Hamsy, zapieksy, donuty. I portfel cały wypruty!

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Rusek
Tomasz Rusek

Hamsy, zapieksy, donuty. I portfel cały wypruty!

Tomasz Rusek

Co takiego jest w jedzeniu z food trucków, że w weekend ustawiały się do nich kolejki? Dla jednych to moda, dla innych... okazja.

Radek, Konrad, Max i Wojtek zjawili się w weekend na 2. Festiwalu Smaków Food Trucków, bo po prostu chcieli dobrze zjeść. Żadnej filozofii do tego nie dorabiali. Ostatecznie wybrali zapiekanki. Długie na pół metra zapieksy (tak mówi o nich młodzież) smakowały wybornie.

Grzegorz Radziak też się skusił. Na giganta z rukolą. - Takich w mieście się nie kupi. To znaczy oczywiście są zapiekanki, ale spod folii, mrożone, odgrzewane w mikrofali albo w piecyku. Tu wszystko powstaje na moich oczach. Dlatego jestem wstanie zapłacić więcej - tłumaczył.

W domu nie zrobisz

Dla Dariusza Mitela food trucki są dlatego fajne, że dają okazję zjedzenia czegoś innego niż na co dzień. W tym widzi ich fenomen. - Byłem na poprzedniej edycji festiwalu. I żeby znowu nie zastanawiać się, co kupić, przygotowałem plan - mówił w sobotę „GL”. Postanowił spróbować rzeczy, których sam nie jest w stanie zrobić. - Hamburgera czy frytki mogę upichcić w domu. Nastawiłem się na pastrami, bo nie przygotuję takiego mięsa samodzielnie. Z łakomstwa wziąłem też minipączki z bitą śmietaną - powiedział.
Pani Jolanta z córką Małgorzatą przyjechały na imprezę z Kłodawy. Zjadły po hamburgerze i poprawiły specjalnym drożdżowym ciastkiem. - Przyszłyśmy, bo food trucki to także sposób spędzenia czasu, nie tylko same jedzenie. Może stąd ich popularność? - zastanawiały się.

I faktycznie: kawałek Gór - czyna zamienił się dzięki ponad 20 busom z pysznościami w wielki piknik. Ludzie siedzi na trawie, na ławkach, na schodach i zajadali się, rozmawiali, spędzając czas ze znajomymi.

Zdjęcie do „Gazety Lubuskiej”? Z takimi zapiekankami? Radek, Konrad, Max i Wojtek zgodzili się bez wahania. - Zapieksy były pyszne. W Gorzowie się takich
Tomasz Rusek Zdjęcie do „Gazety Lubuskiej”? Z takimi zapiekankami? Radek, Konrad, Max i Wojtek zgodzili się bez wahania. - Zapieksy były pyszne. W Gorzowie się takich nigdzie nie trafi - mówili nam wczoraj.

Powiew wielkich miast

W sumie przez dwa dni imprezy przez festiwal przewinęło się kilka tysięcy klientów. Skąd tylu oczarowanych jedzeniem z bu-sów? Robert Bilewski nie ma wątpliwości: - Moda. Tyle że w większych miastach jak Poznań, Wrocław czy Warszawa food trucki są wszędzie i od lat. Są codziennością. W Gorzowie widywany jest jeden, w porywach do dwóch. Więc to dla nas ciągle nowość. A jak przyjeżdża nagle 20, to jest szał.

Z kolei zdaniem pani Wandy fenomen busów z jedzeniem bierze się stąd, że wielu potraw w Gorzowie na co dzień po prostu nie ma. Więc jak jest okazja ich spróbować, to ludzie próbują. - Tylko te ceny! Kupiłem dwa hamburgery, frytki i colę. Poszło niemal 70 zł. No ale dwa razy do roku można zaszaleć - powiedział nam pan Adam, który na foodtruckowy piknik przyszedł z żoną i synem.
W podobnym tonie wypowiadał się w niedzielę Krzysztof Czerniecki. - Tu się nie kupuje jedzenia, tylko poczucie bycia w wielkim mieście. Że niby tacy światowi jesteśmy! Dlatego podobne imprezy robią furorę w mniejszych miejscowościach - tłumaczył znad hamburgera, w którym zamiast bułki był makaron.

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.