Dostaniemy 10 kilometrów ekspresówki. Domykanie obwodnicy Lublina

Czytaj dalej
Fot. GDDKiA
Artur Jurkowski

Dostaniemy 10 kilometrów ekspresówki. Domykanie obwodnicy Lublina

Artur Jurkowski

Na pewno w grudniu, a może nawet już za kilka dni, pojedziemy nowo wybudowanym konopnickim odcinkiem obwodnicy. W piątek pozwolenie na użytkowanie trasy ma trafić do GDDKiA. Kierowcy liczą na radykalne zmniejszenie korków na al. Kraśnickiej.

Dostaniemy 10 kilometrów ekspresówki. Domykanie obwodnicy Lublina

Gdyby wszystko szło normalnie, to ten fragment obwodnicy byłby wybudowany jako pierwszy, a nie jako ostatni - twierdzi Krzysztof Nalewajko, rzecznik lubelskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Nowy fragment obwodnicy Lublina - w nomenklaturze drogowców trasa S19 - ma 9,8 km. Pozwala na ominięcie od zachodu miasta. Koszt powstania trasy to 620 mln zł, z czego 423,9 mln zł pochłonęły roboty budowlane wykonywane przez Budimex.

Przecięcie wstęgi będzie… no właśnie - kiedy?

- Główne roboty przy budowie zachodniej części obwodnicy Lublina są już wykonane - poinformował Nalewajko.

Dostaniemy 10 kilometrów ekspresówki. Domykanie obwodnicy Lublina
Małgorzata Genca Styczeń 2014. Aby powstała droga, wykarczowano 26 tys. drzew i ponad 9 ha zagajników

To teoretycznie oznacza, że trasa jest gotowa do tego, aby wjechały na nią samochody. Teoretycznie. Bo jakość wykonanych robót muszą ocenić eksperci z Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.

- Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo przyszłych użytkowników drogi - tłumaczył Wojciech Boryc, z-ca dyrektora WINB.

- Trwają odbiory techniczne. Czekamy na zezwolenie WINB na dopuszczenie trasy do ruchu. Dopiero wówczas będziemy mogli odpowiedzialnie wskazać termin otwarcia trasy - przekonuje Nalewajko.

Tymczasem okazuje się, że kontrola już się zakończyła. Jest podpisany protokół. Stwierdza on, że droga spełnia wymogi i może być użytkowana. Protokół to jednak nie decyzja. - Jesteśmy już na końcowym etapie formułowania decyzji o pozwoleniu na użytkowanie - dodał Boryc.

Decyzja ma trafić do GDDKiA jeszcze w piątek. - Nie będziemy zwlekać z uruchomieniem drogi. Ale pamiętajmy, że np. w przypadku przedłużenia al. Solidarności lubelski ratusz otworzył drogę dopiero po uprawomocnieniu się pozwolenia na użytkowanie, czyli dwa tygodnie po jego uzyskaniu. My najczęściej nie czekamy na uprawomocnienie się takiej decyzji - zastrzegał Nalewajko.

Dostaniemy 10 kilometrów ekspresówki. Domykanie obwodnicy Lublina
Małgorzata Genca Kwiecień 2016. Podbudowa asfaltowa była wykonana wówczas na trzech kilometrach jezdni

Podsumowując: niemal na pewno zachodnią częścią obwodnicy Lublina będziemy mogli pojechać przed nachodzącymi świętami Bożego Narodzenia. A niewykluczone, że nawet zaczniemy z niej korzystać w ciągu kilku najbliższych dni.

16 kilometrów, 11 sygnalizacji świetlnych

Trasa zaczyna się przed lasem w Konopnicy i łączy w węźle Sławinek z użytkowanymi już przez kierowców fragmentami północnej i wschodniej obwodnicy miasta.

Z początkowego fragmentu drogi od strony Kraśnika - o długości ok. jednego kilometra - kierowcy korzystają od października. Przy czym zjeżdżają z niej na węźle Lublin Węglin (tu obwodnica przecina się z przyszłym przebiegiem drogi wojewódzkiej 747 w kierunku Opola Lubelskiego) i wracają na „stary” przebieg „dziewiętnastki”, która w Lublinie pokrywa się z al. Kraśnicką.

Po otwarciu obwodnicy na węźle Węglin będziemy mogli pojechać na wprost. Pojazdy zmierzające od strony Rzeszowa w kierunku Warszawy, Białegostoku, Zamościa będą mogły tym samym ominąć miasto, korzystając z drogi ekspresowej.

Natomiast jadący do Lublina będą mieli wybór. Mogą jeździć tak jak obecnie - przez al. Kraśnicką. Aby przejechać od Konopnicy do np. skrzyżowania Solidarności - Sikorskiego, czyli pokonać ok. 7,5 kilometra, trzeba się teraz liczyć z koniecznością spędzania w korkach nawet 40 minut. Po drodze kierowcy mijają 11 skrzyżowań z sygnalizacją świetlną.

Alternatywną trasą dla dotarcia do skrzyżowania Sikorskiego - Solidarności będzie obwodnica i al. Solidarności. - Niemal 10-kilometrowy odcinek nowej części obwodnicy można będzie pokonać w ciągu 5 minut, później kolejnych ok. 6 minut zajmie przejazd sześciokilometrowym odcinkiem al. Solidarności. Korzystając z trasy ekspresowej do skrzyżowania Sikorskiego - Solidarności, dotrzemy w ciągu 11 - 12 minut i nie trafimy przy tym na żadną sygnalizację świetlną - wskazywał Nalewajko.

Na nowej części obwodnicy są trzy węzły: Lublin - Węglin i Lublin - Sławinek, z których kierowcy już częściowo korzystają. Uzupełnia je węzeł Lublin - Szerokie w miejscowości Płouszowice. Można z niego zjechać na drogę 830, która umożliwia podróż w kierunku Nałęczowa i dotarcie do ul. Nałęczowskiej.

Na węźle Sławinek kierowcy jadący od strony Kraśnika aby wjechać do Lublina będą musieli skorzystać z pierwszego zjazdu (poprowadzi w al. Solidarności). Jadąc na wprost pozostaniemy na drodze w kierunku Białegostoku i Zamościa. Korzystając z drugiego zjazdu (po minięciu tego do Lublina) trafimy na drogę w stronę Warszawy.

- Liczymy, że nowa część obwodnicy wyprowadzi cały ruch tranzytowy z al. Kraśnickiej, co spowoduje znaczący spadek liczby aut na tej ulicy - dodał Nalewajko.

Nowa część obwodnicy Lublina - w przeciwieństwie do jej pozostałych fragmentów - będzie bezpłatna dla samochodów ciężarowych. Przynajmniej na razie. W przypadku północnej części obwodnicy taki bezpłatny okres trwał przez osiem miesięcy.

Mieszkańcy protestowali

Umowę na budowę drogi podpisano 29 listopada 2014 r. W połowie 2015 r. na placu budowy codziennie było 400 - 450 pracowników i 150 - 200 pojazdów różnego typu: koparek, ciężarówek. Trasa przypominała wówczas wielki rów. I nie było w tym nic dziwnego. Dwie trzecie drogi przebiega w wykopie. Podczas budowy wywiezionych zostało ok. dwóch milionów metrów sześciennych ziemi. Pod koniec ub. roku zaawansowanie robót sięgnęło 40 proc.

Nad trasą - w lesie konopnickim - powstało przejściu dla zwierząt. Ma 96 metrów długości i 30 metrów szerokości. - To jedyna taka kładka w województwie - przypominał Nalewajko.

Dostaniemy 10 kilometrów ekspresówki. Domykanie obwodnicy Lublina
materiał GDDKiA Listopad 2016. Początkowy odcinek obwodnicy od strony Kraśnika z widoczną kładką dla zwierząt nad jezdniami

Kolejną ciekawostką była metoda umieszczenia wiaduktów, po których miały biec tory kolejowe. Wiadukty - każdy ważył po ok. tysiąc ton - zostały wykonane obok miejsca, gdzie miały stanąć, a dopiero później zostały wepchnięte pod tory. To pozwoliło utrzymać przez cały czas ruch pociągów. - Wcześniej ten sposób wykonania wiaduktów wykorzystano na terenie Polski tylko dwukrotnie - mówił Nalewajko.

Trasa składa się z dwóch jezdni, każda z dwoma pasami ruchu. Przy czym została zostawiona rezerwa pod poszerzenie jezdni. Kierowcy zobaczą ją w postaci wysypanego kruszywem pasa wzdłuż jezdni. W przyszłości żwir będzie można usunąć i od razu przystąpić do prac przy układaniu asfaltu.

Historia budowy „konopnickiego” odcinka obwodnicy sięga 1998 r. W 2005 r. wojewoda lubelski wydał decyzję lokalizacyjną dla trasy. Zastała ona oprotestowana przez mieszkańców. Sprawy sądowe zajęły siedem lat. W 2013 r. ogłoszono przetarg na budowę trasy.

Wyrzucą tiry z miasta?

Będzie obwodnica, to nie będzie potrzeby, aby tiry wjeżdżały do miasta - uznali w październiku miejscy radni. Jednogłośnie poparli stanowisko w sprawie zakazu wjazdu do Lublina samochodów ciężarowych o masie powyżej 16 ton.

- Ciężarówki wjeżdżają do miasta, bo ich właściciele chcą oszczędzić 5 - 6 zł na opłatach za przejazd obwodnicą - tłumaczył podczas sesji Mariusz Banach, radny Wspólnego Lublina.

Zakaz ma obowiązywać od 1 stycznia. Będzie dotyczył ruchu tranzytowego tirów (ciężarówki dowożące towary do Lublina otrzymywałyby specjalne przepustki na wjazd). Podobne rozwiązania stosuje m.in Warszawa, Wrocław czy Ełk.

3,4 mld zł kosztowała budowa ekspresówki z Kurowa do Piask, wraz z północnym i wschodnim odcinkiem obwodnicy Lublina. Trasa ma łącznie ok. 70 kilometrów. Kolejnych 620 mln zł pochłonęła budowa konopnickiego fragmentu obwodnicy o długości 9,8 km.

Samo stanowisko radnych to za mało. Trzeba jeszcze przygotować niezbędną organizację ruchu i postawić znaki. Ratusz twierdzi, że nie może tego zrobić poza terenem Lublina i dlatego zwrócił się o to do zarządców pozamiejskich dróg. - To ten, kto wnioskuje o zmiany, powinien nam przedstawić projekt do zaopiniowania. I to po stronie zgłaszającego jest wykonanie i sfinansowanie zmian - tłumaczył Nalewajko.

Oznacza to, że GDDKiA nie będzie zajmowała się stawianiem znaków zakazu wjazdu tirów do Lublina.

Jeszcze większy kłopot jest z ustawieniem „szlabanu” dla tirów na wjeździe od strony Biłgoraja. Tam nie ma obwodnicy, a ciężarówki jadące drogą wojewódzką 835 docierają do ul. Abramowickiej i dalej jadą przez miasto. Ratusz chciałby, aby tiry w Piotrkowie były kierowane w stronę węzła Piaski Zachód. - Nie da się - nie ukrywał Andrzej Gwozda, dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich. I argumentował: - Wskazana trasa ma ograniczenie do 8 ton. Poza tym nie możemy zmienić organizacji ruchu na drodze 835, bo jej przebudowa była i jest współfinansowana z funduszy unijnych. Obowiązuje nas tzw. okres trwałości projektu i jeśli go nie zachowamy, to trzeba będzie zwrócić dofinansowanie, a koszty inwestycji już przekroczyły 150 mln zł.

- Nasze stanowisko się nie zmienia. Chcemy, aby tiry były kierowane na obwodnicę miasta - podkreślała Beata Krzyżanowska, rzeczniczka prezydenta Lublina.

Ratusz twierdzi, że może poradzić sobie z tirami nawet bez znaków na „zewnętrznych” drogach. - W Łodzi np. postawiono przy wjeździe do miasta Inspekcję Transportu Drogowego i policję, które zawracały samochody ciężarowe na obwodnicę - mówi Kazimierz Pidek, dyrektor Zarządu Dróg i Mostów w Lublinie. I zastrzegł: - Wolałbym jednak, aby do tego nie doszło.

- Ciekawe, jak i gdzie te tiry będą zawracały? Bo przecież nie zrobią tego na skrzyżowaniu - dociekał Gwozda.

Południowa obwodnica na papierze

Obwodnica - po otwarciu konopnickiego odcinka - będzie otaczała Lublin z trzech stron: od zachodu, północy, wschodu. Nie będzie połączenia „domykającego ring” od południa.

Trasę łączącą węzły Węglin oraz Felin planuje miasto. Na razie została wstępnie wytyczona w opracowywanym Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Droga miałaby przebiegać od Konopnicy, za lasem Stary Gaj, obok Zalewu Zemborzyckiego, a następnie po przekroczeniu ul. Abramowickiej kończyć się w węźle Felin, na wschodnim odcinku obwodnicy Lublina.

- Nie byłaby to obwodnica południowa, a droga, która połączyłaby już istniejące części obwodnicy - stwierdziła Krzyżanowska. I dodała, że to „tylko” dokument planistyczny: - Na razie nie ma planów realizacji, jest to perspektywa kilkunastu lat. Nie jest także przesądzone, czy droga powstałaby dokładnie po tym śladzie.

Umieszczenie drogi w dokumentach planistycznych to jednak jasne stwierdzenie, iż kiedyś zostanie ona zrealizowana. A tego boi się m.in. Rada Kultury Przestrzeni. I zaprotestowała już przeciwko zaplanowanemu przebiegowi trasy.

- Bezpowrotnie zniszczy jedną z najbardziej atrakcyjnych przestrzeni wypoczynku i rekreacji lublinian - nie miał wątpliwości Jan Kamiński, przewodniczący RKP.

RKP chciałaby, aby nowe połączenie zostało przesunięte poza granice Lublina i biegło po południowej stronie Zalewu Zemborzyckiego.

Koszt budowy trasy jest wstępnie szacowany na 600 mln zł.

Artur Jurkowski

Zajmuje się samorządem, głównie funkcjonowaniem lubelskiego ratusza oraz Rady Miasta Lublin. Ponadto inwestycjami m.in. drogowymi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.