Jak z życia zrobić bajkę? Rozmowa z Kasią Kotlińską, ilustratorką i miłośniczką bajek z Rzeszowa

Czytaj dalej
Fot. Małgorzata Łeska
Małgorzata Łeska

Jak z życia zrobić bajkę? Rozmowa z Kasią Kotlińską, ilustratorką i miłośniczką bajek z Rzeszowa

Małgorzata Łeska

Kasia Kotlińska z Rzeszowa - Pasjonatka życia, ilustratorka i miłośniczka bajek. Jak godzi pasję z macierzyństwem i co daje jej prawdziwe szczęście?

Byłam niesamowicie ciekawa wystroju waszego mieszkania. Ty, Kasiu, jesteś estetką. Na Twoim blogu również to widać. Dbasz o każdy szczegół i spójność między tym, co tworzysz, a tym, jaka jesteś. Nic tu nie jest przypadkowe.
Zgadza się. Każdy przedmiot tutaj ma swoją historię i jest na swój sposób wyjątkowy. Począwszy od suchych traw pozbieranych przy okazji spaceru, przez ręcznie wykonane filiżanki, a skończywszy na pojedynczych kamyczkach w doniczkach, które moje dzieci za każdym razem przynoszą do domu po spacerze.

Poza zwykłymi codziennymi obowiązkami, dużą część swojego życia poświęcasz ilustracjom, które wykonujesz. Dlaczego właśnie akwarele?
Akwarele są przepiękną formą pokazywania koloru, różnych kształtów, a co najważniejsze, nie do końca możemy mieć wpływ na końcowy efekt. Wciąż się uczę tej techniki. Uwielbiam moment rozlewania się farby na mokrej strukturze papieru. To jest coś, co tylko w pewnym zakresie mogę kontrolować. I właśnie to mnie w tym najbardziej zachwyca i zarazem inspiruje do kolejnych ilustracji.

Mam wrażenie, że jest to moment, w którym pozwalasz się wkraść spontaniczności w swoją harmonię, w swoje poukładane i zorganizowane życie. Jak to się ma do Twojej skrupulatności, o której również często wspominasz na swoim blogu? Wiem również, że lubisz często trzymać rękę na pulsie.

Często spotykam się z takim stwierdzeniem, że perfekcjonizm jest taką zmorą życiową, która nie pozwala człowiekowi w pełni rozwinąć skrzydeł. Po części się z tym zgadzam, jednak to zjawisko ma wiele twarzy. Natomiast ja ze swoim perfekcjonizmem nauczyłam się współpracować. Czasem zdarza się, że odpuszczam. Jednak bardzo lubię porządek i harmonię w domu, bo właśnie w tej harmonii dostrzegam piękno. Staram się łączyć mój perfekcjonizm z pracą artystyczną, którą tworzę. To on pomaga mi w organizacji każdego dnia, dzięki czemu mogę znaleźć czas na moją pasję, przy pracy w domu i trójce dzieci.

Kasiu, nieraz na blogu wspominałaś o własnym, osobistym pokoju ciszy, w którym rodzą się Twoje pomysły. Jak znajduje taką ciszę mama trójki małych dzieci?

Staram się dbać o to, aby uszczknąć garść czasu dla samej siebie. Jest to dla mnie szalenie ważne. Obcowanie z moją pasją, możliwość tworzenia piękna wręcz popycha mnie do rozlewania miłości wśród najbliższych. Jakby uskrzydlona, z uśmiechem na twarzy wracam do mojego męża i dzieci, bo raduje się w sercu, że udało mi się stworzyć chociażby szkic. Obecnie nie wyobrażam sobie życia bez malowania. Wielokrotnie odczuwam, jak bardzo jest to dla mnie terapeutyczne. Po burzliwym i chaotycznym poranku akwarele są dla mnie osobistym azylem, który potrafi przemienić emocjonalny sztorm w łagodny powiew wiatru i letnie słońce. To tam czerpię siłę do działania. I w tym miejscu wracam do harmonii, perfekcjonizmu i organizacji, które pomagają mi w codziennym funkcjonowaniu.

To macierzyństwo sprawiło, że odkryłaś pasję do tworzenia bajkowych ilustracji?

Raczej tak. Osobiście twierdzę, że w każdej kobiecie drzemią nieprawdopodobne talenty, pokłady nieodkrytej energii, i sądzę, że ten cały mechanizm tego piękna najbardziej uruchamia się wtedy, gdy stajemy się mamami. Nagle okazuje się, że potrafimy czytać aktorsko bajki dla dzieci, wymyślać dziecięce choreografie czy tworzyć niesamowite budowle z kolorowych klocków. To są takie drobnostki, które pokazują, ile w nas jest kreatywności i takich Bożych talentów niewykorzystanych dotąd. Jako dzieci skończyliśmy zabawę na pewnym etapie i już dawno zapomnieliśmy, co tak naprawdę sprawiało nam największą frajdę, chociażby robienie bukietów z polnych kwiatków nazbieranych nad rzeką. Te rzeczy nam umykają i zwyczajnie zapominamy, że jesteśmy niesamowicie obdarowani. Macierzyństwo w życiu kobiety uważam za pewnego rodzaju punkt zwrotny, w którym pozwalamy uwolnić się naszej kreatywności. To z kolei wiąże się z rozwojem nas samych. Jako kobiety, mamy, ale przede wszystkim jako człowieka.

Wspomniałaś o dzieciństwie. To ono stało się dla ciebie inspiracją do tworzenia bajkowych ilustracji? A może jest to ucieczka z dorosłego życia w ten beztroski czas?

Zawsze kochałam bajki! Dziś jako 32-letnia kobieta mogę śmiało powiedzieć, że... kocham je jeszcze bardziej. Mam to szczęście, że mój mąż również (śmiech). Moje portrety mocno ewoluowały, a bajka wkradła się do mojego warsztatu bardzo naturalnie. Czuję, że tworzę nie tylko portrety, a raczej bajkowe wizje nas samych. Bajka kojarzy nam się z ciepłem, beztroską i wszelką słodyczą duszy. Czemu więc nie zamknąć oczu i wyobrazić sobie nas w bajce? Albo lepiej! Zobaczyć ją właśnie w takim portrecie i pozwolić jej zadomowić się już na dobre w naszym domu? Stawiając pierwszą kreskę, zapragnęłam tworzyć portrety, tak by porywały nas codziennie do tej nierzeczywistości i rozbudzały same dobre myśli. Mam wrażenie, że dorośli zamykają za sobą drzwi dzieciństwa, z myślą, że ten etap mają już dawno za sobą i przepadł on bezpowrotnie. Nie potrafimy, tak jak dzieci, dać się pochłonąć zabawie i zachwycić się przypadkową drobnostką, wyobrażać niemożliwego, marzyć... Pragnę budzić na nowo ten zachwyt, dać impuls do myślenia o swoim życiu jak o bajce, którą przecież jest.

Przeglądając Twojego bloga, mam w głowie tylko jedno słowo: wdzięczność, które pod różnymi postaciami przemycasz w swoich postach. Jesteś kobietą, żoną, mamą, ilustratorką, chórzystką i mam wrażenie, że pasjonatką życia. Mam rację?

Zdecydowanie. Jednak powiem, że najbardziej to jestem pasjonatką Pana Boga, bez którego nie byłoby mnie tutaj teraz. Jestem pasjonatką życia, które zostało nam dane i obficie obdarowane. Każdego dnia staram się na nowo rozbudzać w sobie poczucie wdzięczności za wszystko, co mam. Za każdą drobnostkę, ale też za te większe dary. To daje mi niesamowite szczęście, niezmienny wewnętrzny pokój, siłę i również nadzieję.

Kasiu, życzę Ci tej nieprzemijającej dziecięcej radości. Pielęgnuj ją w sobie i zarażaj nią innych. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również.

Małgorzata Łeska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.