Galopem, kłusem, rysią. Rysi Todys-Płonki pęd przez życie do innych

Czytaj dalej
Fot. archiwum domowe
Maciej Wijatkowski

Galopem, kłusem, rysią. Rysi Todys-Płonki pęd przez życie do innych

Maciej Wijatkowski

W całej sienkiewiczowskiej Trylogii, oddziały konnych i pojedynczy jeźdźcy sunęli rysią. To nie obłąkańczy galop, nie spokojny stęp, raczej elegancki, szybki i skuteczny kłus. Rysia, bo tak zwą ją znajomi i przyjaciele, tak właśnie przemierza życie: szybko i bardzo skutecznie.

Zawsze chciała być Ryszardą, Rysią. Została Marią Ryszardą.

- Ksiądz podobno powiedział, że nie ma świętego Ryszarda, nie pamiętam, mała byłam, ale chyba był niedouczony, bo Ryszardów i Ryszard jest całe mnóstwo - wyjaśnia Rysia.

Pozostało jeszcze 90% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Maciej Wijatkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.