Dymek dodaje uroku, rak już mniej

Czytaj dalej
Fot. pixabay
Gabriela Bogaczyk

Dymek dodaje uroku, rak już mniej

Gabriela Bogaczyk

Czasami nakrywamy pacjentów na papierosie w zakamarkach szpitala. Nie są w stanie rzucić palenia, pomimo że usłyszeli diagnozę - mówi dr n. med. Andrzej Rojowski, torakochirurg ze szpitala klinicznego nr 4 w Lublinie.

Pali Pan papierosy?

Paliłem kiedyś długie lata, dlatego sam wiem coś na ten temat. Od 1994 roku już nie palę. Byłem wtedy w Stanach Zjednoczonych i poważnie się rozchorowałem. Byłem tak przeziębiony, że nie mogłem nawet się zaciągnąć. Nie mówiłem w ogóle, pisałem tylko na kartkach. Jak już zacząłem zdrowieć, mój brat powiedział, że skoro już tyle czasu nie paliłem, to może przestałbym w ogóle. Zamiast papierosów zacząłem wtedy kupować gumy do żucia. Kosztowało mnie to majątek, bo kupowałem ich bardzo dużo, ale oduczyłem się palić. Jak wróciłem do Polski, to złapałem się na tym, że zacząłem znów podpalać. Na szczęście można było to jeszcze jakoś opanować i się udało.

Wielu Pana pacjentom chyba się to nie udaje?

Jako torakochirurg mam do czynienia bezpośrednio z chorymi na raka płuca, a oni, nie ma co ukrywać, są najczęściej uzależnieni od palenia papierosów. Obserwujemy, że to uzależnienie jest bardzo silne, nawet w przypadku rozpoznania raka. Czasami nawet odnajdujemy takich pacjentów na papierosie, np. na dworze w pobliżu szpitala lub w jego zakamarkach, pomimo całkowitego zakazu. Przykład, który zapamiętałem, bo mnie poruszył, to mężczyzna lekko po 60., drobny taki, trochę widać schorowany, przyszedł do mnie do poradni i jak wszedł do gabinetu, to zapach papierosów stał się nie do zniesienia, był całkiem przesiąknięty nikotyną i dymem papierosowym. Po przejrzeniu dokumentacji medycznej okazało się, że jest zaledwie trzy tygodnie po usunięciu jednego płuca z powodu raka. Przyznał się, że dalej pali około półtorej paczki dziennie. Powiedział, że nie jest w stanie przestać. Większość pacjentów po operacji usunięcia płata płuca lub jednego płuca wraca do nałogu i nie jest w stanie go rzucić. Nie ma co do tego statystyk, dlatego obecnie zbieramy materiał od chorych po zabiegu operacyjnym na temat siły uzależnienia. Za wcześnie o tym mówić, ale myślę, że wyniki mogą być ciekawe.

Jak się żyje po usunięciu płuca?

Trzeba się przestawić trochę na inne tory, trochę inną rzeczywistość. Taki pacjent ma jednak zmniejszoną powierzchnię oddechową i jego wydolność jest mniejsza. Chociaż pozostały fragment płuca stara się zwiększyć działalność. Na pewno tacy pacjenci nie będą uprawiać już sportów wyczynowych czy ekstremalnych, ale staramy się im tłumaczyć, by żyli w miarę normalnie. Na pewno będą się szybciej męczyli, nie będą wchodzić po schodach takim tempem jak dotychczas, nie będą mogli biegać długich dystansów. Będą prowadzić mniej forsowny tryb życia.

Co bardziej szkodzi w papierosie, nikotyna czy substancje smoliste?

Tak naprawdę to cały papieros szkodzi. Nikotyna odpowiada za uzależnienie, ale trujące dla naszego organizmu są przede wszystkim związki smoliste i chemiczne. Jest ich w sumie aż 4 tysiące.

Jak wyglądają płuca po kilkudziesięciu latach palenia papierosów?

Zaryzykuję stwierdzenie, że płuco palacza z wieloletnim stażem wygląda tak, że gdyby mógł on je obejrzeć i porównać z płucem osoby niepalącej, pewnie przeżyłby szok. Powierzchnia płuca jest pokryta zanieczyszczeniami pochodzącymi z substancji smolistych. U długoletnich palaczy powierzchnia płuca kolorystycznie jest ciemna, żeby nie powiedzieć czarna. Ten widok nie jest zbyt przyjemny.

Co trzeba zrobić, by powstrzymać epidemię palenia papierosów w Polsce?

Coraz mniej osób pali papierosy tradycyjne, ale zauważyłem, że modne jest palenie e-papierosów, zwłaszcza wśród młodzieży. Dlatego uważam, że po pierwsze należy edukować młode osoby oraz ich rodziców, bo jeśli oni w domu palą, to prawdopodobieństwo uzależnienia u dzieci jest o wiele większe. Także wszelkiego rodzaju zakazy w miejscach publicznych, kawiarniach, przystankach autobusowych, zniechęcające, zakazy reklamy na paczkach papierosów czy w mediach są, według mnie, jak najbardziej słuszne. Wydają mi się sensowne, choć nie odwiodą one na pewno uzależnionych już palaczy od palenia.

Do ceny papierosów podchodziłbym ostrożnie. Cena nie może być za niska, bo zwiększy się dostęp papierosów u jeszcze niezarabiającej młodzieży. Z kolei zbyt duży koszt paczki papierosów to jest kontrabanda i przemyt z zagranicy, tym bardziej w naszym województwie, bo mamy blisko do Ukrainy. Papierosy są szkodliwe, jednak jakość ich wykonywania przez firmy tytoniowe musi być zachowana, w przeciwieństwie do tych przemycanych ze Wschodu. Tak naprawdę nie wiemy, co się w nich znajduje oprócz tytoniu i z czego są zrobione filtry. Te papierosy są dopiero zabójcze. Bariera cenowa i windowanie ceny papierosów nie spowoduje spadku ilości chorób płuc. Wiadomo też, że sprzedaż papierosów to dochód do budżetu państwa, akcyza itd. Dlatego papierosy nigdy nie znikną z rynku, całkowity zakaz palenia jest absolutnie utopijny, bo każdy budżet by się zawalił.

Czy alternatywą są e-papierosy?

No właśnie, jedną z metod ograniczenia tej epidemii może być e-papieros, bo on zaspokaja uzależnienie pacjentów, a jednocześnie ma o wiele mniej szkodliwych substancji dla użytkownika. Moim zdaniem, wszystkie produkty alternatywne, które zostaną przebadane przez producenta pod kątem mniejszej szkodliwości i dopuszczone do obrotu przez polskie władze, mają szanse być dobrą zmianą dla palaczy papierosów. Z drugiej strony, nie można dopuścić do takiego myślenia, że skoro e-papieros jest mniej szkodliwy, to hulaj dusza, piekła nie ma. Stąd właśnie wzięła się moda na nie, bo już nawet gimnazjaliści zaczęli palić je w kawiarniach, w autobusach, w domach. Nikt nie wziął jednak pod uwagę tego, że uzależniają, ponieważ dostarczają nikotynę. W związku z czym młody człowiek, który zacznie od e-papierosów, jest od nikotyny uzależniony i kiedy mu jej zabraknie może zapalić normalnego. Nie sądzę również, by ktoś odpowiedział teraz na pytanie, czy e-papieros ma wpływ na rozwój raka płuc. W chwili obecnej nie dysponujemy takimi badaniami. Myślę, że będziemy mogli to ocenić dopiero za 30 - 50 lat, kiedy ta młodzież, która sięga teraz po e-papierosy, dorośnie.

Jak będzie wyglądać przyszłość palaczy?

Mam nadzieję, że będzie to przyszłość bez nałogu! Ale jestem realistą. Mam więc nadzieję, że produkty alternatywne, które zaczynają się pojawiać stopniowo, przynajmniej wyprą papierosy z rynku. I to będzie dobre dla zdrowia tych uzależnionych osób, bo ciężko mi sobie wyobrazić coś bardziej szkodliwego niż papierosy. Już dzisiaj mamy e-papierosy, które wydają się zdecydowanie mniej szkodliwe niż zwykłe papierosy i jest na to sporo badań. Nadal jednak ludzie masowo palą tytoń, a jakoś e-papierosy nie przekonały zdecydowanej większości palaczy.

Może zmieni się to, jak pojawią się innowacyjne papierosy, które są podgrzewane? Czytałem, że jeden taki produkt bada Polska Akademia Nauk. Składnikiem jest tytoń, a nie substancje w postaci płynnej. Wkłada się go w specjalną lufkę. Sedno polega na tym, że w tradycyjnych papierosach najwięcej trujących związków smolistych i chemicznych wydziela się w dymie papierosowym na skutek procesu spalania i żarzenia. Papieros żarzący się ma temperaturę 800 stopni, a ten nowoczesny ma do 300 stopni i powoduje wydzielanie się mgiełki tytoniowej, która zawiera o 90 proc. mniej szkodliwych substancji smolistych i chemicznych. To jest dla mnie tak zwane mniejsze zło. Wydaje się, że to może być przyszłość. Badania są obiecujące. Zwłaszcza dla tych palaczy czy już pacjentów, którzy nie potrafią sobie poradzić z odstawieniem tradycyjnego papierosa.

Popularny slogan brzmi: palenie papierosów zabija. Czy nadal rzeczywiście, czy już lekarze w jakimś stopniu poradzili sobie z leczeniem raka płuc?

Palenie papierosów może zabijać, bo w sposób kolosalny wpływa na zapadalność na raka płuc. Na pierwszym miejscu powodem zgonów na świecie są choroby układu krążenia, a na drugim miejscu właśnie rak płuc. Tego się nie da negować. Np. mężczyźni palący około 30 papierosów dziennie przez co najmniej 10 lat zapadają na raka płuc 10 razy częściej niż niepalący. Z kolei, przy 40 papierosach ryzyko zachorowania wzrasta do 60 razy.

Papieros ma 800 stopni, ten nowoczesny - 300, a jego mgiełka zawiera o 90 proc. mniej szkodliwych substancji

Rak jest chorobą złośliwą, ale medycyna bardzo się rozwinęła i stara się radzić sobie z tymi chorobami. Zapadalność może się nie zwiększyła, ale wykrywalność znacznie się polepszyła. Jesteśmy w stanie wykryć nowotwór płuc we wczesnym stadium, co daje pacjentowi szanse całkowitego wyleczenia.

Czy nastąpił jakiś przełom w leczeniu raka płuc?

Na przestrzeni ostatnich lat w medycynie, w tym także w chirurgii raka płuca, obserwujemy ciągłe doskonalenie zarówno w zakresie diagnostyki, leczenia onkologicznego, jak i technik operacyjnych. W diagnostyce pojawiają się coraz to nowe tomografy komputerowe zapewniające obrazowanie w wysokiej jakości. Pomocne jest również nowoczesne badanie EBUS, które umożliwia obejrzenie drzewa oskrzelowego i zmian chorobowych śródpiersia przy pomocy minikamery i głowicy USG. Urządzenie posiada także igłę punkcyjną. Daje to znacznie większe możliwości diagnostyczne i jest jednocześnie znacznie mniej obciążającą metodą uzyskania rozpoznania histopatologicznego niż tradycyjne metody operacyjne. W zakresie technik operacyjnych również obserwujemy nowatorskie metody. Należy do nich zabieg anatomicznego wycięcia płata płuca na drodze VATS (Video Assisted Thoracoscopic Surgery). Jest to mało inwazyjna metoda operacyjna, pozwalająca na całkowite wyleczenie, którą wykonuje się przez mały otwór w ścianie klatki piersiowej, przy pomocy instrumentów medycznych. Operacja jest mniej ryzykowna i obniża możliwość wystąpienia powikłań. Potocznie chorzy nazywają tę operację usunięciem płata płuca przez „dziurkę od klucza”.

Natomiast w onkologii bada się mutacje genu EGFR (mutacje i defekty tego genu występują przy wielu rodzajach nowotworów - przyp. red.). Pozwala to na szersze poznanie mechanizmów hamujących chorobę i przedłużających życie.

Mówi się, że rak płuc jest najgroźniejszym nowotworem. Sami onkolodzy, gdyby mieli wskazać, na jakiego raka absolutnie nie chcieliby zachorować, często odpowiadają, że właśnie na raka płuc. Dlaczego?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Na pewno najgorszą rzeczą, jaką człowiek może czuć, to gdy zaczyna się dusić i brakuje powietrza. Gdy kogoś coś boli, gdy płacze i zwija się z bólu, to może wziąć środki przeciwbólowe. Najgorzej, gdy zaczyna brakować powietrza i chory wpada w panikę. Po operacji wykonanej przez torakochirurgów pacjent najczęściej, w bardziej zaawansowanym przypadku, kontynuuje leczenie na oddziałach onkologicznych. Onkolodzy na oddziałach mają zatem styczność z tymi chorymi i widocznie uznali, że jest to jeden z najagresywniejszych nowotworów. Ja nie chciałbym zachorować na żadnego raka.

Gabriela Bogaczyk

Zajmuje się ochroną zdrowia i sprawami społecznymi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.