Klasztor, który stał się więzieniem

Czytaj dalej
Fot. Michał Gąciarz
Dominika Cicha

Klasztor, który stał się więzieniem

Dominika Cicha

Kiedyś mieszkali tutaj mnisi. Dzisiaj ich cele zajmuje ponad 400 recydywistów penitencjarnych. Żeby wejść do środka, trzeba mieć naprawdę ważny powód...

Klasztor karmelitów bosych w Nowym Wiśniczu powstał jako wotum wdzięczności po zwycięstwie nad armią turecką pod Chocimiem w 1621 r. Ufundował go jeden z największych magnatów - Stanisław Lubomirski. Poświęcenia kamienia węgielnego wiosną 1622 roku dokonał bp Tomasz Oborski.

Jeden z klasztorno-więziennych dziedzińców. Obecnie znajduje się tutaj miejsce rekreacji dla skazanych odsiadujących wyroki
Michał Gąciarz Jeden z klasztorno-więziennych dziedzińców. Obecnie znajduje się tutaj miejsce rekreacji dla skazanych odsiadujących wyroki

Fundator przystąpił do budowy z ogromnym rozmachem. Sprowadził wielu robotników i jeńców wojennych. Nad całym przedsięwzięciem czuwał architekt Maciej Trapo-la. Co ciekawe, od 1629 r. pracowali tutaj również Turcy i Tatarzy pojmani przez Lubomirskiego w wygranej bitwie pod Ujściem Zielonym.

Jeden z klasztorno-więziennych dziedzińców. Obecnie znajduje się tutaj miejsce rekreacji dla skazanych odsiadujących wyroki
Michał Gąciarz Czasy świetności świątyni przypomina inskrypcja nad wejściem

Na kształt klasztoru wpłynęły przepisy zakonne, które warunkowały styl, wielkość, proporcje budowli czy liczbę ołtarzy. Podstawowe prace prowadzono do 1630 r.

Był tutaj m.in. zakład tkacki, warsztaty krawieckie, stolarskie, szewskie, tartak, chlew, własna prądnica

Po ponad ośmiu latach klasztor był prawie gotowy. Lubomirskiemu bardzo zależało, aby karmelici jak najszybciej się wprowadzili. Ich intromisja odbyła się 26 maja 1630 r. Budowę kościoła ukończono pięciu latach.

Lubomirski przez całe życie regularnie wpłacał czynsz na potrzeby klasztoru. Czuwał też nad powiększeniem biblioteki, która w 1730 r. liczyła 1800 tytułów. Fundator nie żałował pieniędzy na wystrój świątyni, co nie do końca zgadzało się z wymaganym w zakonie ubóstwem. Pragnął, aby kościół pełnił funkcję rodzinnego mauzoleum. Jako pierwsza pochowana została tu jego żona.

Jeden z klasztorno-więziennych dziedzińców. Obecnie znajduje się tutaj miejsce rekreacji dla skazanych odsiadujących wyroki
Michał Gąciarz Dawne czasy pamięta pompa

W 1783 r. cesarz austriacki Józef II ogłosił kasatę klasztoru karmelitów bosych. Przepiękne budynki na wzgórzu w Nowym Wiśniczu zostały przeznaczone na ciężkie więzienie. Od 1786 znajdował się tu też sąd i mieszkania sędziów. Na tym terenie przyszedł na świat m.in. malarz Juliusz Kossak, syn sędziego.

Jeden z klasztorno-więziennych dziedzińców. Obecnie znajduje się tutaj miejsce rekreacji dla skazanych odsiadujących wyroki
Michał Gąciarz Stare poklasztorne budynki

W więzieniu w Wiśniczu zamykano wtedy ok. 650 więźniów. Trudnili się rozmaitymi pracami. Był tutaj m.in. zakład tkacki, warsztaty krawieckie, stolarskie, szewskie, tartak, chlew, własna prądnica.

Cele zajmuje ponad 400 recydywistów penitencjarnych. Żeby wejść do środka, trzeba mieć naprawdę ważny powód...

W 1939 r. Niemcy wykorzystywali więzienie jako obóz koncentracyjny - do czasu utworzenia Auschwitz. W czasie II wojny światowej przepiękny kościół był systematycznie dewastowany, a potem całkowicie rozebrany. Materiały ze świątyni wykorzystano np. przy budowie rezydencji generalnego gubernatora Hansa Franka w Przegorzałach i Krzeszowicach.

Niemcy nie uszanowali nawet sarkofagów Lubomirskich i trumien znajdujących się w kryptach. Rozpalali w kościele ogniska, niszcząc ławki, trumny i ołtarze. Prawdopodobnie dokonywali tutaj również egzekucji. Przetrzymywali m.in. późniejszego kardynała Adama Kozłowieckiego, który swoje przeżycia z pobytu w więzieniu opisał w pamiętnikach.

Jeden z klasztorno-więziennych dziedzińców. Obecnie znajduje się tutaj miejsce rekreacji dla skazanych odsiadujących wyroki
Michał Gąciarz Dawny klasztor został gruntownie wyremontowany

W nocy z 26 na 27 lipca 1944 roku oddział dywersyjny I Batalionu 12. Pułku Piechoty AK z Placówki „Łoś” w Lipnicy Murowanej przeprowadził jedną z największych akcji na więzienie w Nowym Wiśniczu. Uwolnił więźniów politycznych w przeddzień ich transportu do Auschwitz. Ocalono aż 128 osadzonych.

W grudniu 1981 r., po ogłoszeniu stanu wojennego trafiła tutaj część internowanych działaczy „Solidarności”.

W ostatnich latach budynek przeszedł generalny remont. Udało się m.in. zmodernizować całą kotłownię.

Dominika Cicha

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.