Do Lublina trafiła niezwykła kolekcja rodziny Łopacińskich

Czytaj dalej
Fot. Anna Kurkiewicz
Małgorzata Szlachetka

Do Lublina trafiła niezwykła kolekcja rodziny Łopacińskich

Małgorzata Szlachetka

Listy z końca XIX wieku, archiwalne zdjęcia, paszport z okresu zaborów oraz świadectwa szkolne. Cenne materiały dotarły z Krakowa, teraz ma je dostać Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Hieronima Łopacińskiego.

Wśród portretów fotograficznych z przełomu XIX i XX wieku jest także zdjęcie Hieronima Łopacińskiego. Związanego z Lublinem regionalisty, bibliofila i nauczyciela miejscowego gimnazjum. Łopaciński mocno wpisał się w historię naszego miasta. Gdy zmarł przedwcześnie w 1906 roku, przyjaciele założyli bibliotekę, której zaczątkiem stał się jego księgozbiór. Dziś w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego przy placu Wolności w Lublinie są m.in. jego rękopisy. Teraz placówka ma dostać kolekcję związaną z całą rodziną.

- Należę do Krakowskiego Klubu Kolekcjonerów, do którego trafiają różne zbiory. Kolekcję przyniósł starszy pan, który mówił, że nie chce, żeby te rzeczy uległy zniszczeniu, a nie ma ich komu przekazać - wyjaśnia Matylda Selwa z Krakowa. Słyszymy, że między tym momentem a przekazaniem kolekcji do Lublina minęło ok. 30 lat. - Doszłam do wniosku, że te pamiątki powinny się znaleźć w jednym miejscu, nierozproszone - dodaje członkini Krakowskiego Klubu Kolekcjonerów.

Zdzisław Kardasiewicz ze Świdnika pokazuje część kolekcji Łopacińskich.Lubelski kolekcjoner pośredniczy w przekazaniu tego zbioru do Wojewódzkiej Biblioteki
Anna Kurkiewicz Zdzisław Kardasiewicz ze Świdnika pokazuje część kolekcji Łopacińskich.

W przekazaniu kolekcji bibliotece pośredniczy lubelski kolekcjoner Zdzisław Kardasiewicz. To on przyszedł do redakcji Kuriera podzielić się tą historią. - Dla biblioteki dokumenty związane z rodziną naszego patrona są bezcenne. Warto podkreślić, że te zbiory są w bardzo dobrym stanie zachowania - ocenia Anna Oleszek, szefowa Działu Zbiorów Specjalnych WBP. im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie.

Wyjątkowa kolekcja

Uwagę zwracają archiwalne portrety, na odwrocie niektórych są odręczne adnotacje, na przykład „Kochanemu bratu Rafał”, „Józef i Ludwik Bogaccy. Bracia naszej Matki”. Mamy też zdjęcie wykonane w zakładzie znanej lubelskiej fotografki Wiktorii Sierocińskiej. Przedstawia Jana Łopacińskiego, dowiadujemy się o tym z adnotacji na rewersie. O drzewie genealogicznym swojej rodziny barwnie opowiada Jan Łopaciński z Krakowa.

- Gdy Hieronim Łopaciński został nauczycielem w lubelskim gimnazjum, ściągnął do Lublina z okolic Brześcia Kujawskiego młodszego o 15 lat brata Ruperta Jana - wyjaśnia nasz rozmówca. Jan Łopaciński jest wnukiem Ruperta Jana. - Mój dziadek był dyrektorem dwóch cukrowni, w Lublinie oraz w Garbowie - wyjaśnia.

Zdzisław Kardasiewicz ze Świdnika pokazuje część kolekcji Łopacińskich.Lubelski kolekcjoner pośredniczy w przekazaniu tego zbioru do Wojewódzkiej Biblioteki
archiwum prywatne/kolekcja rodziny Łopacińskich Paszport Ruperta Jana Łopacińskiego, brata znanego lubelskiego regionalisty Hieronima Łopacińskiego. Jako miejsce zamieszkania jest podany Garbów, gdzie był dyrektorem cukrowni

Oglądamy też paszport Ruperta Jana z 1917 roku, wydany w zaborze austriackim. Jego właściciel jest tu przedstawiony jako dyrektor cukrowni, podane miejsce zamieszkania to Garbów. W kolekcji są też wcześniejsze świadectwa Ru-perta Jana: z gimnazjum w Lublinie spisane po rosyjsku, a po niemiecku ze szkoły cukrowniczej w Niemczech. Po studiach pracował na terenie dzisiejszej Ukrainy, w cukrowni w Kordelówce. W opisywanym zbiorze są też listy, jakie Rupert Jan wysyłał do ówczesnej narzeczonej Marii Łopacińskiej. Maria była jego kuzynką, dlatego młodzi przed zawarciem związku małżeńskiego dostali papieską dyspensę. Przed ślubem z Rupertem Maria mieszkała z siostrą Walerią i matką Teodorą przy ulicy Mikołajskiej w Krakowie.

- Listy do Marii były numerowane na kopertach. W swoich rodzinnych zbiorach mam większość z nich. Te, które widzę na zdjęciach, są brakujące - mówi Jan Łopaciński. I dodaje: - Zdjęcie Hieronima Łopaciń-skiego jest podpisane przez moją mamę Zofię. Na rewersach innych fotografii rozpoznaję pismo mojej babci Marii.

Jest też inna wzruszająca pamiątka: rysowany, kolorowy portret Teodory Łopacińskiej „jako młodej panienki”.

- Być może jego autorem jest Rafał Łopaciński, jej syn, absolwent politechniki w Zurychu, który kapitalnie rysował - przypuszcza nasz rozmówca. Tego członka rodu również widzimy, na zdjęciu z atelier w Atenach. - Bo w 1887 roku w Grecji budował latarnie morskie - wyjaśnia Jan Łopaciński. Później Rafał Łopaciński budował kolej do Pireusu. W kolekcji są adresowane do niego listy z czasu, kiedy był zatrudniony we Lwowie.

Członkowie rodu Łopacińskich brali też udział w powstaniach narodowych. W kolekcji jest na przykład zdjęcie Saturnina i Rafała Łopacińskich z czasu, kiedy byli w Paryżu Szkole Batiniolskiej dla dzieci uczestników powstań narodowych. Tych, którzy znaleźli się na emigracji.

Wiele z tych osób miało barwne życie. Szczególnie interesująca jest historia Doroty Łopacińskiej, córki Saturnina. Tak opowiada o niej Jan Łopaciński: - Matka Doroty była Malajką, Saturnin poznał ją na Sumatrze, gdzie pojechał do pracy jako pracownik holenderskiej kompanii. Pisał stamtąd niesamowite listy, na przykład, że trzeba płynąć trzy dni czółnem, żeby spotkać Europejczyka.

Niestety, gdy dziewczynka miała dwa lata, oboje jej rodzice zmarli na malarię. Byli pochowani na Sumatrze. - Dorota została przewieziona w 1902 roku statkiem do Marsylii, a potem do Krakowa - mówi Jan Łopaciński.

Dorota Łopacińska pochowana jest w na cmentarzu przy ulicy Lipowej w Lublinie. Zmarła przy porodzie, rodząc syna. - Udało mi się odnaleźć jej grób. Szukaliśmy go z ówczesnym wicedyrektorem Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego, panem Zdzisławem Bieleniem - zaznacza nasz rozmówca.

Na stronie www.kurierlubelski.pl pokazujemy część wyjątkowej kolekcji. Całość będzie udostępniana, jeśli znajdzie się w zbiorach Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego. - Oczywiście po etapie opracowania - zaznacza Anna Oleszek, szefowa Działu Zbiorów Specjalnych w tej placówce.

Małgorzata Szlachetka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.