Drzewo na placu Litewskim jest pełne wspomnień

Czytaj dalej
Fot. zbiory Teatru NN
Małgorzata Szlachetka

Drzewo na placu Litewskim jest pełne wspomnień

Małgorzata Szlachetka

Kto i dlaczego zasadził na placu Litewskim topolę czarną, która po latach doczekała się własnego imienia? Historia baobabu to część historii Lublina.

Na pocztówce z ok. 1941 roku topola czarna zachwyca rozłożystą koroną. W okresie okupacji rośnie na Adolf Hitler-Platz - bo tak Niemcy przemianowali plac Litewski, miejsce, które zawsze było reprezentacyjnym punktem Lublina. Nieprzypadkowo jeszcze w okresie zaborów był nazywany placem Musztry.

Świadek historii

To samo drzewo w centrum propagandowej niemieckiej pocztówki wydanej ok. 1941 rok
Ludwik Hartwig/zbiory Teatru NN Po prawej topola czarna w przyszłości nazwana baobabem w kadrze Ludwika Hartwiga, ok. 1930 r.

Rozłożysta topola czarna zawsze była w centrum wydarzeń ważnych dla Lublina. Mogła już rosnąć latem 1915 roku, kiedy po zwycięskiej nad Rosjanami bitwie pod Jastkowem, do Lublina wkroczyli żołnierze Legionów Polskich. W 1935 roku na placu Litewskim odbyła się też uroczystość żałobna po śmierci Józefa Piłsudskiego. Na Litewskim, a więc także „pod baobabem” w okresie PRL odbywały się kolejne manifestacje przeciw władzy. Na co dzień było to drzewo, przy którym lublinianie umawiali się na spotkania. - To jest punkt odniesienia dla każdego mieszkańca Lublina - podkreśla Tomasz Pietrasiewicz, dyrektor Teatru NN, który upamiętnił baobab w specjalnym projekcie.

Baobab to punkt odniesienia dla każdego mieszkańca Lublina

Drzewo miało szczęście, nie zostało zniszczone w czasie wojen światowych. A przecież np. 9 września 1939 roku, w czasie największego niemieckiego bombardowania miasta, wokół placu Litewskiego spadło wiele bomb.

Nie zachowała się informacja o tym, kiedy topola czarna została zasadzona. Szacuje się, że ma ponad 100 lat. Euzebiusz Maj, historyk sztuki i konserwator krajobrazu kulturowego jest przekonany, że to drzewo rośnie od końca XIX wieku i już wtedy miało wagę symbolu.

- W moim najgłębszym przekonaniu ta topola czarna jest nie tylko pomnikiem przyrody, ale przede wszystkim pomnikiem narodowej pamięci. Była sadzona po powstaniu styczniowym, ok. 1880 r., jako symbol wolności, przeciwwaga dla soboru, zbudowanego w tym miejscu przez zaborcę - tak mówił Euzebiusz Maj w wywiadzie udzielonym Kurierowi. Tym, który o tym zdecydował, miał być Feliks Bieczyński (1799-1885). To postać dla Lublina niezwykle ważna, z jego inicjatywy w 1837 roku został założony pierwszy park miejski, który obecnie znamy jako Ogród Saski. W przypadku topoli miał inspirować się działalnością księżnej Izabeli Czartoryskiej, która tzw. drzewa wolności sadziła w ukochanych Puławach.

- Sam fakt ustanowienia pomnika przyrody świadczy o wartości tego drzewa - podkreśla Paweł Duklewski, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie.

S.O.S. dla baobabu

To samo drzewo w centrum propagandowej niemieckiej pocztówki wydanej ok. 1941 rok
archiwum Topola w okresie PRL, pomnikiem przyrody będzie od 1990 r.

O złej kondycji baobabu słyszymy od lat. Specjaliści wielokrotnie mówili o tym, że zabójcze dla drzewa było obłożenie jego pnia kostką na betonowym podłożu. W przeszłości, w trakcie remontów, dochodziło też do niszczenia systemu korzeniowego wiekowego drzewa. Pomnik przyrody od lat jest pod specjalnym nadzorem, m.in. został założony system rur doprowadzających składniki odżywcze do korzeni, drzewo jest też dodatkowo podlewane. Rok temu wydawało się, że topola jest w lepszej kondycji, o czym ratusz informował na konferencji prasowej. Gdy w tym miesiącu odpadł jeden z konarów baobabu, drzewo zostało przebadane przez trzech dendrologów. Stwierdzili, że topola została zaatakowana przez grzyba, a jej statyka jest zachwiana. - Drzewo to oglądało trzech niezależnych ekspertów dendrologów i każdy z nich ocenia stan baobabu jako bardzo zły - podaje Beata Krzyżanowska, rzeczniczka prezydenta Lublina. I dodaje, że czwartym ekspertem, który oglądał baobab, jest inspektor nadzoru ds. zieleni związany z wykonawcą trwającego właśnie remontu Litewskiego. - Potwierdził opinię wydaną przez dendrologów - mówi Krzyżanowska. W poniedziałek pomnik przyrody został przebadany przebadany tomografem.

Baobab rośnie na placu wpisanym do rejestru zabytków, dlatego na jego usunięcie będzie musiał się zgodzić wojewódzki konserwator zabytków. Wcześniej musi dostać z ratusza wniosek o wycinkę. - Potrzebny jest materiał dowodowy, który potwierdzi, że dla tej topoli czarnej nie ma już ratunku. Będziemy szukać wszelkich możliwości zachowania drzewa - mówi Dariusz Kopciowski, wojewódzki konserwator zabytków. Jeśli ostatecznie zapadnie decyzja o wycince, radni będą musieli na sesji przegłosować zdjęcie z topoli statusu pomnika przyrody. Projekt uchwały w tej sprawie musi też pozytywnie zaopiniować RDOŚ. - Wszystkie osoby, zarówno urzędnicy, jak i biegli dendrolodzy, mają pełną świadomość tego, jakie znaczeniu dla mieszkańców i miasta ma baobab - zapewnia Beata Krzyżanowska z UM Lublin. - Niestety, o przyszłości tego drzewa nie zadecydują sympatie, czy sentymenty, ale możliwości wynikające ze stanu zdrowotnego rośliny - dodaje rzeczniczka.

Radni dzielnicy Śródmieście chcą fragment baobabu umieścić w muzeum. Piszą: „Uważamy, że drzewo żyjące przez dwa wieki z lublinianami, było czymś więcej niż zwykłą topolą.... [Baobab] był miejscem spotkań, pierwszych randek, znakiem rozpoznawczym placu Litewskiego, więc można w sposób symboliczny go upamiętnić, jako pomnik nie tylko przyrody, a też Lublina”.

Małgorzata Szlachetka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.