Dotkliwsze kary dla oprawców zwierząt

Czytaj dalej
Fot. Ex Lege
Marcin Koziestański

Dotkliwsze kary dla oprawców zwierząt

Marcin Koziestański

Rząd zaostrzył przepisy dotyczące znęcania się nad zwierzętami. Za ich maltretowanie będzie groziło nawet 5 lat więzienia.

Obrońcy praw zwierząt mają powody do satysfakcji. Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości w porozumieniu z organizacjami zajmującymi się ochroną zwierząt.

Zmiany w prawie dotyczą zwiększenia kar za znęcanie się nad zwierzętami. Surowsze wyroki mają odstraszyć np. właścicieli czworonogów przed ich brutalnym traktowaniem i zasilić konta organizacji prozwierzęcych.

- Projekt przewiduje m.in. zwiększenie kar za zabijanie zwierząt i znęcanie się nad nimi z 2 do 3 lat więzienia. W przypadku dokonania tego przestępstwa ze szczególnym okrucieństwem kara wzrośnie aż do 5 lat - wyjaśnia Jerzy Kubrak z Wydziału Komunikacji i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości.

Zgodnie z przyjętymi zmianami, obligatoryjne i nieuchronne dla sprawców ma być płacenie przez nich nawiązki w wysokości od 1000 do nawet 100 tys. zł na cel związany z ochroną zwierząt. - Robimy ukłon w kierunku organizacji pozarządowych. Liczymy, że wiele milionów złotych popłynie do organizacji, które zajmują się ochroną zwierząt. Te pieniądze dadzą możliwość lepszego kontrolowania, czy zwierzęta traktuje się w sposób humanitarny - podkreśla wiceminister Patryk Jaki.

Do tej pory sąd mógł, ale nie musiał, skazywać na obowiązek płacenia nawiązki. - Orzekano ją średnio w 39 proc. skazań, przy czym w 88 proc. kwota nawiązek nie przekraczała 1000 zł - tłumaczy Kubrak.

- Jestem przeszczęśliwa z powodu zmiany przepisów - mówi Marta Włosek z Fundacji na rzecz Praw Zwierząt Ex Lege.

- Kary finansowe będą dla oprawców zwierząt prawdziwym „straszakiem”. Wyroki więzienia przeważnie są stosowane w zawieszeniu, więc przestępcy czują się bezkarni. Teraz nieunikniona zapłata grzywny będzie dla nich uciążliwa. A dla naszych organizacji oznacza to pozyskiwanie dodatkowych funduszy na obronę praw zwierząt - ocenia Włosek.

Z większą rezerwą do nowych przepisów podchodzi Elżbieta Tarasińska z fundacji Lubelski Animals. - Ważniejsze niż podwyższanie kar jest ich skuteczniejsze egzekwowanie. Polskie sądy wciąż są zbyt pobłażliwe dla zwyrodnialców. Najczęściej karzą ich grzywnami - tłumaczy.

Tak było np. w przypadku Andrzeja T., który 29 marca przed Sądem Okręgowym w Lublinie usłyszał prawomocny wyrok. Mężczyzna był oskarżony o prowadzenie nielegalnej hodowli w Wohyniu pod Radzyniem Podlaskim.

Rok temu Ex Lege przeprowadziła tam interwencję. Zwierzęta były wychudzone. Mieszkały w ciasnych skrzyniach. Prawdopodobnie karmiono je padliną. Zabrano stamtąd prawie 30 psów i królików. - Andrzej T. został ukarany grzywną w wysokości 400 zł za sprzedaż zwierząt poza wyznaczonymi do tego miejscami i brak szczepień psów - usłyszeliśmy w biurze prasowym sądu.

Według Włosek, sąd jedynie „pogroził mężczyźnie palcem”: - Nie zasądzono nawet nawiązki na rzecz naszej organizacji. Te pieniądze moglibyśmy przecież przeznaczyć na opiekę nad po-szkodowanymi zwierzętami.

Podobnie było w przypadku Grzegorza Ł. z Janowa Lubelskiego, który celowo przejechał autem psa. Sąd skazał go w ub.r. jedynie na grzywnę w wysokości 5 tys. zł. Z kolei sąd w Lubartowie w 2014 roku uniewinnił kierowcę, który przejechał psa na skrzyżowaniu.

Marcin Koziestański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.