Dlaczego odszedł doświadczony dowódca polskich „specjalsów”?

Czytaj dalej
Tomasz Modzelewski

Dlaczego odszedł doświadczony dowódca polskich „specjalsów”?

Tomasz Modzelewski

Oficjalny powód odejścia z armii generała brygady Jerzego Guta to „przyczyny osobiste”. Nieoficjalnie usłyszeliśmy, iż kłopot polegał na tym, że w MON generał nie był słuchany ani przyjmowany

- Tej sprawy nie możemy tak zostawić, bo to nie jest rutynowa zmiana. Nadal trwa demontaż wojska i nie ma żadnego otrzeźwienia, to katastrofa - komentuje na gorąco poseł PO Tomasz Siemoniak, były wicepremier i minister obrony narodowej. - Generał bryg. Gut to znakomity żołnierz, „specjals” z krwi i kości, żołnierz o unikatowym przygotowaniu, wysoko ceniony przez Amerykanów.

Służbę rozpoczął w 1984 roku w 6 Dywizji Powietrznodesantowej w Krakowie. Był m.in. dowódcą kompanii szturmowej, kompanii rozpoznawczej, starszym oficerem wydziału rozpoznawczego ds. działań specjalnych w sztabie dywizji i zastępcą dowódcy batalionu powietrznodesantowego. W 2007 roku został skierowany do Jednostki Wojskowej GROM na stanowisko zastępcy dowódcy. Później był szefem sztabu Dowództwa Wojsk Specjalnych, a w 2010 dowodził jednostką GROM. Generał Gut uczestniczył w misjach w ramach Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Bośni i Hercegowinie i był dowódcą 1 Grupy Bojowej PKW Irak. 1 stycznia 2014 objął stanowisko dowódcy Sił Specjalnych, a następnie dowódcy Komponentu Wojsk Specjalnych.

W całym polskim wojsku trudno znaleźć oficera o takim doświadczeniu bojowym

- podsumowuje gen. dyw. rez. Roman Polko, były dowódca GROM i zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. - Uczestniczył praktycznie we wszystkich najważniejszych misjach, dowodził GROM-em, tworzył dowództwo Wojsk Specjalnych, ma ogromne uznanie u naszych partnerów. Wydawałoby się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale jego brak będzie stanowić bardzo dużą wyrwę i stratę dla armii, ponieważ ten człowiek wiele ze sobą wnosił.

- Wojska Specjalne są bardzo dobrze wyszkolone i przygotowane do pełnienia służby oraz zadań w najtrudniejszych sytuacjach, czego żołnierze wielokrotnie dowiedli. Na pewno jest w tym wkład pana generała, co dobrze o nim świadczy - przyznaje poseł PiS Michał Jach. Przewodniczący Komisji Obrony Narodowej jednocześnie zastrzega, że o odejściu generała nie potrafi nic powiedzieć. - Dowiedziałem się o tym z oficjalnych publikacji i jeśli to odejście nastąpiło z powodów osobistych, to co mogę komentować? - pyta retorycznie.

Ale takie przyczyny rozstania z mundurem to tylko wersja oficjalna. Generał, choć chwalony z każdej strony, nie z każdym potrafił znaleźć wspólny język.

Kulisy odejścia

- Nie był słuchany ani przyjmowany w MON, minister nie miał czasu z nim rozmawiać - słyszymy od jednego z wysokich rangą oficerów. - Stąd w poniedziałek wieczorem złożył dokumenty.

Dzień później, we wtorkowy wieczór informacja przedostała się do mediów.

- Sprawa jest świeża, więc ciężko mówić o przyczynach, ale jest za dużo polityki w polskiej armii. Każda partia, która dochodzi do władzy, miesza i robi roszady, ponieważ każda ma swoich sympatyków, a przecież nie powinniśmy kierować się sympatiami, tylko kompetencjami. Wojsko powinno być apolityczne - mówi poseł Kukiz’15 Paweł Szramka z Komisji Obrony Narodowej.

Ale to właśnie politycy decydują o tym, co najważniejsze dla obronności państwa, a poza Prawem i Sprawiedliwością każde sejmowe ugrupowanie krytykuje to, co się obecnie w tym temacie dzieje.

- Ta dymisja jest następnym dowodem na obniżenie poziomu bezpieczeństwa państwa polskiego - komentuje przedstawiciel PSL w Komisji Obrony Narodowej Paweł Bejda. Poseł przypomina też, że nie otrzymał żadnej odpowiedzi od prezydenta Andrzeja Dudy na pismo w sprawie przeprowadzenia audytu w sprawie stanu armii polskiej.

W swoim liście zwracał uwagę też na to, że w relatywnie krótkim czasie, bo za urzędowania Antoniego Macierewicza, z Sił Zbrojnych RP odeszło lub zostało zwolnionych kilkudziesięciu generałów oraz grubo ponad 200 pułkowników i podpułkowników.

MON nie kwestionuje tych liczb, a wręcz idzie dalej. W lutym Oddział Mediów ministerstwa poinformował, że „w Sztabie Generalnym zmiany objęły 90 proc. stanowisk dowódczych, a w Dowództwie Generalnym 82 proc.”. W tym samym komunikacie MON pochwaliło się, że nastąpił wzrost liczby żołnierzy z 96 tysięcy w roku 2015 do 106 tysięcy w roku 2017, oprócz tego powstrzymano falę odejść z armii oficerów i szeregowych i wzrosła liczba oficerów kształconych na wyższych uczelniach z 490 w roku 2015 do 906 w roku 2017.

- Równocześnie minister obrony narodowej Antoni Macierewicz przeprowadził szeroką wymianę kadr na najwyższych stanowiskach w jednostkach operacyjnych, każdorazowo zastępując oficerów dobranych przez Platformę Obywatelską oficerami o dużym doświadczeniu bojowym w Iraku i Afganistanie i przeszkolonych we współpracy z wojskami NATO - informowało MON.

Tyle że z informacjami podawanymi przez Ministerstwo Obrony Narodowej niekoniecznie wszyscy się zgadzają, nawet jeśli dotyczą liczb. Tak było np. w przypadku zestawienia sum wydanych na modernizację techniczną Sił Zbrojnych RP. Z danymi nie zgadzał się ani poseł Prawa i Sprawiedliwości (dziwiąc się, że MON podaje, że realizacja była na tak wysokim poziomie), ani były wiceminister obrony z Platformy Obywatelskiej (twierdząc, że wydanych zostało znacznie więcej pieniędzy).

Wy już rządziliście

- Na pewno będziemy domagali się wyjaśnień i postawimy tę kwestię na posiedzeniu komisji obrony - zapowiada Tomasz Siemoniak, choć informacje, które zamierza uzyskać, być może i tak nie przedostaną się do publicznej wiadomości. Tak było ostatnio - lutowe zebranie komisji zwołane na wniosek PO, a dotyczące odejść ze służby i zmian personalnych, zostało utajnione.

- Nic tajnego wówczas nie powiedziano, ale zebranie i tak było tajne, więc o jego treści nie mogę mówić - relacjonuje Radosław Lubczyk z Nowoczesnej. - Dyskusja z ministrem Macierewiczem jest taka, że wchodzi, mówi i wychodzi. Albo stwierdza: „wy byliście 8 lat”.

Kierownictwo MON zdaje się tą krytyką nie przejmować i robi swoje. Decyzję o wyborze nowego dowódcy „specjalsów” podjęto bardzo szybko.

-

14 marca minister obrony narodowej Antoni Macierewicz mianował gen. bryg. Wojciecha Marchwicę na stanowisko dowódcy Komponentu Wojsk Specjalnych

- poinformował jeszcze we wtorek wieczorem Oddział Mediów MON.

Generał uczestniczył w przeszłości w misjach w b. Jugosławii oraz Iraku i Afganistanie, od jesieni 2016 był inspektorem Wojsk Specjalnych. Jego zastępcą został dotychczasowy dowódca JW GROM płk Robert Kopacki, a nowym dowódcą JW GROM jest od wtorku płk Mariusz Pawluk.

- Teraz takie zmiany będą coraz częściej - kwituje jeden z wysokich rangą oficerów, który z wojskiem rozstał się na długo zanim rozpoczęła się ta personalna karuzela.

- Odejście generała bryg. Guta można byłoby zrozumieć, gdyby awansował gdzieś do struktur NATO - dodaje gen. dyw. rez. Polko. - Ale jeśli w ten sposób będziemy niszczyć kadrę dowódczą, to nigdy Polak nie znajdzie się na sztandarowej pozycji w Sojuszu. Będziemy członkiem NATO, ale flagowych stanowisk, które decydują o jego kierunku, się nie doczekamy. Bo odchodzi merytorycznie doskonały dowódca, który ma świetne osobiste kontakty. To jest problem dla Wojsk Specjalnych.

Zmiany na świeczniku

- Ludzie nie zgadzają się z tym, co Antoni Macierewicz im narzuca - uważa poseł Radosław Lubczyk. - Nie są w stanie podpisać się pod pomysłami ministra, bo by potem za to odpowiadali.

- Ale tylko generał Różański miał odwagę, żeby, choć pośrednio, to powiedzieć - dodaje Stefan Niesiołowski z Unii Europejskich Demokratów.

Odejście generała broni Mirosława Różańskiego, dowódcy generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, nie dziwi. To właśnie on był jednym z twórców reformy Sił Zbrojnych RP, którą PiS chce odwracać, a w folderze podsumowującym pierwszy rok pracy ministra Macierewicza MON informuje wprost o „naprawianiu systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP”. Trudno więc, żeby panom było ze sobą po drodze.

Drugie szumne rozstanie z armią w ostatnim czasie to generał brygady Adam Duda, który od lipca 2015 był szefem Inspektoratu Uzbrojenia odpowiedzialnego za analizy, koncepcje i realizacje procesu pozyskania sprzętu. I tu PiS ma kompletnie odmienne zdanie od PO, czego przykładem jest chociażby nowe, właśnie się toczące postępowanie na śmigłowce.

Trzecie rozstanie: generał Mieczysław Gocuł, który kierował Sztabem Generalnym, tym, którego rola została zmniejszona w wyniku reformy Sił Zbrojnych RP (a co również zamierza zmienić PiS).

To nie oznacza, że z mundurem rozstają się tylko osoby, którym bliżej do Platformy.

- W mojej ocenie najlepszym systemem dowodzenia był model Wojsk Specjalnych funkcjonujący w latach 2007-2013 - stwierdził ponad pół roku temu gen. bryg. Jerzy Gut w rozmowie z serwisem Defence24. Innymi słowy, ten funkcjonujący przed reformą, którą wprowadziła w życie PO, a którą będzie cofać PiS. Zgodnie ze swoimi dawnymi zapowiedziami. Gdyby było inaczej, to posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie składaliby przecież wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności zmian z konstytucją RP. Wtedy przegrali, więc teraz zmienią całą ustawę.

- Minister obrony zaznaczył, że najbliższy rok wymagać będzie reform dotyczących zmiany systemu kierowania i dowodzenia polską armią. To najważniejsza decyzja ustawowa, którą przedłożymy rządowi. Zakończyły się już ustalenia wewnątrzresortowe i teraz ten projekt trafi do rządu. Przywrócimy jedność dowodzenia polską armią, skupioną wokół szefa Sztabu Generalnego - zapowiedziało niedawno MON.

Zdaniem opozycji, minister Macierewicz rozwala polską armię, demoluje wojsko, stawia tylko na obronę terytorialną oraz Smoleńsk i… tak można wyliczać. Tylko że nie robi nic, czego nie zapowiadał lub czego nie można było się spodziewać - od samego początku. Komendanta Akademii Obrony Narodowej - co serwis Niezalezna.pl powiązał z „końcem wojskowej bezpieki” - odwołał pierwszego dnia urzędowania.

Zobacz też wideo: Warszawa. - Sojusznicy będą zdziwieni - tak generał Mieczysław Bieniek skomentował falę odejść w polskiej armii. Od czasu objęcia władzy w MON przez Antoniego Macierewicza zmieniła się większość najwyższych dowódców. Zdaniem Bieńka, tempo zmian jest zbyt szybkie. - Najdoskonalszy sprzęt nie zastąpi nam dobrze wyszkolonych kadr z doświadczeniem bojowym, które można przekazać następcom - tłumaczył.

TVN24/X-news.pl

Tomasz Modzelewski

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ant

Prosta prawda ... żadni nasi wojskowi nie mają doświadczenia w walkach frontowych .
Wojny ... specjalnie na ćwiczenia im nie wymyślimy... więc trochę umiaru z ich strony !
Misje zagraniczne to tylko namiastka tego co w Polsce naprawdę może się wydarzyć .
Nie róbmy więc z nich przedwcześnie bożyszczy ... wielu urosło w cieplarnianych warunkach .
Niektórzy roszczą sobie prawo do wielkości ... tylko dlatego ... że byli za granicą .
Potencjalna wojna , która nam zagraża np z Rosją przebiegałaby w zupełnie innych warunkach
i przy użyciu innych broni niż na misjach .

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.