Kaczyn Stary. W co drugim domu mieszkają Kaczyńscy

Czytaj dalej
Fot. H. Wysocka
Helena Wysocka

Kaczyn Stary. W co drugim domu mieszkają Kaczyńscy

Helena Wysocka

W Kaczynie Starym w co drugim domu mieszkają Kaczyńscy. Stąd wywodzi się dziadek polityków PiS, Jarosława i Lecha. Tu też urodził się Stanisław Kaczyński, który od ćwierć wieku jest sołtysem wsi.

Jakieś tam pokrewieństwo z prezesem rządzącej partii na pewno jest - przyznaje sołtys. - Ja też jestem ze szlacheckiego rodu Pomianów. Ale się nie narzucam, a Jarosław oczu u nas nie pokazuje. Wiadomo, ważny polityk, pewnie czasu mu brakuje. Ostatni raz był w tych okolicach cztery lata temu, gdy w Czyżewie otwierali rondo. Widziałem go z daleka. To wielki, bardzo mądry człowiek.

A byłego Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego doceniły władze Czyżewa. Dziesięć lat temu przyznały mu tytuł honorowego obywatela miasta. Odebrał go osobiście.

- Rozpoznawał ludzi, wspominał swoje dzieciństwo - wspomina burmistrz miasta Anna Bogucka. - Było bardzo miło.

- Dawno popadł w ruinę - dodaje sołtys wsi, pan Stanisław. - A bracia nigdy tutaj nie bywali. Jako nastoletni chłopcy czasem przyjeżdżali do ciotecznej babki, do pobliskiej wioski Ołdaki Magna Brok. Ale to było bardzo dawno. W tym samym czasie grali w filmie „ O dwóch takich, co ukradli księżyc”.

Żyli tu tylko Kaczyńscy

Kaczyn Stary to rozciągnięta wzdłuż asfaltowej drogi osada w gminie Czyżew. Skąd wzięła swoją nazwę, nie wiadomo. Jedni uważają, że od kaczek, inni utrzymują, że od nazwiska mieszkańców.

- Przed laty żyli tutaj wyłącznie Kaczyńscy - opowiadają we wsi. - Zgłupieć było można. Dochodziło do takich sytuacji, że Kaczyński żenił się z Kaczyńską. Oczywiście nie byli ze sobą spokrewnieni, ale nosili takie same nazwiska.

Kaczyn Stary. W co drugim domu mieszkają Kaczyńscy
H. Wysocka - Ja też, tak jak prezes PiS-u Jarosław Kaczyński, pochodzę z rodziny szlacheckiej rodu Pomian - mówi Stanisław Kaczyński, sołtys wsi Kaczyn Stary.

Z biegiem lat przybyło obcych, czyli - jak mówią miejscowi - przyśtupów i dziś Kaczyńscy mieszkają „zaledwie” w co drugim z czterdziestu domu. Ale i tak jest spory problem. Aby ich rozróżnić, miejscowi używają imion dziadków.

- Mówi się idę do Pawełków, albo widziałam Ignasiów - wyjaśnia młoda kobieta. - Tak to działa.

We wsi nie ma sklepu, ani szkoły. Ale uliczne latarnie świecą całymi nocami. Są też dwie wiaty przystankowe, czerwona skrzynka na listy i nowo wyremontowana świetlica.

Kilka lat temu urzędnikom udało się porozumieć z rolnikami. Gmina przejęła działkę i wyremontowała świetlicę. A cztery lata temu została przecięta wstęga. Na uroczystość przyszła cała wieś.

- Prezesa Kaczyńskiego nie było - twierdzą rolnicy. - Może nie wiedział, że takie u nas święto. A może nie został zaproszony.

Ze świetlicy, choć nie odbywają się w niej żadne cykliczne zajęcia, są bardzo zadowoleni. Bo to miejsce, gdzie można się spotkać, albo urządzić stypę.

- Nasza burmistrz to dobra kobieta- chwalą. - Dba o gniazdo Kaczyńskich, bo związana z prawicą? Nie, ona myśli o przyszłości, a do tego niezwykle gospodarna. Każdy grosz parę razy ogląda, zanim go wyda.

Po zakupy mieszkańcy Kaczyna Starego jeżdżą do odległego o trzy kilometry Rosochatego Kościelnego. A do kościoła muszą tłuc się po dziurawej drodze do Dąbrowy Wielkiej. Ale to niebawem ma się zmienić, bo choć nikt przy tym trakcie nie mieszka, to gmina chce go wyremontować.

- Stać nas na to - zapewnia burmistrz. - Szykujemy projekt techniczny i będziemy naprawiać.

W Kaczynie Starym najlepszym gospodarzem jest... Jarosław Kaczyński. Ma około 50 lat i tyle samo hektarów ziemi. Do tego nowe maszyny, porządne budynki gospodarcze oraz murowany, piętrowy dom z pomarańczową elewacją. W środku wsi. Ale z dziennikarzami rozmawiać nie chce. Tak przynajmniej twierdzi jego żona, wysoka brunetka, która przydomowe grządki piele w rękawiczkach i ma rodzinę w Ameryce.

- A o czym tu rozmawiać? - dziwi się. - Mąż stąd pochodzi i tutaj mieszka. Ja jestem obca. Wyszłam za mąż z miłości, a nie dla nazwiska.

Kaczyńscy mają kilkadziesiąt sztuk bydła, niewielkiego psa oraz kota, ale nie dlatego, że - tak jak prezes - lubią koty, tylko z konieczności. Ktoś musi przecież łapać myszy w gospodarstwie. Kobieta twierdzi, że żyją tak jak inni. Bez przepychu. A nazwisko jej męża nie budzi żadnych emocji w urzędach. Inni Kaczyńscy mówią, że bywa z tym różnie. Ale nikt nazwiska się nie wstydzi. Mało tego, niektórzy całkiem nieźle na nim wychodzą

- Niedawno zatrzymała mnie „drogówka”, bo nieco przekroczyłem prędkość - opowiada jeden z rolników. - Ale przymknęli oko, gdy zerknęli w dokumenty. Śmiali się, że z Kaczyńskimi lepiej nie zadzierać.

Sołtys ma wspólne korzenie z Jarosławem i Lechem

Stanisław Kaczyński jest sołtysem Kaczyna Starego od ćwierć wieku. Podjął się tej funkcji, bo poprzednicy działali źle i ludzie chcieli zmian. A pan Stanisław jest ofiarny i czasu nie liczy. Za społeczną pracę dostał już kilka odznaczeń. Ma 74 lata, żonę i niewielką, rolniczą emeryturę. Wychował i wykształcił pięcioro dzieci. Jedna z córek ciężko chorowała i niedawno zmarła. Gdy ją wspomina, po pooranym bruzdami policzku toczą się łzy. Ale syn doszedł bardzo daleko, pewnie najwyżej ze wsi. Zrobił doktorat, mieszka nad morzem i kieruje dużą fabryką. Czy nazwisko mu w tym pomogło, nie wiadomo. Fakt, że nikt nikogo o protekcję nie prosił.

Dodaje, że mało brakowało, a on też poślubiłby mieszkającą w sąsiedztwie Kaczyniankę. Chodzili ze sobą parę ładnych lat. Ale los, a właściwie służba pokrzyżowała plany. Pan Stanisław zaciągnął się do wojska, a dziewczyna nie chciała czekać aż wróci. Wyjechała do miasta i tam ułożyła sobie życie. Mężczyzna do rodzinnego domu przyprowadził więc Halinę, obcą. Znaczy, nie z rodziny Kaczyńskich.

Odziedziczył po rodzicach trzy hektary nienajlepszej ziemi. Ale podkasał rękawy i zabrał się do roboty.

- Pracowałem jednocześnie w gospodarstwie i w różnych firmach - wspomina. - Od rana do nocy.

Był kierownikiem wiejskiej świetlicy, zlewniarzem i, jak to mówią we wsi, młotowym w Kółkach Rolniczych. Przez lata obsługiwał maszynę do młócenia zboża. Pracował też w restauracji, w pobliskim Czyżewie, a w końcu założył sklep. Zarobione pieniądze inwestował w gospodarstwo. Dzięki temu ma 11 hektarów pola. Uprawia kukurydzę i trochę zboża, a resztę zasiał trawą. Bo hoduje 15 krów oraz 10 jałówek.

- Niedawno przekazałem gospodarstwo synowi i żyję z niewielkiej renty - dodaje Kaczyński. - Łatwo nie jest, ale dajemy sobie radę.

We wsi mówią o nim, że jest uparty. Jak coś postanowi, dopnie swego. Tak było ze zmianą nazwy osady. Parę lat temu, urzędnicy uznali, że wieś nie będzie nazywać się Kaczyn Stary, a Stary Kaczyn. Bo to poprawniej. Ale sołtysowi zmiana się nie spodobała.

- Kto to słyszał?! - oburza się jeszcze dzisiaj. - Ludziom w głowach mieszać.

Zbierał podpisy, pisał petycje do ministrów i dopiął swego. Nazwę wsi ponownie zmieniono. Czy pomógł w tym prezes PiS-u?

- Nie - zapewnia sołtys. - Pewnie nawet nie wiedział o naszym buncie.

Stanisław Kaczyński twierdzi, że nie raz go pytają, czy jest spokrewniony z politykami. Zwłaszcza po ostatnich, wygranych przez PiS wyborach. Wtedy przyznaje, że to jakaś siódma woda po kisielu, ale w szczegóły się nie wdaje. Choć posiada drzewo genealogiczne Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Wydrukował je ze strony stowarzyszenia, które zajmuje się losami szlachty z Podlasia. W wolnych chwilach grzebie w przeszłości i szuka wspólnych korzeni.

- Może kiedyś przyda się to dzieciom - mówi.

Historię spisuje na luźnych kartach papieru. Na jednej z nich zanotował: „ U Anny Kaczyńskiej było w domu luźno, bo ona dzieci nie miała. Siostra mojej babki Heleny, Stanisława, mieszkała w Dąbrowie Wielkiej za kościołem, około 500 metrów przy drodze polnej do Kaczyna (...). Pradziadek Piotr Kaczyński wywodził się stąd. Był oficerem wojskowym i dorosłe życie spędził w Grajewie. To jest rodzina prezydenta Polski...”.

Nie szukali prawdy

Stanisław Kaczyński we wszystkich wyborach wspiera kandydatów Prawa i Sprawiedliwości. Ale nie tylko on, bo większość mieszkańców Kaczyna Starego też tak robi.

- Pochodzenie prezesa nie ma z tym nic wspólnego - zapewnia sołtys. - PiS stawia na wartości, a bez nich życie nie ma sensu.

- Nie szukali prawdy, tylko sensacji. Skrzywdzili ludzi - mówi Czesław Buczyński ze starostwa w Wysokim Mazowieckim. - Poszło w świat, że to zagłębie biedy.

Stanisław Kaczyński nie czuje się ani gorszy, ani biedniejszy od innych. Tylko zmęczony. Funkcję sołtysa pełni ostatnią już kadencję. Później pozwoli wykazać się młodym. A sam będzie dalej sprawdzał, w którym miejscu splatają się jego korzenie z korzeniami Jarosława Kaczyńskiego.

Helena Wysocka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.