Jerzy Mordel, bohater piosenki poczuł się obrażony

Czytaj dalej
Fot. Małgorzata Genca
Marcin Koziestański

Jerzy Mordel, bohater piosenki poczuł się obrażony

Marcin Koziestański

Lubelski żużlowiec Jerzy Mordel pozwał do sądu rapera Te-Trisa.

W środę przed lubelskim sądem toczyła się sprawa, którą były żużlowiec z Lublina wytoczył znanym raperom. Uważa, że stworzyli piosenkę, która go obraża.

By zrozumieć całą sprawę, cofnijmy się o ponad ćwierć wieku. Był 1991 rok, gdy żużlowa drużyna Motoru Lublin sięgnęła po wicemistrzostwo Polski. Jednym z filarów zespołu był wówczas Jerzy Mordel.

Po zdobyciu wicemistrzostwa kraju, żużlowcy z Lublina byli sławni. Udzielali wywiadów telewizyjnych.

Do historii przeszła rozmowa red. Witolda Miszczaka z Mordelem w Telewizji Lublin.

Dziennikarz pytał: Czy zadowolony jest nasz Jurek Mordel? - Tak - odpowiedział żużlowiec. Czy zadowoleni są trener i koledzy w klubie? - dociekał redaktor. - Tak. Czy zadowolona jest żona w domu? - Tak.

Właśnie ten wywiad, kilka lat temu wykopany z archiwów telewizyjnych, zrobił furorę w internecie i stał się inspiracją dla powstania hiphopowego numeru „Jurek Mordel”.

Piosenka w 2015 roku znalazła się na płycie rapera Adama „Te-Trisa” Chrabina.

W utworze, do którego wykonywania Te-Tris zaprosił dwóch nie mniej znanych w całym kraju raperów Arkadiusza „Rasa” Sitarza i Jarosława „Asteka” Steciuka - znalazły się ewidentne aluzje do sławnego już wywiadu red. Miszczaka z Jerzym Mordelem.

Artyści w refrenie rapowali m.in.: „Lubię, jak w domu spoko i lubię, jak w klubie dobrze. Jak Jurek Mordel, jak jak Jurek Mordel”.

Jerzy Mordel domaga się m.in. zaprzestania grania utworu

Jednak w jednej ze zwrotek pojawił się również obraźliwy dla żużlowca wers, który stał się przyczyną do wytoczenia artystom procesu: „Mam większy fejm niż pie***ony Jurek Mordel. Dziecko je z otwartą buzią, mama mu każe zamknąć mordę”.

- O piosence dowiedziałem się przez przypadek od znajomego, prezesa Amatorskiego Klubu Żużlowego w Lublinie. Nawet nie wiedziałem, że ktoś napisał utwór o mnie - opowiadał nam w środę Jerzy Mordel, którego spotkaliśmy w sądzie.

Po wysłuchaniu piosenki były żużlowiec poczuł się urażony i ośmieszony.

- Zabolało mnie. Jestem w takim wieku, że mi się to po prostu nie spodobało. Może młodszemu pokoleniu słuchanie takiej muzyki sprawia przyjemność. Ale ciekawe, jak by się poczuli, gdyby obrażano w niej np. ich rodziców - tłumaczy nam Jerzy Mordel, który przed sądem cywilnym domaga się zadośćuczynienia dla niego lub na cel charytatywny oraz zakazanie rozpowszechniania obrażającego go utworu.

Raper Te-Tris nie pojawił się w środę w sądzie. Podobnie jak dwóch współwykonawców piosenki.

Jednak, jak czytamy w przesłanej do sądu odpowiedzi na pozew, Steciuk uważa, że „Wyraz pie**ny pojawia się w utworze jako partykuła wzmacniająca. Odpowiednio zaakcentowany, jest stosowany dzisiaj przez polską młodzież nawet jako komplement”.

Na środowej rozprawie pojawił się inny pozwany - właściciel wytwórni Step Records, która wydała płytę. - Nie czuję się w żadnym stopniu winny. Za tekst i muzykę odpowiadają artyści, a ja jako właściciel wytwórni organizowałem jedynie techniczną stronę wydania płyty. Nie mogę wchodzić w artystyczne kwestie, nie jestem cenzorem - przekonywał przed sądem.

Pozwany zapytany o to, o czym właściwie jest piosenka odpowiedział: - O życiu raperów. Żużlowiec nie jest bohaterem utworu, a jedynie kimś, do kogo odnoszą się artyści śpiewając o sobie. Piosenkę należy czytać w ten sposób, że raperzy gloryfikują pana Jerzego, stawiają go za wzór, a na pewno nie ośmieszają - mówił właściciel wytwórni.

- Pie***ny w tym kontekście oznacza, że sportowiec zrobił coś niekonwencjonalnego. To słowo w środowisku raperów nie jest traktowane jako wulgarne - dopowiadał.

Sędzia nie zdecydował, kiedy odbędzie się kolejna rozprawa.

Jednak Mordel wytoczył artystom również drugi proces - karny, który jest już na ukończeniu.

- Najbardziej boli, że nikt do mnie nie zadzwonił, nie powiedział: „słuchaj, chcemy zrobić o tobie piosenkę”. Kto wie, gdyby mi przedstawili fajny pomysł na utwór ze mną w roli głównej, to może nawet bym się zgodził - twierdzi była gwiazda lubelskiego żużla.

- Mam nadzieję, że artyści w przyszłości pomyślą znacznie wcześniej, nim zaczną kogoś obrażać - kwituje Mordel.

Marcin Koziestański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.