Koń przy armii. Kogo cieszy, komu wadzi?

Czytaj dalej
Fot. Joanna Nowicka
Joanna Nowicka

Koń przy armii. Kogo cieszy, komu wadzi?

Joanna Nowicka

Poseł Stanisław Żmijan uważa, że wojsko marnuje czas i pieniądze na szkolenia kawalerzystów ochotników. A oni nie kryją oburzenia.

- To nie jest ani pokaz woltyżerki czy rekonstrukcja historyczna bitwy kawalerii. To pokaz Wojsk Obrony Terytorialnej - tak poseł Stanisław Żmijan opisał na Facebooku zdjęcia z wydarzeń koło Komarowa.

Fotografie przedstawiały niedzielne popołudnie na polach w Wolicy Śniatyckiej w powiecie zamojskim. Po organizowanej tu od lat inscenizacji epizodów bitwy pod Komarowem z 1920 roku zawodowi żołnierze i kawalerzyści ochotnicy zaprezentowali widowni, jak mogłoby współcześnie wyglądać współdziałanie konnicy i wojska.

Na zdjęciach widać, że w pokazowych ćwiczeniach użyto m.in. śmigłowców i samochodów bojowych oraz... koni. Post posła cieszył się bardzo dużą popularnością. Były lajki, komentarze i udostępnienia.

Przedstawiciele Wojsk Obrony Terytorialnej nie chcieli komentować tej sprawy. Zdecydował się na to natomiast organizator wydarzeń koło Komarowa, dowódca Komarowskiej Potrzeby Tomasz Dudek.

Niedzielne wydarzenia poprzedzone były jak zawsze kilkudniowymi manewrami. W tym roku, na naszą prośbę, wzięło w nich udział wojsko, szkoląc nas, kawalerzystów ochotników

- tłumaczy.

Koń przy armii. Kogo cieszy, komu wadzi?
Joanna Nowicka

W manewrach uczestniczyło 36 żołnierzy z 25 Brygady Kawalerii Powietrznej, około 30 z hrubieszowskiego pułku oraz 40 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.

- Konnica pełni tutaj funkcję głównie wspomagającą, nasz wyspecjalizowany pluton głównie zabezpieczał, uszczelniał rejon i dodatkowo zapewniał transport w trudnym terenie - mówi Tomasz Dudek i pyta: - Co jest złego w tym, że formacje kawalerii ochotniczej chcą się szkolić? Oby ich umiejętności nigdy się nie przydały.

Koń na służbie

Poseł Żmijan uważa, że ćwiczenia takie, jak w Wolicy Śniatyckiej są marnowaniem energii polskiej armii.- Żołnierzy nie ma w tym czasie tam, gdzie są naprawdę potrzebni - mówi.

Zdaniem posła, pokaz sugeruje społeczeństwu, że konie mogą być siłą armii. - A dziś o sile wojska decydują infrastruktura i technologie - podkreśla.

Kawalerzyści z Komarowskiej Potrzeby wskazują z kolei, że konie wracają do łask. Wykorzystują je m.in. armie niemiecka, austriacka czy włoska. Ta ostatnia patrolowała konno m.in. Kosowo: - Koń jest szybki, zwinny, cichy i niezawodny - podkreślają.

W środę po południu z profilu posła zniknął post ze zdjęciami z Wolicy Śniatyckiej.

Joanna Nowicka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.