Jak się jeździ po Lublinie? Zielona fala z lekką czerwienią

Czytaj dalej
Fot. Małgorzata Genca
Artur Jurkowski

Jak się jeździ po Lublinie? Zielona fala z lekką czerwienią

Artur Jurkowski

Al. Kraśnicką można - poza godzinami szczytu - pokonać prawie bez zatrzymania się na światłach. System sterowania ruchem ma być rozszerzony o kolejnych 41 skrzyżowań, m.in. na Kunickiego.

- Trzeba jechać się z prędkością 50 km/h - podkreśla Karol Kieliszek z biura prasowego ratusza. To kluczowy warunek, zdaniem urzędników, aby skorzystać z „zielonej fali”. Ta powinna działać na kilkunastu ulicach Lublina, m.in. Mełgiewskiej, Drodze Męczenników Majdanka, Kraśnickiej.

Uzbrojeni w tę wiedzę ruszyliśmy sprawdzić, czy uda się nam przejechać bez zatrzymania dwoma trasami objętymi systemem zarządzania ruchem. Wybraliśmy al. Kraśnicką oraz łącznie: ul. Lipową i Al. Racławickie. Dla porównania, prze-jechaliśmy też ul. Kunickiego, która nie jest objęta systemem „zielonej fali”.

Nasz optymizm co do jazdy bez „stania na czerwonym” mąciła nieznacznie druga część wypowiedzi Kieliszka dotycząca działania „zielonej fali”. - Funkcjonuje pod warunkiem, że na kierunkach prostopadłych nie pojawia się większe natężenie ruchu niż na ciągu głównym - precyzował Kieliszek.

Gra w zielone za 28 milionów

Inteligentny System Zarządzania Ruchem obejmuje 69 spośród 130 skrzyżowań w mieście. Chodzi m.in. o te na: Kraśnickiej, Solidarności, Tysiąclecia, Mełgiewskiej, Drodze Męczenników Majdanka, Krańcowej, Dywizjonu 303, Racławickich, Krakowskim Przedmieściu.

W centrum sterowania na wielkiej wizyjnej ścianie, złożonej łącznie z 12 monitorów, operatorzy widzą, co aktualnie dzieje się na poszczególnych skrzyżowaniach. Dane pochodzą z 303 kamer wideodetekcji ruchu oraz 21 monitoringowych. Operatorzy sytemu mogą „na żywo” dostosować długość zielonego świtała do aktualnych potrzeb.

- Na pewno udało się skrócić czas przejazdu. Ale trudno szacować o ile - twierdzi Kieliszek.

23 skrzyżowania do przejechania

Na początek wjeżdżamy na Lipową (od strony Piłsudskiego) i kierujemy się w stronę Al. Racławickich, aby następnie do-jechać do ronda Honorowych Krwiodawców. Przed nami osiem skrzyżowań ze światłami i teoretycznie powinniśmy je przejechać bez zatrzymywania.

Mijamy skrzyżowanie z Narutowicza. Przed nami skrzyżowanie z Obrońców Pokoju (przy Plazie). Mamy zielone - jedziemy. Na tym jednak kończy się „zielona fala”. U zbiegu z Okopową już stoimy. Ruszamy i rozpędzamy się do 50 km/h. I nie zdążyliśmy przejechać przez skrzyżowanie z Racławickimi. - To ostatnie skrzyżowanie jest specyficzne. Korzysta z niego więcej pieszych niż pojazdów i to właśnie do potrzeb tych pierwszych musimy dostosować cykle świateł - tłumaczy lukę w „zielonej fali” Kieliszek.

Wjeżdżamy na Aleje Racławickie. Przed nami pięć kolejnych sygnalizacji świetlnych w drodze do al. Kraśnickiej. Idzie nam dobrze: mijamy Łopacińskiego, gdy przejeżdżamy obok Długosza, zapala się żółte, na zielonym przejeżdżamy obok Poniatowskiego. Znaleźliśmy „zieloną falę”? Niestety nie. Przy Głowackiego stanęliśmy.

Przy Legionowej przejeżdżamy na zielonym. I stajemy w korku przed rondem Honorowych Krwiodawców, który zaczyna się na wysokości Puławskiej. Jest 11.33. Potrzebujemy kolejnych sześciu minut, aby z ronda wjechać w końcu w al. Kraśnicką.

Aleja Kraśnicka to kolejnych osiem sygnalizacji świetlnych, bo jedziemy do Jana Pawła II. Ile zajmie nam podróż? Wyświetlacz nad jezdnią informuje, że potrwa ona siedem minut.

Zaczynamy od „czerwonego” na skrzyżowaniu z Nałęczowską. Ale później idzie świetnie. Zielone jest u zbiegu z Wojciechowską, Bohaterów Monte Cassino, Konstantynowem, Zwycięską (ledwie się udało, bo „złapało” nas tam żółte), Roztocze. Jedziemy 50 km/h. Pozostałe samochody - wszystkie - nas wyprzedzają. To trochę irytujące. Ale w nagrodę doczekaliśmy się „zielonej fali”. Prawie się doczekaliśmy, bo przy Raszyńskiej stajemy na czerwonym. Ruszamy i udaje się przejechać bez zatrzymywania za Jana Pawła II.

Sprawdzamy godzinę. Jest 11.46. Podróż zajęła nam siedem minut, czyli tyle, ile wskazywała informacja na tablicy świetl-nej przed Nałęczowską.

- Systemowi można postawić czwórkę. Musimy się przyjrzeć sygnalizacji przy Raszyń-skiej, aby dostroić ją do innych skrzyżowań - ocenia Kieliszek.

Sprawdzamy, jak jeździ się drogą nie objętą systemem zarządzania ruchem. Jedziemy na Kunickiego, na którą wjeżdżamy od ul. Zemborzyckiej. Kierujemy się do centrum, przed nami siedem skrzyżowań z sygnalizacjami. Na pierwszych trzech - z Mickiewicza, Dywizjonu 303 i Pawiej - mamy czerwone. Kolejne cztery - z Piaskową, Nowym Światem, Pochyłą i Wolską - przejeżdżamy bez zatrzymywania. Procentowo to lepszy wynik niż na Lipowej.

System się rozrośnie

Kolejnych 41 skrzyżowań zostanie włączonych do systemu zarządzania ruchem. Chodzi o te położone m.in. na: Jana Pawła II, Spółdzielczości Pracy, Kunickiego, Zana. Ratusz szuka już wykonawcy prac. - Chcemy, aby uruchomienie tej części sytemu nastąpiło w 2019 roku - mówi Kieliszek.

Artur Jurkowski

Zajmuje się samorządem, głównie funkcjonowaniem lubelskiego ratusza oraz Rady Miasta Lublin. Ponadto inwestycjami m.in. drogowymi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.