Grzywna za protest przeciwko myśliwym

Czytaj dalej
Fot. Adrian Wykrota
Mikołaj Woźniak

Grzywna za protest przeciwko myśliwym

Mikołaj Woźniak

W sądzie rozpoczął się w środę proces trzech osób obwinionych o zakłócenie targów dla myśliwych. Nie przyznają się one do winy.

- Obwiniono nas o zakłócenie porządku publicznego i wtargnięcie na scenę. Otrzymaliśmy wyrok nakazowy, który zaskarżyliśmy - tłumaczy Julia Forecka, aktywistka ekologiczna. Ona oraz Luiza Banach i Przemysław Kowański stanęli wczoraj przed Sądem Rejonowym Poznań Grunwald i Jeżyce.

W ramach wydanego wcześniej wyroku mieli zapłacić 300 złotych grzywny i koszty procesowe. Nie zgodzili się na to.

Całe zdarzenie rozegrało się podczas tegorocznych Targów Knieje skierowanych do miłośników myślistwa. 18 lutego przed Międzynarodowymi Targami Poznańskimi odbywała się pikieta obrońców zwierząt zaakceptowana przez Urząd Miasta. W tym samym czasie do hali 8A weszło łącznie siedmioro aktywistów. Większość z nich pojawiła się na scenie po zakończeniu pokazu mody myśliwskiej.

- Jesteśmy dziewczynami w wieku około 20 lat. Jedna z nas była jeszcze niepełnoletnia. Miałyśmy na sobie koszulki z napisem „Las to nie firma” i „Krwawe hobby stop”

- wspomina Luiza Banach.

Przed sądem stanął też Przemysław Kowański, który utrzymuje, że nie uczestniczył bezpośrednio w wejściu na scenę. Jego rolą miało być nagrywanie happeningu.

- Nie doszło do wtargnięcia. Nie zakłóciłyśmy żadnych pokazów. Na scenę weszłyśmy ze spokojem, nie było żadnej informacji o zakazie. To miał być pokojowy protest

- zapewnia Julia Forecka.

I zaznacza, że ochroniarze użyli wobec dziewcząt siły, wcześniej nie wydając żadnego ostrzeżenia. - Ochroniarze rzucili się na nas, użyli siły. Spadłyśmy ze schodków, później przeciągnięto nas na zaplecze i przetrzymywano do przyjazdu wezwanej wcześniej policji. Luizę skuto w kajdanki - mówi Julia Forecka.

Aktywiści nie spodziewali się takiej reakcji ze strony ochrony. Podobną akcję przeprowadzili w zeszłym roku i wówczas nie spotkała się ona z takim przyjęciem.

- Wtedy odebrano ją ze zrozumieniem. Przypuszczałyśmy, że w tym roku mogą nas wyprowadzić na zewnątrz, gdzie odbywała się pikieta - tłumaczy Banach.

Cztery z dziewczyn, które weszły na scenę zdecydowało się zapłacić grzywnę. Powodem miało być przygotowanie się do egzaminów (w jednym przypadku - matury) i niechęć do narażania się na stres związany z procesem.

Podczas środowej rozprawy przed sądem przedstawiciel policji wnosił o ukaranie obwinionej trójki. Z kolei Przemysław Kowański starał się udowodnić, że nie uczestniczył w zdarzeniu. Cała trójka składała wyjaśnienia i odpowiadała na pytania sędzi. Obwinieni przekazali sądowi dowody w postaci nagrań wideo i obdukcji, na którą zdecydowała się Luiza Banach.

Sędzia Daria Kamińska-Grzelak wysłuchała wyjaśnień. Kolejną rozprawę zaplanowała na 16 sierpnia. Wtedy zaprezentowane mają zostać materiały wideo i ogłoszony wyrok.

- Uczestniczymy w ogólnopolskich represjach wokół ekologów i aktywistów. Ostatnio mamy do czynienia z falą nagonek. A my po prostu jesteśmy przeciwni zabijaniu zwierząt, propagowaniu przemocy i temu co obecnie robi minister środowiska - podsumowują Julia Forecka i Luiza Banach.

Mikołaj Woźniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.