Czasem słońce, czasem deszcz

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Gabriela Bogaczyk

Czasem słońce, czasem deszcz

Gabriela Bogaczyk

Najwięcej zawałów jest zimą, z kolei depresja króluje w marcu i listopadzie. 70 procent Polaków czuje się meteoropatami. To czyni nas jednym z najczulszych na pogodę narodów na świecie. Czy wszystko można na nią zrzucić?

Od czego zaczyna się najczęściej nasz dzień? Od sprawdzenia pogody. Wystarczy zerknąć na komórkę lub wyjrzeć za okno. Od tego, co zobaczymy, zależy nie tylko, w co się ubierzemy, ale też, coraz częściej, jak będziemy się czuli. A stąd już blisko do meteoropatii.

Według najnowszych statystyk, Polska jest w światowej czołówce pod względem ilości meteoropatów. Czuje się nimi nawet do 70 proc. społeczeństwa. W latach 60. było ich zaledwie 40 proc.

Czym właściwie jest meteoropatia? - To wrażliwość organizmu człowieka na wpływ warunków atmosferycznych, która przejawia się patologicznymi reakcjami natury fizycznej i psychicznej - czytamy w definicjach książkowych.

Typowe objawy meteoropatii to: osłabienie, senność albo bezsenność, dekoncentracja, zmęczenie, bóle głowy, apatia, słaba wydolność fizyczna.

- Meteoropatia sama w sobie nie jest zatem chorobą, ale wskazuje na istnienie osłabienia czy zaburzeń fizjologicznych - dodaje Anna Martynuska z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

I podkreśla, że zmiany klimatu i pogody należą do podstawowych czynników naturalnego środowiska.

- A zatem zrozumiałe jest, że organizm człowieka, podobnie jak wszystkie inne żywe organizmy, musi na nie reagować. Jest to naturalna, uwarunkowana genetycznie właściwość organizmu ludzkiego - dodaje specjalistka.

Na zmianę warunków klimatycznych najbardziej reagują osoby z chorobami układu krążenia.

- Pacjenci z chorobą wieńcową najczęściej trafiają do szpitali w styczniu, kiedy przez Polskę przechodzą chłodne fronty. Z kolei najwięcej zawałów serca jest w marcu, bo jest to miesiąc z najczęstszą zmiennością warunków atmosferycznych. W zimie notuje się też do 25 proc. więcej śmiertelnych przypadków - wylicza dr Sylwester Wereski z Zakładu Meteorologii i Klimatologii UMCS.

Potwierdza to prof. Andrzej Wysokiński, kierownik kliniki kardiologii w SPSK4 w Lublinie.

- Obserwujemy, że w pewnych dniach roku trafia do nas o wiele więcej pacjentów. U osób uzależnionych od pogody pojawiają się wtedy zaburzenia rytmu serca, wysokie ciśnienie, migotanie przedsionków i częstoskurcz - wyjaśnia prof. Wysokiński. I podkreśla, że takie wzmożone miesiące na oddziale kardiologii to grudzień, styczeń, kiedy jest najchłodniej, ale i maj, czerwiec, gdy temperatury wzrastają. - Ogromne znaczenie ma różnica temperatur w ciągu dnia i nocy. Czasem sięga ona nawet 15 - 20 stopni, co bardzo niekorzystnie wpływa na chory już organizm - dodaje szef kardiologii w SPSK4.

Natomiast objawy chorób układu oddechowego nasilają się jesienią, kiedy mamy do czynienia z pogodą mglistą i wilgotną oraz z napływem powietrza chłodnego i zmianą ciśnienia atmosferycznego. To wszystko zwiększa ryzyko wystąpienia napadów duszności i astmy.

Z kolei depresja i schizofrenia pogłębiają się w marcu i listopadzie. Również udary mózgu wiąże się z przejściem frontów atmosferycznych. W czasie halnego w górach zwiększa się liczba samobójstw, wzmagają się stany depresyjne lub euforyczne. A popularne bóle w kościach czy stawach nasilają się przy nadejściu frontów chłodnych oraz w wyniku gwałtownych zmian ciśnienia atmosferycznego.

- W ciągu roku, przez Polsce przechodzi około 134 frontów atmosferycznych. Można więc powiedzieć, że co trzy dni istnieje ryzyko, że możemy mieć gorsze samopoczucie. Pamiętajmy jednak, że pogoda oddziałuje na każdego człowieka w inny sposób i z różną siłą - wyjaśnia dr Sylwester Wereski z UMCS.

- Człowiek zdrowy, którego organizm funkcjonuje bez zarzutu, nawet tego nie zauważa - dodaje Anna Martynuska. I mówi, że więcej meteoropatów spotyka się wśród kobiet niż wśród mężczyzn, co można tłumaczyć chwiejnością gospodarki hormonalnej. Zwiększoną wrażliwość na pogodę mają też najmłodsi i osoby najstarsze.

- Zwłaszcza w późniejszych latach życia, gdy rozpoczyna się proces starzenia, obniża się ogólna wydolność organizmu, a proces adaptacji do zmian w środowisku zewnętrznym może stanowić tak duży wysiłek dla organizmu, że zaczyna powodować pogorszenie samopoczucia, osłabienie sprawności psychofizycznej, obniżenie nastroju - wyjaśnia Martynuska.

Do najchłodniejszych miast Polski należą Suwałki, Białystok i Lublin. W zimnej porze roku stosunkowo często występują u nas fale zimna powodujące znaczny wzrost umieralności wśród mieszkańców.

Ekspertka z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wyjaśnia, że z jednej strony populacja ludzi żyjących na stałe w takich warunkach klimatycznych jest na ogół dobrze przystosowana do zimna. - Z drugiej jednak strony, osoby w podeszłym wieku, czy mające słabsze zdrowie, powinny pozostawać pod szczególnie troskliwą opieką w sezonie zimowym - zauważa Anna Martynuska.

Już co drugi Polak skarży się na meteoropatię. Są też sceptycy tej teorii, którzy nie do końca radzą upatrywać pogorszenia swojego stanu zdrowia w zmianie pogody.

- Jestem bardzo daleka od popadania ze skrajności w skrajność. Jednak nie można całej winy zrzucać na pogodę. Nie tłumaczmy niepokojących objawów tylko zmianą temperatury czy ciśnienia - mówi dr Teresa Dobrzańska-Pielichowska, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych.

I dodaje, że osoby zdrowe nie powinny skarżyć się na meteoropatię. Natomiast jeżeli bóle się utrzymują przez dłuższy czas, to nie należy zwlekać z wizytą u lekarza. - Inaczej możemy coś przeoczyć - dodaje lekarz.

Gabriela Bogaczyk

Zajmuje się ochroną zdrowia i sprawami społecznymi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.