Jerzy Nowosielski w Lublinie kłaniał się mistrzowi Andrzejowi

Czytaj dalej
Fot. Jerzy Nowosielski/Muzeum Lubelskie
Małgorzata Szlachetka

Jerzy Nowosielski w Lublinie kłaniał się mistrzowi Andrzejowi

Małgorzata Szlachetka

- Możemy tylko żałować, że nie powstało dzieło, które przynosiłoby Lublinowi chwałę - mówi prof. Lechosław Lameński, znany historyk sztuki o niezrealizowanych polichromiach z kościoła akademickiego KUL.

Jerzy Nowosielski (1923 -2011) to jeden z najwybitniejszych malarzy polskich w XX wieku i twórców współczesnych ikon. W Lublinie możemy podziwiać ikonostas jego autorstwa - w 1989 roku artysta wykonał go do neogotyckiej kaplicy Metropolitalnego Seminarium Duchownego. Była też szansa na to, że Lublin będzie mógł się chwalić innym dziełem Nowosielskiego - polichromiami w kościele akademickim Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W 1962 roku artysta wykonał nawet projekty z myślą o lubelskiej świątyni - rysunki na papierze i tekturze.

Powstały bardzo szczegółowe projekty polichromii, ale ostatecznie dzieło nie zostało zrealizowane.

Niezrealizowany projekt polichromii kościoła akademickiego KUL w Lublinie (prezbiterium), 1962 rok, akwarela, papier. Jerzy Nowosielski, zbiory Muzeum
Jerzy Nowosielski/Muzeum Lubelskie Projekt polichromii kościoła akademickiego KUL w Lublinie (strona zachodnio-południowa). Jerzy Nowosielski, 1962 r., tempera, ołówek, papier. Muzeum Lubelskie dziękuje Parafii Prawosławnej pw. Zaśnięcia Marii Panny w Krakowie, która jest właścicielem praw autorskich majątkowych do twórczości Jerzego Nowosielskiego o tematyce sakralnej, za udzielenie nieodpłatnej licencji na publikację.

- Według przekazów ustnych, realizacji bizantynizującej polichromii przeciwstawiła się ostatecznie kuria biskupia w osobie ówczesnego ordynariusza diecezji lubelskiej, ks. biskupa Piotra Kałwy, który miał się wyrazić: „Mamy już tu w Lublinie taką ruską kaplicę. Jedna wystarczy” - takie wyjaśnienie w publikacji Teka Lubelska podała Krystyna Czerni, badaczka biografii i twórczości Jerzego Nowosielskiego.

Artysta w liście do przyjaciela z 1962 roku pisał, że lubelski projekt jest „zupełnie zresztą bezkompromisowy”. - Możemy tylko żałować, że nie powstał spójny stylistycznie przykład dzieła reprezentującego wczesny okres twórczości Nowosielskiego. Dzieła, które przynosiłoby Lublinowi chwałę - nie ma wątpliwości historyk sztuki prof. Lechosław Lameński, szef Katedry Historii Sztuki Nowoczesnej i Współczesnej KUL.

Dodaje, że wyjaśnienie powodów odmowy Nowosielskiemu, przytaczane przez Krystynę Czerni, jest w Lublinie znane. - To był przykład sytuacji, kiedy o sztuce decydują osoby, które się na niej nie znają. Na początku lat 60. hierarchom mogła się też nie podobać fascynacja Nowosielskiego Kościołem Wschodnim. No bo jak miałoby się to mieć do rzymskokatolickiego kościoła i katolickiej uczelni? - zaznacza prof. Lameński.

W niezrealizowanym projekcie lubelskim znalazły się np. sceny maryjne i z życia Chrystusa, m.in. chrztu w Jordanie oraz Męki Pańskiej. Nie zabrakło też wizerunków świętych i proroków.

- Nowosielski przygotował kilka wariantów polichromii, zawsze zgodnych z tradycyjnym bizantyńskim podziałem przestrzeni i kolorystyką - wyjaśnia Anna Hałata, kustosz Gabinetu Rycin w Muzeum Lubelskim. - W lubelskich projektach po raz pierwszy wprowadził ciemną tonację barwną, według niego szczególnie sprzyjającą modlitewnemu skupieniu - dodaje Hałata.

To był wyścig z czasem

Projekty niezrealizowanych polichromii z kościoła pw. Krzyża Świętego po raz pierwszy zostały pokazane w Lublinie w ubiegłym roku, na wystawie odbywającej się na KUL.

„Projekt lubelskich malowideł uchodzi za jedną z najlepiej dopracowanych i przemyślanych koncepcji malarskich wnętrza kościelnego w twórczości tego wybitnego malarza” - tak zapowiadana była tamta wystawa. Można było na niej obejrzeć również trzy ikony autorstwa Nowosielskiego, które znajdują się w zbiorach muzealnych KUL: „Przemienienie na Górze Tabor” z 1957 r., „Matkę Bożą - Orantkę” z 1961 r. oraz niedatowanego „Chrystusa Pantokratora”.

Wówczas kolekcja projektów była własnością kolekcjonera. Muzeum Lubelskie starało się o jej odkupienie, co udało się w marcu 2016 roku. Transakcja była możliwa, gdy muzeum zdobyło dotację Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wysokości 48 tys. zł, na zakup dziewięciu rysunków Nowosielskiego. - To był wyścig z czasem. Niestety, dwa pozostałe rysunki zostały wcześniej sprzedane przez kolekcjonera - dodaje Anna Hałata, kustosz Muzeum Lubelskiego.

Nowosielski bywał na Zamku Lubelskim, nie tylko na wernisażach wystaw, ale też w zabytkowej Kaplicy Trójcy Świętej - gotyckim wnętrzu, gdzie w 1418 roku powstały malowidła bizantyńsko-ruskie. - W wywiadzie udzielonym w 1997 r. mówił, że do Lublina warto przyjechać, aby zobaczyć to dzieło mistrza Andrzeja - przypomina Anna Hałata.

Niezrealizowany projekt polichromii kościoła akademickiego KUL w Lublinie (prezbiterium), 1962 rok, akwarela, papier. Jerzy Nowosielski, zbiory Muzeum
Małgorzata Genca Jerzy Nowosielski jest głównym autorem ikonostasu, jaki obecnie możemy podziwiać przy ul. Wyszyńskiego.

Jestem bezgranicznie szczęśliwy

Do skutku za to doszła realizacja ikonostasu w Metropolitarnym Seminarium Duchownym w Lublinie. Z propozycją powierzenia tego zadania Nowosielskiemu wyszli sami studenci, którym nie odpowiadał wcześniejszy ikonostas. - Zadzwoniłem do artysty, a on od razu się zgodził. Powiedział, że co do zapłaty, dojdziemy do porozumienia. Na pewno nie były to duże pieniądze - wspomina ks. Stefan Batruch, proboszcz parafii greckokatolickiej w Lublinie, w 1989 roku student lubelskiego seminarium.

Nowosielski poszczególne ikony przygotowywał w Krakowie, Stefan Batruch przywiózł je później pociągiem do Lublina. Artysta przyjechał do seminarium na moment montażu ikonostasu. Na miejscu, przez tydzień pracował jeszcze nad ikonami carskich i diakońskich wrót. Na zdjęciu z tego czasu widać Nowosielskiego, jak siedzi po turecku przed ikoną, z pędzlem w ręku.

Spał w seminaryjnym pokoju gościnnym, posiłki jadł wraz z wychowawcami, brał też udział w modlitwach. - Uznany artysta nie stronił od rozmów z alumnami, był bardzo otwarty i bezpośredni - podkreśla ks. Bogdan Pańczak, obecnie wicerektor alumnów obrządku greckokatolickiego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Lublinie.

27 kwietnia 1989 roku Nowosielski w pamiątkowej księdze seminaryjnej zanotował po ukraińsku: „Jestem bezgranicznie szczęśliwy, że mogłem namalować ikonostas dla waszej cerkwi”.

Małgorzata Szlachetka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.