawodnik GROMDY został zatrzymany przez CBŚP i tymczasowo aresztowany. Wraz z czterema innymi kibolami usłyszał zarzuty wprowadzenia do obrotu dużej ilości narkotyków.

Krystian K., "Tyson", lider pseudokibiców Elany Toruń i zawodnik GROMDY został zatrzymany przez CBŚP i tymczasowo aresztowany. Wraz z czterema innymi kibolami usłyszał zarzuty wprowadzenia do obrotu dużej ilości narkotyków.

Jak poinformowało w czwartek 4 lutego Centralne Biuro Śledcze Policji, zatrzymania miały miejsce równolegle w Toruniu, Gdańsku, Warszawie i Łodzi. Zatrzymani mężczyźni (pięciu) to pseudokibice m.in. Legii Waszawa, Elany Toruń, Widzewa Łódź. Wszyscy usłyszeli w prokuraturze zarzuty wprowadzenia do obrotu w Polsce znacznych ilości narkotyków oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Zostali tymczasowo aresztowani na 3 miesiące.

Według ustaleń CBŚP gang w latach 2014 - 2018 przemycił z Hiszpanii do Polski tony narkotyków. W śledztwie zatrzymano już łącznie 41 podejrzanych, którym przedstawiono 105 zarzutów. Cała przestępcza działalność ma być ściśle powiązana ze środowiskami pseudokibiców klubów piłkarskich w kilku miastach. Jednym z ostatnich zatrzymanych jest teraz Krystian K. "Tyson". To jeden z liderów toruńskich pseudokibiców oraz zawodnik turniejów walk na gołe pięści GROMDA.

Jak przekazało CBŚP, podczas aktualnego zatrzymania w Toruniu, Gdańsku, Warszawie i Łodzi doszło do przeszukań miejsc użytkowanych przez podejrzanych. Policjanci zabezpieczyli marihuanę oraz dwa podrobione hiszpańskie dokumenty tożsamości. W sumie jednak, jak wynika z całego śledztwa, gang sprowadził do polski z Hiszpanii kilka ton narkotyków.


Był już w areszcie, ale wyszedł na walkę GROMDY

Podkreślmy, że Krystian K. "Tyson" to również człowiek z poważnymi zarzutami karnymi w innej sprawie niż narkotykowa. Według ustaleń Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz Północ, Krystian K. 7 listopada 2020 roku wspólnie z ośmioma innymi toruńskimi pseudokibicami dokonał ulicznego ataku na idącego samotnie mężczyznę. Ten miał na sobie odzież z emblematami klubów Zawisza Bydgoszcz i Górnik Wałbrzych.

Przy ul. Sienkiewicza w Bydgoszczy mężczyzna został skopany do nieprzytomności; doznał m.in. złamania trzech żeber i nosa. Napastnicy rozebrali go ze wspomnianej odzieży i zostawili na ulicy. Atak miał być wynikiem swoistego "polowania na ludzi", na które torunianie samochodami wyprawili się do sąsiedniego miasta.

Na wniosek prokuratury Krystian K. miał spędzić w areszcie tymczasowym 3 miesiące. Wyszedł już jednak po kilkunastu dniach, decyzją tej samej prokuratury. Jak nam tłumaczono, odpadła przesłanka do stosowania izolacji, czyli obawa matactwa. Mataczyć już "Tyson" nie miał z kim, bo pozostali uczestnicy pobici sami się ujawnili i zgłosili do prokuratury. Wszyscy, łącznie z "Tysonem", przyznali się do ulicznego ataku w Bydgoszczy.

-Ale przedstawili swój przebieg zdarzeń, swoją linię obrony - zaznacza Michał Mikulski, zastępca prokuratora rejonowego Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ. - Oprócz Krystiana K. zarzuty rozboju i udziału w pobiciu przedstawiliśmy jeszcze 8 młodym mężczyznom: Michałowi B., Szymonowi Cz., Szymonowi G., Michałowi K., Danielowi K., Kamilowi K., Krystianowi W. i Jakubowi Z. Wszyscy objęci zostali wolnościowymi środkami zapobiegawczymi: dozorami policji, zakazem opuszczania kraju oraz poręczeniami majątkowymi. W przypadku Krystiana K. owo poręczenie wyniosło 20 tys. zł.

Śledztwo jeszcze trwa, ale jak przekazuje prokurator Mikulski, jego finał jest blisko. Z zarzucanych "Tysonowi" przestępstw najwyższą karą zagrożony jest rozbój. Grozi za ten czyn nawet 12 lat więzienia.

GROMDA - legalne, ale kontrowersyjne walki

Czym jest Gromda? To projekt stworzony przez boksera Mariusza Grabowskiego i znanego dziennikarza sportowego Mateusza Borka. To nie jest zabawa dla grzecznych chłopców. Bokserskie pojedynki na gołe pięści Gromdy ruszyły w 2020 roku. Są całkowicie legalne, choć niesamowicie brutalne. I takie mają być. Tego chce organizator, widzowie i sami walczący w nich bokserzy. Tutaj ma się lać krew...

Możliwość oglądania tych walk kosztuje, ale chętnych nie brakuje - świadczy o tym choćby liczba wykupowanych dostępów w sieci (ppv). Pieniądze na krwawym sporcie zarabiają organizatorzy walk oraz zwycięzcy - tak to jest pomyślane. 100 tysięcy zł to nagroda dla triumfatora w turnieju. W puli jest jednak łącznie 150 tys. zł. Podczas każdej imprezy najlepsza walka nagradzana jest bonusem rzędu 10 tys. zł. Każda wygrana walka oznacza wypłatę 2 tys. zł dla zwycięzcy. Pieniądze dostają jednak nawet przegrani - organizator gwarantuje "wynagrodzenie niezależnie od wyniku zmagań".

Jak wyglądają walki? Gromda stawia na cztery elementy. Pierwszy to walka na gołe pięści ("Honorowa, brutalna i męska forma boksu" - czytamy na stronie turnieju), drugim jest brak kategorii wagowych, trzecim - nastawienie na nokaut ("4 razy po 2 minuty; bez kalkulacji po nokaut, zwiększona intensywność"), czwartym - mały ring o wymiarach 4 na 4 metry ("Mniej chodzenie, więcej walki").

"Krwawe walki, wielkie pieniądze, pikantne atrakcje" - to obiecuje widzom Gromda Fight Club. I słowa dotrzymuje, bo brutalność, nokauty i krew są tutaj na porządku dziennym. 11 grudni minionego roku "Tyson" stoczył walkę finałową z Mateuszem "Don Diego" Kubiszynem. Przegrał ją, ale i tak zainkasował przynajmniej 20 tys. zł.

Małgorzata Oberlan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.