Im krótszy opis, tym lepszy produkt

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Piotr Nowak

Im krótszy opis, tym lepszy produkt

Piotr Nowak

- Nikt u nas nie bada różnic między produktami na Zachodzie i w Polsce - alarmuje Piotr Koluch, prezes Fundacji Pro-Test. - To uderza w konsumentów - dodaje.

Ostatnio powrócił temat różnic między produktami dostępnymi w Europie Zachodniej i w tzw. nowej Unii. Badania przeprowadzone na Węgrzech i Słowacji wykazały, że wiele produktów spożywczych różni się jakością od tych dostępnych w Austrii i Niemczech. Część z nich jest po prostu gorsza. Czy podobnie jest w Polsce?
Trudno to ocenić, bo w Polsce takie badania nie są prowadzone. Ostatnie i, jak do tej pory, jedyne analizy przeprowadziła kilka lat temu Fundacja Pro-Test. Wówczas sprawdziliśmy proszki do prania. I rzeczywiście, były różnice pomiędzy produktami sprzedawanymi w Polsce i na Zachodzie. Proszki dostępne na rynkach Europy Wschodniej lepiej prały, ale bardziej niszczyły tkaninę. Natomiast na Zachodzie mniej czyściły, ale mniej niszczyły ubranie. Oznacza to, że produkt sprzedawany w Polsce nie musi mieć gorszej jakości niż ten dostępny na Zachodzie. Ale szerszych badań dotyczących tego zjawiska nikt nie prowadził.

Badania z grudnia ub. r. wykazały, że ok. 50 proc. analizowanych produktów w słowackich sklepach różniło się od odpowiedników w Austrii. Czy podobnie jest w Polsce?
Nie możemy tego przypuszczać. O takich rzeczach nie możemy gdybać, tylko opierać się na faktach. A fakty są takie, że nie mamy takich badań i nie możemy mówić, jako Polacy, o różnicach. Obecny minister rolnictwa zapytany o to, nie widzi żadnego problemu. Rząd zawsze powtarza, że polskie produkty są najlepsze i takiego tematu, jak różnica w jakości produktów absolutnie nie ma.

[Żadna z instytucji publicznych nie jest zainteresowana zbadaniem tego tematu?
Fundacja Pro-Test jest jedyną organizacją w Polsce, która należy do Międzynarodowej Organizacji Testującej Produkty i ma największe doświadczenie w wykonywaniu testów porównawczych produktów. Dopiero one są w stanie pokazać, czym dany produkt różni się od innego. Kilka lat temu wydeptałem ścieżkę do UOKiK, żebyśmy zaczęli wspólnie badać produkty. Dostaliśmy pieniądze na jeden test wód mineralnych i to było tyle. Nie ma woli politycznej, żeby w Polsce wykonywać testy porównawcze produktów. Mam wrażenie, że polskie instytucje boją się je przeprowadzać.

Boją się, że nasze produkty wypadną gorzej niż zachodnie?
Myślę, że tak. Może znaczenie ma fakt, że w testach wymieniane są nazwy firm. Czyje produkty są lepsze? To ruletka. Zawsze można znaleźć jakieś nieprawidłowości. Kilka lat temu robiliśmy testy rodzimej żywności. Obaliliśmy mit, że jest ona najlepsza. Potwierdzają to wybuchające od czasu do czasu afery. Na przykład w 2013 r. przez Polskę przetoczyła się tzw. afera solna. Do żywności wprowadzono sól drogową [prokuratura umorzyła postępowanie ze względu na brak zagrożenia dla zdrowia lub życia ludzkiego - przyp. red.]. Nie wiemy, co jemy i to jest bardzo przykre.

Za chwilę ruszymy do sklepów po produkty na wielkanocny stół. W takim okresie klienci często szukają produktów lepszych, np. z dopiskiem „swojskie”, „wiejskie”, „jak u mamy” itd. Czy takim etykietom można ufać?
To, że producent umieści sobie na produkcie napis „wiejski”, o niczym nie świadczy. To jest chwyt marketingowy. Czym innym jest znaczek „żywność ekologiczna”.

Im krótszy opis, tym lepszy produkt
materiał nadesłany Piotr Koluch, prezes Fundacji Pro-Test

Co to znaczy „ekologiczna”?
Polska to bardzo zanieczyszczony kraj. Przypomnieliśmy sobie o tym przy okazji smogu. To, co jest w powietrzu, ląduje też na ziemi w postaci kwaśnych deszczów. Niestety, nawet produkty z ekologicznym certyfikatem nie są pod tym kątem badane i nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy są lepsze czy gorsze. Czy zawierają tyle samo metali ciężkich, pestycydów, co inne wyroby. Dlatego możemy sobie na ten temat tylko gdybać. Oczywiście, produkcja ekologiczna różni się od standardowej. Nakłady pracy są zdecydowanie większe, dlatego te ceny są wyższe. Osobiście rzadko jem produkty ekologiczne, bo są zwyczajnie za drogie. Różnica cen między wyrobami zwykłymi i ekologicznymi jest za duża.

Przejdźmy do zwyczajnych produktów. Dużo mówi się o dodatkach chemicznych. Czy dużo jest chemii w naszej żywności?
Chemia, którą dodaje się do produktów w supermarketach, została dopuszczona do spożycia. Podobne substancje stosowane są też na Zachodzie. Oczywiście powinniśmy czytać etykietę. Jest taka zasada: im mniej produktów, dodatków do żywności w składzie, tym produkt jest lepszy. Niestety, Polacy nie mają zakodowanego czytania etykiety, tylko patrzą na cenę. Dla nas liczy się cena, a nie jakość. I producenci dostosowują produkty do potrzeb rynku.

Często pojawiają się opinie, zwłaszcza wśród seniorów, że kiedyś żywność była lepsza. Czy to prawda?
Oczywiście, że to prawda. Mam już 52 lata i pamiętam, że jak kiedyś zdobyło się wędlinę, bo wtedy się zdobywało, a nie kupowało, to taka wędlina leżała 1-2 tyg. w lodówce i nie stawała się śliska. Od lat nie kupuję wędlin. Jak mam ochotę, to kupuję mięso i sam je piekę, bo jak w sklepie czytam skład, to włosy stają mi dęba. Włącza mi się czerwone światło, bo ja badam żywność i wiem, co jem. Próbuję jeść dobrze, ale u nas jest z tym trudno. Kiedyś smaki były lepsze i rzeczywiście żywność była lepsza. Natomiast, czy była zdrowsza? Tego nie wiemy, bo wtedy na potęgę pryskano pola. Nie mamy badań, które pozwoliłyby nam ocenić, czy dawniej żywność była zdrowsza, ale smaczniejsza była na pewno.

Pewnie to też wynikało z tego, że kiedyś większość produktów robiło się samemu w domu.
Tak. Gros rzeczy robiły w domu nasze mamy lub babcie. W sklepach niczego nie było. Na pewno pomidory smakowały i pachniały jak pomidory, a nie nijak jak teraz. Poza tym importu takiego nie było. My banany widzieliśmy tylko na Boże Narodzenie.

Czym dziś powinniśmy się kierować wybierając produkty do koszyka z zakupami?
Generalnie, im krótszy opis w składzie, tym produkty są lepsze. Bardzo zachęcam do czytania opisów. Do nauczenia się tego, co tam jest napisane i wybierania produktów o bardzo prostym składzie. Z uporem maniakalnym poszukujemy produktów tanich. Dlatego producenci dołączają np. do dwóch opakowań parówek trzecią gratis. To działa na naszą podświadomość. W takim przypadku trzeba się zastanowić, czy nam się to przyda, czy kupujemy tylko, że jest promocja. Bo może się okazać, że my to później wyrzucimy. A w Polsce wyrzuca się bardzo dużo żywności.

Czy jest szansa na pozytywną zmianę naszych nawyków?
Ludzie teraz coraz więcej uprawiają sport i jest mała grupa osób, które zwracają uwagę na to co je. Świadomość konsumencka jest coraz większa. To cieszy. Chociaż to nie jest ogół społeczeństwa. Jest światełko w tunelu i jest szansa, że będziemy społeczeństwem bardziej świadomym. Ale do tego są potrzebne testy produktów, żebyśmy naprawdę wiedzieli, co jemy.

Piotr Nowak

Zajmuje się gospodarką regionu, sprawami sądowymi i prokuratorskimi oraz religią.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.