Ekologiczny zwrot w rodzinnym obejściu

Czytaj dalej
Piotr Nowak

Ekologiczny zwrot w rodzinnym obejściu

Piotr Nowak

Rodzinne gospodarstwa mogą zarabiać więcej - przekonują eksperci. W jaki sposób? Stosując ekologiczne uprawy i sprzedając własne przetwory.

Ponad 180 tysięcy gospodarstw rolnych znajduje się w województwie lubelskim. Większość z nich to małe gospodarstwa prowadzone przez rolników i ich rodziny. Wśród nich jest Piotr Zaleszczyk, którego plantacja zajmuje 13 ha.

- Już trzeci rok prowadzę ekologiczną uprawę rumianku. Całą produkcję sprzedaję dużej zagranicznej firmie - przyznaje rolnik z Sosnówki w powiecie bialskim. Z wykształcenia jest animatorem i menedżerem kultury. - Gospodarstwo zbudowałem od zera ze zgromadzonych oszczędności.

Dziś rumianek z Sosnówki można znaleźć w herbatach, kosmetykach i artykułach chemicznych wykorzystywanych w gospodarstwach domowych na całym świecie.

Rolnik dodaje, że problemem wielu tradycyjnych gospodarzy są niskie zarobki. Stawiając na ekologię można zarobić więcej.

- Ekologiczna produkcja to ciężka, niejednokrotnie ręczna praca. Wymusza też rezygnację z chemicznych środków. W zamian rolnicy mogą liczyć na wyższe ceny - tłumaczy Piotr Burek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej.

Przykładowo, kiedy w lecie ubiegłego roku kilogram porzeczek kosztował 30 gr, za ten sam owoc z certyfikatem „eko” konsumenci płacili nawet 3 zł.

Rolnictwo to źródło utrzymania wielu mieszkańców regionu. W sumie, na 2,5 mln ha powierzchni województwa, użytki rolne zajmują ponad 1,4 mln ha.

Od 2010 r. obszary pól i pastwisk powiększyły się o prawie 5 proc. Jednocześnie ubyło 8 tys. gospodarstw.

W 2015 r. przeciętna powierzchnia jednego gospodarstwa wynosiła niecałych 8 ha. To za mało, żeby produkować dużo, tanio i jeszcze na tym zarobić.

- Gospodarstwo zbudowałem od zera - mówi Piotr Zaleszczyk z Sosnówki. Z wykształcenia animator i menedżer kultury

Nowym rozwiązaniem, które umożliwi rolnikom zwiększenie przychodów, jest ułatwienie zasad sprzedaży żywności bezpośrednio z gospodarstwa. Przepisy weszły w życie z początkiem roku.

- Chodzi o produkty wytworzone w warunkach domowych. Wystarczy złożyć odpowiedni wniosek u powiatowego lekarza weterynarii (w przypadku produktów pochodzenia zwierzęcego) lub w sanepidzie (żywność pochodzenia niezwierzęcego). Przepisy wyznaczają też granice ilościowe, do których producent jest zwolniony z podatku - wyjaśnia Burek.

Na zmianach mogą zyskać lubelscy sadownicy, którzy zdecydują się produkować soki ze swoich owoców.

Swoje płody rolne już dziś, bez zbędnych utrudnień, mogą sprzedawać w Elizówce.

- Mamy 228 miejsc dla rolników, którzy bez żadnych formalności mogą sprzedawać swoje produkty. Natomiast od lat zauważamy spadek liczby kupujących. Ma to związek z ekspansją wielkich sieci handlowych - mówi Andrzej Ryl, prezes Lubelskiego Rynku Hurtowego w Elizówce.

- Potrzebne są targowiska, żeby rolnicy mieli gdzie sprzedać swój towar. Tymczasem ich miejsce zajmują supermarkety. Dlatego gospodarzom potrzebna jest pomoc państwa - twierdzi Tomasz Obszański z NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”.

Co jest największym przeciwnikiem rolników? Okazuje się, że w XXI w., podobnie jak tysiące lat temu, problemem jest kapryśna pogoda.

- Miałem sytuację, że rumianek zebrałem w sobotę, a sąsiedzi przełożyli to na poniedziałek. Tylko że w niedzielę przyszła ulewa, która zniszczyła zbiory. Oprócz czynników materialnych, potrzebne jest jeszcze szczęście - przyznaje Piotr Zaleszczyk.

Piotr Nowak

Zajmuje się gospodarką regionu, sprawami sądowymi i prokuratorskimi oraz religią.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.