Firmy z woj. lubelskiego. Wspólnicy nie płacą na czas i długi rosną

Czytaj dalej
Piotr Nowak

Firmy z woj. lubelskiego. Wspólnicy nie płacą na czas i długi rosną

Piotr Nowak

Firmy z województwa lubelskiego mają coraz większe problemy z odzyskaniem należności. Efekt? Długi sięgają już milionów złotych

- Do dziś inwestor nie zapłacił mi ponad 400 tys. zł za dostarczenie materiału i prace budowlane wykonane w wakacje ubiegłego roku. Gdyby nie pomoc rodziny to moja firma by upadła - przyznaje właściciel betoniarni z województwa lubelskiego.

- Dostarczyłem do stacji paliw benzynę wartą miliony złotych. Później stacje zmieniły właściciela, osoba, z którą podpisałem umowę przestała odbierać telefon i nie dostałem zapłaty - wspomina szef lubelskiej firmy handlującej paliwami.

Należności udało się odzyskać dopiero po wielu miesiącach. Przez ten czas przedsiębiorca żył z „nożem na gardle”.

213 milionów złotych sięga dług 8511 przedsiębiorstw, które są zarejestrowane w województwie lubelskim

- Ja zapłaty nie otrzymałem, ale musiałem wypłacić pensję swoim pracownikom i dostawcy. Powiedziałem mu wprost, że pieniędzy teraz nie mam i rozłożył mi spłatę na raty. W innym wypadku musiałbym ogłosić upadłość - zastrzega przedsiębiorca.

Podobnych historii jest więcej. W skali całej Polski aż 86,7 proc. przedsiębiorców deklarowało, że nie otrzymuje pieniędzy w terminie od swoich klientów i kontrahentów.

Badanie „Portfel należności polskich przedsiębiorstw” w czwartym kwartale ubiegłego roku zrealizowała Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych i Krajowy Rejestr Długów.

Z analiz wynika, że odsetek firm, które skarżą się na zatory płatnicze wzrósł w ciągu roku o 6,2 proc. W tym samym czasie o 4,8 proc. zwiększył się udział podmiotów spodziewających się pogorszenia sytuacji (obecnie obawia się tego co piąty właściciel firmy).

Mały czeka dłużej

Prawie co trzecia firma ma w swoim portfelu niespełna 10 proc. niespłaconych należności. Co czwarta deklaruje posiadanie od 10 do 19 proc. opóźnionych należności.

Zatory płatnicze najmocniej uderzają w małe firmy, które znacznie dłużej czekają na pieniądze i mają większy odsetek niezapłaconych faktur.

Inaczej jest w korporacjach, które mają wypracowane procedury odzyskiwania długów, szybciej rozpoczynają walkę o swoje należności i robią to bardziej skutecznie.

Istnienie zależności pomiędzy wielkością firmy, a czasem potrzebnym do odzyskania długu potwierdzają statystyki.

Duże firmy potrzebują na to średnio 2. miesięcy i 15 dni. Małe i mikrofirmy czekają na zapłatę około 3 miesiące i 3 dni.

86,7 procent polskich firm deklaruje, że nie otrzymuje pieniędzy w terminie od swoich klientów i kontrahentów

- Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, mniejsze firmy zwykle pełnią rolę podwykonawców dla dużych podmiotów. Tym samym nie są one postrzegane jako partnerzy o strategicznym znaczeniu. Po drugie, rzadziej mają wykształcone odpowiednie struktury, jak np. działy prawne czy finansowe, które są w stanie wyegzekwować terminową zapłatę za wykonaną usługę czy sprzedaż produktu. Powstające zatory płatnicze wpływają negatywnie zarówno na płynność finansową małych przedsiębiorstw, jak i zdolność do regulowania ich własnych zobowiązań - zwraca uwagę Adam Łącki, prezes KRD Biura Informacji Gospodarczej.

- Sytuację mniejszych podmiotów paradoksalnie pogarsza dodatkowo przyjmowana w dobrej wierze bierna postawa. Przedsiębiorcy bojąc się o utratę kontrahentów, tym bardziej że nie podejmują działań mających na celu skuteczną egzekucję należności - mówi Mirosław Sędłak, prezes Rzetelnej Firmy, która zrzesza ponad 50 tys. firm deklarujących etyczne prowadzenie działalności gospodarczej.

Zdaniem ekspertów, największe szanse na odzyskanie zapłaty jest wtedy, kiedy od upływu terminu płatności nie minęło więcej niż trzy miesiące. Wtedy spłacalność zobowiązań sięga 72 proc. Z kolei po upływie 12 miesięcy skuteczność spada do zaledwie 26 proc.

Giganci liczą straty

W bazie danych KRD znajduje się obecnie 8511 firm-dłużników z naszego regionu. Ich łączne zobowiązania sięgają 213,42 mln zł.

Wśród przedsiębiorstw, które wpadły w tarapaty finansowe, można znaleźć prawdziwych gigantów. Wśród nich Interbud-Lublin. Firma budowlano-deweloperska powstała w 1987 r. Od 2010 r. jest notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Chybione inwestycje doprowadziły do opóźnień z zapłatą należności podwykonawcom. Firma stanęła przed widmem upadłości. W lutym bieżącego roku sąd ogłosił rozpoczęcie restrukturyzacji Interbudu.

Przedsiębiorstwo zapowiada dokończenie rozpoczętych inwestycji, sprzedaż mieszkań i spłatę wierzycieli.

W ubiegłym roku, z powodu cofnięcia dofinansowania z budowy zakładu produkcyjnego musiał wycofać się Biomed-Lublin. Przez kolejne miesiące firma miała problemy ze spłatą wierzycieli. Obecnie wytwórnia surowic i szczepionek przechodzi restrukturyzację.

Zadłużenie dwóch lubelskich gigantów sięga milionów złotych. Średnia należność firmy-dłużnika z województwa lubelskiego wynosi 25 075 zł. Pocieszający jest fakt, że to najniższy wynik ze wszystkich regionów. Aktualnie średnia dla firm z całego kraju wynosi 30 400 zł.

Piotr Nowak

Zajmuje się gospodarką regionu, sprawami sądowymi i prokuratorskimi oraz religią.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.