Ile za kilogram konia?

Czytaj dalej
Fot. AFP PHOTO WOJTEK RADWANSKI
Aneta Galek

Ile za kilogram konia?

Aneta Galek

W akcję pomagania koniom ze Skaryszewa, które trafiają na rzeź, włączyła się w tym roku rekordowa liczba osób. Także tych z Lublina.

A kto mi da trzy tysiące złotych za nicnierobienie?! - pyta rolnik w rozmowie ze Scarlett Szyłogalis, prezeską Fundacji Tara, która co roku protestuje przeciwko sprzedaży koni na rzeź na targu w Skaryszewie.

Dla rolnika sprzedaż niepotrzebnego konia, który już się „zużył” w pracy, a którego musiałby inaczej utrzymywać, to prosty sposób za zarobek.

Wstępy, czyli Skaryszewski Jarmark Koński, odbywają się zawsze w pierwszy poniedziałek i wtorek wielkiego postu (w tym roku 6-7 marca).

Tak było na targu w Skaryszewie w 2013 roku.
Co roku pod osłoną nocy setki sprzedanych koni jest wywożonych ze Skaryszewa w tirach.

Co roku handlarze z końmi przyjeżdżają jednak już w niedzielny wieczór.

To właśnie pod osłoną nocy setki sprzedanych zwierząt jest wywożonych w tirach. Najczęściej trafiają do innych europejskich krajów, np. do Włoch, Francji czy Belgii.

- Skaryszew stał się symbolem wywozu polskich koni na rzeź - mówi Scarlett Szyłogalis. „Polskich”, bo przecież tak silnie związanych z naszą kulturą i tradycją.

Waga najważniejszą wartością

Skaryszew, położony ok. 13 km od Radomia, nie zawsze był jednak owiany tak złą sławą. Tamtejsze targi końskie swoją tradycją sięgają czasów króla Władysława IV i roku 1633.

- Władze Skaryszewa lata temu dostały zezwolenie na prowadzenie targowiska. Wtedy chodziło jednak o całkiem inną sprawę, bo tamte konie to były rycerskie wierzchowce. One były sprzedawane po to, by bronić granic Polski - opowiada prezeska Tary.

O tym, jak wielką rolę w historii nie tylko Polski, ale i świata odegrały konie, przypomina też Katarzyna Kawka, aktywistka z Lublina, współpracująca z Tarą.

- My, Polacy, mieliśmy husarię, ułanów. To właśnie na koniach żołnierze obronili nas przed potopem szwedzkim, przed Turkami. Później te zwierzęta bardzo ciężko pracowały czy to w kopalniach, czy na gospodarstwach. Konie są tak zasłużone dla nas, że hańbą jest to, co się teraz dzieje - nie kryje oburzenia.

Obecnie Skaryszew mimo wielu kontrowersji wciąż jest jednym z najpopularniejszych targów końskich w Europie.

Co roku przyjeżdża tu kilkanaście tysięcy handlarzy, hodowców, ale i rzeźników z Polski i zagranicy.

Podczas jarmarku eksponowane są m.in. akcesoria rymarskie, sprzęt rolniczy, wyroby rzemieślnicze, ale przede wszystkim - konie.

To właśnie je dotyka największa tragedia, jaka rozgrywa się w Skaryszewie - nie mają wątpliwości obrońcy zwierząt.

Z ich licznych relacji wynika, że zanim rozpocznie się festyn, pod osłoną nocy, konie przechodzą z rąk do rąk, a jedyną ich wartością jest waga.

Później w uwłaczających warunkach są wywożone w wozach rzeźnickich za granicę. Następnego dnia, gdy wstanie słońce, jak gdyby nigdy nic, na targu rozpoczyna się zwykły handel.

STOP Skaryszew i nie tylko

Udokumentowane na filmikach i fotografiach warunki, w jakich przebywają konie w Skaryszewie - wszechobecny ścisk, ściekająca po targowych uliczkach krew (konie nierzadko są chore, nie mają żadnych zaświadczeń lekarskich) - poruszyły wielu ludzi i zmobilizowały ich do pomocy i protestów.

Tak było na targu w Skaryszewie w 2013 roku.
AFP PHOTO WOJTEK RADWANSKI Tak było na targu w Skaryszewie w 2013 roku.

- Oczywiście chodzi nie tylko o Skaryszew, a o wszystkie konie. My - protestujący, jesteśmy przeciwko zabijaniu koni na rzeź, na mięso czy w polskich rzeźniach czy wysyłaniu ich w transportach za granicę - mówi Katarzyna Kawka, która w tym roku do Skaryszewa pojedzie po raz trzeci. Podkreśla też, że transport zwierząt przebiega w tragicznych warunkach.

- O tym się nie mówi, ale dla tych koni to gehenna. One kilkadziesiąt godzin jadą bez jedzenia, picia, bez nadzoru i opieki. Obce zwierzęta są poustawiane obok siebie: klacze, często zaźrebione - bo są zaźrebiane przed sprzedażą, aby ważyły więcej, ogiery, źrebięta. Zdarza się też, że klacze w transporcie rodzą, a małe są zadeptywane. To, co te zwierzęta przechodzą, w tym krótkim czasie, zanim jeszcze zostaną zabite, to po prostu horror - opisuje.

Mimo że po interwencjach organizacji prozwierzęcych handel w Skaryszewie odbywa się już pod nadzorem policji, pod zadaszonymi wiatami, przy skąpym oświetleniu, traktowanie koni się nie zmieniło.

Z tego powodu Fundacja Tara wystosowała w tym roku apel: „Cała Polska kupuje konie na targach w Skaryszewie, puszczamy puste tiry, nie wolno nam pozwolić wywieźć koni na rzeź” i skierowała go do ludzi dobrej woli i innych organizacji.

W akcję „STOP Skaryszew” ku zaskoczeniu wszystkich włączyła się rekordowa liczba ludzi. Fundacja Tara szacuje, że w tym roku będzie w stanie wykupić ponad setkę koni.

Ta liczba robi wrażenie, gdyż przez ostatnie lata fundacji udawało się nabyć maksymalnie po kilka lub kilkanaście zwierząt. Tak było pięć lat temu, gdy na manifestacji zorganizowanej przez Scarlett Szyłogalis pojawiło się około 140 obrońców zwierząt.

Gdy zobaczyli, co dzieje się na targu i jak przebiega handel, wyciągali pieniądze, żeby ratować zwierzęta.

- Jechałam wtedy po dwa konie, a wykupiłam ich trzynaście. Każdy, kto pojedzie do Skaryszewa, zobaczy to wszystko, chce te konie po prostu ocalić - opowiada prezeska Fundacji Tara.

W tym roku bardzo wiele osób prywatnych organizuje także swoje zbiórki. Dużo z nich, bo około 60, zapewniło dodatkowo, że ma swoje stajnie, pieniądze i transport, dzięki czemu będą mogli pojechać do Skaryszewa i uratować zwierzęta.

- Jeżeli dotrzymają słowa, to każda z tych osób uratuje jedno lub dwa życia - mówi Scarlett Szyłogalis.

Liczba koni wykupionych przez Tarę może się jednak jeszcze zwiększyć. Tylko do piątku do południa na stronie pomagam.pl fundacji udało się zebrać ponad 190 tys. zł na ratunek zwierząt.

Tak było na targu w Skaryszewie w 2013 roku.
W akcję „STOP Skaryszew” ku zaskoczeniu wszystkich włączyła się rekordowa liczba ludzi.

- Chcielibyśmy uratować jak najwięcej koni, więc nie zamykamy jeszcze tej zbiórki. Każda kolejna wpłata to kolejne życia. Jeszcze nigdy taka akcja nie odbywała się na tak dużą skalę jak w tym roku. Udało się naprawdę poruszyć i zmobilizować ludzi - stwierdza Katarzyna Kawka.

Lubelskie też pomaga

W akcję wykupu koni ze Skaryszewa włączyły się też osoby prywatne z województwa lubelskiego. Wśród nich jest m.in. Łucja Krasińska, która na jednym z bazarków, z których dochód idzie na skaryszewskie konie, wystawiła pokaz lub lekcję nauki flamenco.

- Tańczyłam flamenco wiele lat, miałam nawet własną szkołę. W moim tańcu zawsze było jakieś przesłanie na rzecz zwierząt, tańczyłam np. na eventach poświęconych ich prawom - opowiada Łucja Krasińska.

- Chciałam pojechać do Skaryszewa, ale czuję, że nie dam rady. Patrzenie na to, jak konie odjeżdżają w swoją ostatnią podróż, jest dla mnie zbyt bolesne. Po to, by je wykupić, potrzebne są jednak pieniądze. Pomyślałam więc, że oprócz wpłaty, zorganizuję też bazarek - podkreśla i dodaje: - Flamenco i zwierzęta to moje dwa priorytety w życiu, więc jeśli poprzez taniec mogę przyczynić się do uratowania życia, z przyjemnością to zrobię - mówi. Cena wywoławcza jej pokazu lub lekcji flamenco to 300 zł.

Zdaniem Alicji Barcikowskiej z Fundacji Sanctus Nemus, która działa na Lubelszczyźnie, kluczowa jest zmiana postawy u ludzi.

- Rozumiem chęć wykupywania zwierząt, żeby je uratować. Niestety, zyskują na tym jednak handlarze, bo na miejsce tych koni pojawią się następne. Tylko zmiana podejścia ludzi i zmiana prawa może rozwiązać tę sytuację - uważa.

Dwudniowe targi w Skaryszewie odwiedza średnio około 10 tys. osób.

Aneta Galek

Pracuję w dziale online Kuriera Lubelskiego. Oprócz tego do Kuriera piszę też o kobiecej piłce nożnej i ręcznej. Jeśli więc natraficie na artykuły o drużynach GKS Górnik Łęczna, czy MKS Perła Lublin, to najpewniej ja będę ich autorką :) Prywatnie jestem wielką fanką Realu Madryt.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.