Genealodzy amatorzy, czyli detektywi przeszłości na tropie kolejnej zagadki

Czytaj dalej
Fot. lightwise / 123RF
Dorota Kowalska

Genealodzy amatorzy, czyli detektywi przeszłości na tropie kolejnej zagadki

Dorota Kowalska

Zabójstwo daje początek policyjnemu śledztwu, a proces dochodzenie prawdy jest niczym innym, jak prześledzeniem życia człowieka od jego narodzin po dzień śmierci. W genealogii impuls do podjęcia detektywistycznej pracy nie ma na szczęście tak drastycznego podłoża i jest różny, zależnie od kultury, religii i mentalności.

Michał Golubiński, lat 24, Jolanta Ilnicka, lat 52 - dwa pokolenia genealogów amatorów. On inżynier geolog, ona z wykształcenia historyk o specjalności nauczycielskiej. Od 29 lat uczy w szkole. Przeszła przez wszystkie stopnie zawodowej kariery: od szkoły podstawowej, poprzez gimnazjum i liceum dla dorosłych. Dzisiaj, po reformie, pracuje w Publicznej Szkole Podstawowej w Turawie w woj. opolskim. Uczy historii, wiedzy o społeczeństwie i wychowania do życia w rodzinie. - Z racji swoich zainteresowań historycznych od zawsze uwielbiałam słuchać opowieści rodzinnych. W domu opowiadali rodzice, głównie o czasach II wojny, o życiu dziadków. Podczas wakacji, które często spędzałam u siostry mojego ojca, słuchałam opowieści cioci o ich dzieciństwie spędzonym w jednym z pałaców na Opolszczyźnie. Nie, nie, nie pochodzę z arystokratycznej rodziny. Rodzice ojca, a więc i ciotki, pracowali tam i mieszkali. Ciocia tak pięknie opowiadała o pałacu, hrabinie, pięknych sukniach, że działało to na moją wyobraźnię - opowiada.

Pierwsze drzewo genealogiczne zaczęła rysować, kiedy oczekiwała na narodziny swojego syna. To dla niego chciała zebrać informacje o rodzinie. Chciałam by wiedział, kim byli jego przodkowie, gdzie żyli i czym się zajmowali, ale jak to bywa obowiązki młodej mamy nie pozostawiały wiele czasu na hobby, do tego jeszcze praca zawodowa i tak jakoś na pewien czas wzięła rozwód z genealogią, czy raczej nastąpiła chwilowa separacja. Aż do 2008 roku, kiedy wraz z mężem obejrzała „Rodzinne sekrety” - program telewizyjny o genealogii polskich celebrytów. Na końcu programu podawano adres strony internetowej, gdzie można odszukać informacje o swoich przodkach. Oczywiście zajrzeli na tę stronę, w wyszukiwarkę wpisali nazwisko Ilnicki i zaczęło się na dobre.

Michał Golubiński: „Swoimi korzeniami zacząłem się interesować w wieku 7, może 8 lat. Dlaczego? Miałem jedną babcię, pozostali dziadkowie nie żyli. I nikt z rodziny nie wiedział zbyt dużo o naszych przodkach, a ja byłem ciekawy.”

Pierwszą wizytę w archiwum złożył w wieku lat czternastu.

Genealogia już od dawna uznawana jest za swoisty fenomenem. W Stanach Zjednoczonych swoich korzeni poszukuje grubo ponad sto milionów ludzi, a genealogia, to drugie po amatorskim uprawianiu ogródka, ulubione hobby Amerykanów. Liczba tych, którzy tworzą drzewa genealogiczne rośnie w Niemczech, czy we Francji. Wszyscy oni mają do dyspozycji Internet, a w nim kilkanaście portali, na których mogą szukać swoich krewnych, oprócz tego książki, poradniki, wreszcie największy na świecie zbiór rejestrów kościelnych i dokumentów emigracyjnych gromadzonych od 1894 roku w Bibliotece Historii Rodziny w Utah przez członków Kościoła Mormonów. Od 1938 roku Mormoni utrwalają dane na mikrofilmach, obecnie jest ich w Bibliotece kilka milionów. Co miesiąc przybywa kolejne 4100. Na świecie działa kilkaset ekip wolontariuszy-wyznawców Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, którzy utrwalają na kliszach dokumenty mogące pomóc w odszukaniu informacji o swoich przodkach.

„Popyt na korzenie” jest tak duży, że na świecie działają już specjalistyczne firmy, które za sowitym wynagrodzeniem, zajmują się tworzeniem drzew genealogicznych na zamówienie. A dla tych, którym spotkanie z historią własnej rodziny popsuło nastrój, rozczarowało albo przyprawiło o stres powstał nowy dział psychologii - psychogenealogia.

Ale, dla wielu osób najważniejszy nie jest efekt, ale sama droga - szukanie.

Michał Golubiński: „Dawniej wyjeżdżałem do archiwów państwowych i kościelnych. Dzisiaj coraz częściej korzystam ze źródeł pojawiających się online, głównie są to księgi metrykalne, notariat, hipoteka, spisy wojskowe i inne podobne źródła. Trudności dla początkujących osób, to na początek wiedza gdzie szukać dokumentacji swoich przodków, a później problem z jej odczytaniem, bo najczęściej nie są to dokumenty pisane w języku polskim tylko rosyjskim, niemieckim lub po łacinie.”

Jolanta Ilnicka: „Moja przygoda „na poważnie” z genealogią zaczęła się dosyć nietypowo, bo od telewizji i strony internetowej. Dopiero później przyszedł etap „przesłuchiwania” najstarszych członków rodziny, a właściwie od tego powinniśmy zaczynać. Najpierw ustalmy, co o przodkach wiedzą nasi rodzice, dziadkowie, najstarsze ciotki i najstarsi wujowie. Zapiszmy te informacje, stwórzmy pierwsze wykresy powiązań rodzinnych z datami, miejscami urodzenia, ślubu, zgonu. Wówczas zobaczymy, czego nam brakuje. Następny etap to potwierdzenie zdobytych wiadomości dokumentami. Rodzinne przekazy mogą być niedokładne, upływ czasu robi swoje. Gdzie szukać dokumentów? Znowu zaczynamy od tego, co najbliżej: własnego domu, domu rodziców, strychu dziadków. Zdziwimy się, jakie skarby możemy znaleźć! Dokumenty segregujemy, dopasowujemy do postaci w naszym drzewie. Każdy ma swój sposób na gromadzenie informacji genealogicznych. Ja początkowo robiłam fiszki, potem w literaturze przedmiotu wyczytałam, że jest coś takiego jak „karty osoby”, gdzie wpisujemy dane poszczególnych osób, ich numery identyfikacyjne. Takie karty gromadziłam w segregatorze. Obecnie dużą pomocą są komputerowe programy genealogiczne.”

No właśnie, kiedy już zbierzemy informacje w najbliższym otoczeniu możemy sięgnąć do wiedzy, jaką kryje Internet. Działają tu genealogiczne fora internetowe, takie jak chociażby Forgen, Genealodzy.pl. Mnóstwo grup genealogicznych jest na FB. Można więc zwrócić się z prośbą o pomoc, kiedy nie wiemy jak dalej prowadzić badania, nie potrafimy odczytać metryki itp. Na rynku jest także sporo wydawnictw - poradników genealogicznych.

Pozostało jeszcze 68% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Dorota Kowalska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.