Charlize Theron w „Atomic Blonde” niczym James Bond

Czytaj dalej
Fot. LFI/Avalon.red/REPORTER
Aleksandra Gersz

Charlize Theron w „Atomic Blonde” niczym James Bond

Aleksandra Gersz

Brawurową rolą w swoim najnowszym fimie piękna Charlize Theron pokazała, że poradziła sobie jako agentka wywiadu nie gorzej niż najwięksi twardziele. „Atomowa blondynka” szykowała się do tej roli latami, efekty jej pracy są fascynujące.

W ubiegłym miesiącu w kinach rządziła Wonder Woman, teraz przyszedł czas na kolejną nieustraszoną wojowniczkę - Lorraine Broughton. Bohaterkę szpiegowskiego filmu akcji „Atomic Blonde” - tajną agentkę, a zarazem jednego z najlepszych agentów brytyjskiego wywiadu MI6 - możną śmiało nazwać kobiecą odpowiedzią na słynnego Jamesa Bonda. W 1989 r., niedługo przez zburzeniem Muru Berlińskiego, podwładni Lorraine wysyłają ją do Berlina z zadaniem zniszczenia radzieckiej siatki wywiadowczej, której ofiarą padł niedawno jeden z brytyjskich agentów i która zagraża działalności wywiadowczej MI6 i jego zachodnich sojuszników.

Lorraine nadaje się do tego zadania jak nikt inny: jest świetnie wyszkolona, inteligentna, waleczna, bezkompromisowa i nie cofnie się przed niczym, aby wykonać powierzone jej śmiertelnie trudną misję. Jakby tego było jeszcze mało jest piękna, seksowna, stylowa i ma słabość do wysokich szpilek (w jednej ze sceny używa ich jako broni), a gra ją nie kto inny, jak Charlize Theron.

„Atomic Blonde” (po polsku: atomowa blondynka) to adaptacja komisu „The Coldest City” Antony’ego Johnsona i Sama Harta, który w Stanach Zjednoczonych został wydany w 2012 r. Trzy lata później prawa do jego adaptacji nabyła wytwórnia filmowa Focus Features (ma ona na koncie m.in. „Tajemnicę Brokeback Mountain”, „Pianistę”, „Pokutę” czy „Tajne przez poufne”), reżyserią zajął się Daid Leitch, jeden z twórców popularnego filmu akcji „John Wick” (fani już domagają się nawet produkcji, w której razem wystąpią Keanu Reeves jako Wick i Theron jako Broughton), a produkcją zainteresowała się sama Charlize Theron.

Laureatka Oscara za rolę w filmie „Monster” z 2003 r. otrzymała podwójną rolę: została zarówno jego główną bohaterką, jak i współproducentką (Theron ma firmę producencką Denver and Delilah Productions - nazwaną na cześć jej dwóch psów). Adaptacja komiksu z kobietą-agentką w roli głównej była jak na hollywoodzkie standardy ryzykowna, gwiazda postanowiła jednak postawić wszystko na jedną kartę. Film dostał budżet w wysokości 30 milionów dolarów, a zdjęcia kręcono w Europie: w Berlinie i Poczdamie, ale również w Budapeszcie i Londynie.

Recenzje zza oceanu, jak i pierwsze opinie w Polsce, sugerują, że ryzyko się opłaciło. W serwisie Rotten Tomatoes, który liczy średnią z recenzji krytyków, „Atomic Blonde” otrzymało 71 proc., a na innym znanym portalu Metacritic - 67 punktów na 100. Krytycy nie ukrywają, że film nie jest pozbawiony wad. Wytykają błędy fabularne, brak logiki czy nierówną dynamikę, jednak mimo to - jak podkreślają - film Leitcha ogląda się bardzo dobrze i jest świetną rozrywką. „Atomic Blonde zyskuje tyle na stylowych scenach akcji i swojej niesamowicie magnetycznej gwieździe, że wynagradza to fakt, że narracja nie uderza tak mocno, jak bohaterka” - czytamy na Rotten Tomatoes. Krytycy mówią bowiem jednym głosem - największym skarbem „Atomic Blonde” jest właśnie Charlize Theron.

Dziewczyna z przeszłością
Theron nie trzeba przedstawiać - jest jedną z najpopularniejszych i najbardziej docenianych współczesnych aktorek, zaliczana jest również do najpiękniejszych kobiet w świecie filmu. Droga do sławy 41-letniej aktorki była jednak kręta.

Theron, która pochodzi z Republiki Południowej Afryki (jej pierwszym językiem jest afrikaans) i wychowała się na farmie niedaleko Johannesburga, jako 16-latka podpisała kontrakt z agencją modelingową i wraz z matką przeprowadziła się do Włoch. Przez rok pracowała jako modelka w Europie, a później postanowiła szukać szczęścia w Stanach Zjednoczonych. W Nowym Jorku ćwiczyła taniec baletowy, jednak uraz kolana przeszkodził jej w karierze tancerki, co Theron załamało. Na pomoc przyszła jej matka, która kupiła jej bilet w jedną stronę do Los Angeles, Fabryki Snów. Theron miała ze sobą jedynie 300 dolarów i jedną zniszczoną walizkę, którą musiała spinać wsuwkami do włosów, żeby się nie rozpadła.

Charlize szukała w USA sławy i swojego miejsca na ziemi, a jednocześnie uciekała od ciężkich wspomnień. Trzy lata wcześniej w jej rodzinie doszło bowiem do tragedii. Ojciec aktorki, Charles Theron, który był alkoholikiem zaatakował jej matkę Gerdę, a ta broniąc się, zastrzeliła go. Kobiecie nie postawiono żadnych zarzutów, ponieważ działała w obronie własnej. Historia, która miejsce, kiedy Charlize była nastolatką, miała jednak duży wpływ na dziewczynę.

- Udawałam, że to się nie wydarzyło. Nikomu o tym nie mówiłam - nie chciałam. Kiedy ktoś mnie pytał, odpowiadałam, że mój tata zginął w wypadku samochodowym. Kto by chciał opowiadać tę historię? Nikt - mówiła niedawno aktorka w programie „The Howard Stern”.

Theron wyznała, że nie chciała czuć się ofiarą i zmagała się z traumą przez lata, aż w końcu, jakiś czas przed swoimi 3o. urodzinami, zdecydowała się na terapię. To terapeuta pomógł jej rozprawić się z demonami z przeszłości i dzięki niemu zrozumiała, że najgorszy w tej historii był alkoholizm jej ojca. - Myślę, że bardziej wpłynęło na mnie jako dorosłą osobę, że w dzieciństwie mieszkałam w domu z alkoholikiem i codziennie budziłam się, nie wiedząc, co się wydarzy - powiedziała w programie. Aktorka wielokrotnie wyraża też publicznie miłość do swojej matki, która przez cały czas jest dla niej oparciem. - Moja matka jest niesamowita. Jest dla mnie wielką inspiracją. Jej życiowa filozofia brzmi: “Jeśli coś jest okropne, zdaj sobie z tego sprawę, a potem dokonaj wyboru. Czy to cię definjuje? Masz zamiar wrócić z tarczą czy na tarczy? O to właśnie chodzi” - opowiadała Theron.

Aktorka wielokrotnie kierowała się w życiu tą dewizą, która niewątpliwie pomogła jej w tak trudnym środowisku, jakim jest Hollywood. Zadebiutowała epizodyczną, niemą rolą w horrorze „Dzieci kukurydzy III: Miejskie żniwa” z 1995 r., jednak uwagę zwróciła na siebie rok później w „Dwóch dnia z życia doliny”. Potem Theron coraz częściej pojawiła się w większych filmach i robiło się o niej głośno. Zagrała m.in. w „Adwokacie diabła” z Keanu Reevesem i Alem Pacino, „Żonie astronauty”, „Wbrew regułom” i „Słodkim listopadzie”. Wszystko zmieniło się jednak w 2003 r., kiedy Theron zdobyła Oscara za rolę pierwszoplanową w dramacie „Monster”. Aktorka, która dała się oszpecić do roli i przybrała na wadze 18 kilogramów, zagrała prostytutkę, która zostaje skazana na karę śmierci za serię morderstw mężczyzn. Sukces filmu zupełnie zmienił jej życie. - To otworzyło mi wiele drzwi. Ale było to także przytłaczające, kiedy wszyscy się do ciebie dobijali i mówili „Powinnaś zrobić to i to”. To było naprawdę chaotyczne. Potem czułam się bardzo niestabilnie - opowiadała potem aktorka.

Po „Monsterze” Theron stała się gwiazdą i mogła przebierać w propozycjach. W 2005 r. została ponownie nominowana do Oscara za rolę w „Dalekiej północy”, pojawiła się też również w „Drodze”, „Kobiecie na skraju dojrzałości”, „Królewnie Śnieżce i Łowcy” oraz jej kontynuacji „Łowcy i Królowej Lodu”, „Promoteuszu” (filmie z serii „Obcy”) oraz głośnym „Mad Maxie: Drodze gniewu”. 41-latka jest dziś w pierwszej lidze Hollywood, ułożyła sobie też życie. Adoptowała dwoje dzieci, w 2012 r. synka Jacksona, a trzy lata później córkę August (oboje są czarnoskóre). Theron wychowuje je samotnie, na dłużej związała się m.in. z aktorami Stuartem Townsendem i Seanem Pennem, jednak zdecydowała się być singielką.

Połamane zęby i siniaki
„Atomic Blonde” jest dla Charlize Theron kolejnym wyzwaniem w jej imponującej karierze - szczególnie fizycznym. Aktorka przeszła intensywne treningi w walce wręcz. Jak wyznała w wywiadzie dla magazynu „Variety”, przez dwa i pół miesiąca przed rozpoczęciem zdjęć ćwiczyła cztery godziny dziennie. - Mam dobrą koordynację ruchów, ponieważ byłam tancerką i dużo z tego pamiętam, ale nigdy nie walczyłam. Do tego jestem wysoka i jestem kobietą. To sprawia, że wygląda się jak Wielki Ptak [postać z „Ulicy Sezamkowej - red.] - mówiła żartobliwie.

Theron dała z siebie wszystko, o czym świadczą jej liczne kontuzje. Aktorka podczas treningów zwichnęła kolano, potłukła żebra i połamała dwa zęby. - To zdarzyło się w pierwszym miesiącu treningów. Nigdy wcześniej nie miałam tak ostrego bólu zęba - mówiła w „Variety”. Aktorka przeszła skomplikowaną operację dentystyczną, podczas której w zęby wstawiono jej śrubki. Theron nie poddała się nawet podczas zdjęć zimą w Budapeszcie, kiedy miała grypę. - Nawet kiedy była chora, nosiła tę małą mini spódniczkę i wymiatała - powiedział James McAvoy, który w „Atomic Blonde” gra jej kontakt w Berlinie.

Twórcy „Atomic Blonde” idą też w kierunku, który w kinie akcji wyznaczyły filmy o Jamesie Bondzie z Danielem Craigiem („Casino Royal”, „Quantum of Solace”, „Skyfall” i „Spectre”). Podobnie jak James Bond Craiga, Lorraine obrywa i nie jest niezniszczalna. Jest ranna, krwawi, spada z wysokości i często ledwie uchodzi z życiem, o czym świadczą też jej rany czy urazy. - Wiele wytwórni i producentów nie czuje się komfortowo, kiedy widzi kobietę z siniakami. Ale my naprawdę chcieliśmy podkreślić autentyczność - powiedziała Theron.

Uwaga, kobiety
Charlize Theron nie ukrywa, że „Atomic Blonde” - film, któremu łącznie poświęciła pięć lat - jest dla niej ważny głównie dlatego, że bohaterem - świetnie wyszkolonym i wyspecjalizowanym w walce wręcz agentem - jest kobieta. W Hollywood filmy akcji z kobietami w roli głównej wciąż są bowiem rzadkie. - Proponowano mi wiele ról w filmach akcji, które były albo dziewczynami przy komputerze, albo żonami - mówiła w „Variety” Theron, która próbowała już swoich sił jako silna i niezależna postać kobieca w filmie akcji „Aeon Flux” z 2005 r., jednak okazał się on klapą.

Zdaniem Theron drogę „Atomic Blonde” wydeptał „Mad Max: Na drodze gniewu” George’a Millera z 2015 r. - kolejny film z serii „Mad Max”, w której wcześniej w tytułową rolę wcielał się Mel Gibson, a w czwartej części zastąpił go Tom Hardy. W tym przełomowym dla kina akcji filmie (fabuła to bowiem głównie jeden wielki pościg samochodowy, a Mad Maxowi pomaga grupa silnych kobiet, które nie są traktowane przez reżysera jako ozdoby) Theron zagrała Cesarzową Furiosę - twardą wojowniczkę, która usiłuje wywieźć z Cytadeli grupę więzionych tam kobiet. Postać Furiosy szybko stała się kultowa, a wielu fanów filmu było zawiedzionych, że Theron nie dostała nominacji do Oscara („Mad Max: Na drodze gniewu” otrzymał sześć Oscarów i cztery nominacje). Cesarzowa Furiosa - łysa, z pomalowaną na czarno głową, pozbawiona jednej ręki - jest postacią, której w kinie akcji nie było od lat. Jest pozbawiona płciowych stereotypów, złożona, a z Mad Maxem tworzy zgrany kobieco-męski duet, w którym jest partnerstwo i zrozumienie, ale nie ma romansu, co jeszcze kilka lat temu byłoby w takiej produkcji nie do pomyślenia.

Theron wyznała, że olbrzymi sukces filmu - zarówno artystyczny, jak i komercyjny (zarobił na świecie 378,9 mln dol.) - sprawił, że producenci zaczęli przychylniej patrzeć na realizację „Atomic Blonde”. Mężczyźni nie chcą oglądać filmów akcji z kobietami, będą one kasową porażką - tak brzmi sztandarowa wymówka hollywoodzkich wytwórni. Powoli (bardzo powoli) się to jednak zmienia. Wymienić można chociażby właśnie „Mad Maxa: Na drodze gniewu”, a także „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy”, „Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie”, „Igrzyska śmierci” czy ostatni wielki hit „Wonder Woman”. To pierwszy od lat film o superbohaterce, do tego wyreżyserowany przez kobietę, Patty Jenkins, a jego oszałamiający sukces (ponad 780 mln dol. na świecie) pokazał, że ludzie chcą oglądać filmy o wojowniczkach i superbohaterkach.

Wciąż jest jednak ciężko przebić się kobietom w superprodukcjach. Theron inspirowała się jednak ikonami - Sigourney Weaver w serii „Obcy” i Lindą Hamilton w „Terminatorach”. - Mieliśmy [w kinie - red.] momenty, w których kobiety mogły naprawdę się wykazać i w pewien sposób przebić się przez szklany sufit. I tego potem nie wykorzystywaliśmy. Albo powstaje jeden taki film, który średnio sobie radzi, i nagle nikt nie chce już robić filmów z kobietami - mówiła Theron w wywiadzie dla „Variety”.

Jeśli jednak już powstaje taki film, aktorka często dostaje mniejszą gażę niż aktor w podobnej roli. W 2015 r. głośno było o wycieku informacji z serwerów wytwórni Sony. Wyszło wtedy na jaw, że kobiety dostają znacznie mniejsze gażę niż mężczyźni. Na 6 tys. pracowników wytwórni 17 osób zarabiało ponad milion dolarów, z czego tylko jedna kobieta. W oscarowym „American Hustle” z 2013 r., w których równorzędne role grali Amy Adams, Jennifer Lawrence, Bradley Cooper, Christian Bale i Jeremy Renner, mężczyźni otrzymali 9 proc. zysków, a kobiety 7 proc., mimo że Adams miała więcej nominacji do Oscara niż Cooper i Renner razem, a Lawrence miała już na koncie statuetkę i główną rolę w dochodowej serii „Igrzyska śmierci”.

Na liście Sony był także film Theron „Królewna Śnieżka i Łowca”, w którym aktorka jako Zła Królowa miała równie dużą rolę (jeśli nawet nie większą), jak Chris Hemsworth w roli Łowcy. Otrzymała jednak ona aż o 10 mln dolarów mniej. Theron zawalczyła o swoje i za kontynuację, „Łowcę i Królową Lodu” zarobiła tyle samo, co jej kolega z planu. Nie każda aktorka ma jednak tyle samozaparcia i szczęścia, a także taki status, jak Theron. 41-latka ma jednak nadzieję, że powoli kobiety wygrają walkę o równe traktowanie w Hollywood, a także złożone role w filmach akcji, w których mogą być bohaterkami, a nie ozdobami czekającymi na ratunek. „Atomic Blonde” - film o tajnej agentce, która zamiast zakochiwać się w mężczyźnie wdaje się w przelotny romans z inną kobietą i przerzuca mężczyzn przez własne plecy - jest dobrym takiego kina przykładem.

Aleksandra Gersz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.