Kopiuj, wklej i tytuł magistra masz już w ręku

Czytaj dalej
Fot. zdjęcie ilustracyjne
Marcin Koziestański

Kopiuj, wklej i tytuł magistra masz już w ręku

Marcin Koziestański

Lubelska prokuratura postawiła zarzuty byłej studentce UMCS, teraz nauczycielce.

Do Sądu Rejonowego w Lublinie wpłynął właśnie akt oskarżenia w sprawie byłej studentki UMCS Pauliny S. Kobieta wkrótce stanie przed sądem za plagiat swojej pracy magisterskiej.

Paulina S. studiowała na Wydziale Humanistycznym UMCS lingwistykę stosowaną. Obecnie pracuje w Niemczech jako... nauczycielka. Okazało się jednak, że jeden rozdział jej pracy magisterskiej był efektem nieuczciwości.

Sprawa, która trafiła właśnie do sądu wyszła na jaw jeszcze w 2013 roku.

- Wtedy na naszej uczelni toczyło się postępowanie dyscyplinarne dotyczące popełnienia plagiatu pracy magisterskiej. Postępowanie przed komisją dyscyplinarną zostało zakończone w tym samym roku w grudniu, a studentka otrzymała karę nagany z ostrzeżeniem - przypomina Aneta Adamska, rzeczniczka prasowa UMCS.

Obecnie Paulina S. nie jest już naszą studentką. Jednak w 2015 roku obroniła pracę na zupełnie inny temat, kończąc tym samym studia na UMCS

- dodaje Adamska.

Sprawa dyscyplinarna nie zakończyła jednak problemów Pauliny S. Postępowanie w sprawie poświadczenia nieprawdy, co do autorstwa pracy wszczęła Prokuratura Rejonowa Lublin-Południe. Śledczy postawili byłej studentce UMCS zarzuty i oskarżyli ją o plagiat. Teraz grozi jej nawet kara 3 lat pozbawienia wolności.

- Podobnych spraw w ostatnim czasie jest coraz więcej. Wszystko przez łatwy dostęp do internetu, gdzie studenci bez problemów mogą znaleźć potrzebne im materiały, które często wykorzystują w nielegalny sposób. Takie działanie jest przestępstwem - podkreśla Agnieszka Kępka, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Rocznie zajmujemy się kilkunastoma podobnymi sprawami.

- W ubiegłym roku akademickim 2016/2017 rzecznik dyscyplinarny na naszej uczelni wszczął trzy postępowanie wyjaśniające dotyczące możliwości popełnienia przez studentów plagiatu pracy zaliczeniowej. Te sprawy wciąż są w toku - wyjaśnia Adamska.

Pracownicy UMCS sprawdzając prace używają oprogramowania plagiat.pl. - Każda praca dyplomowa jest więc sprawdzana pod kątem antyplagiatowym - precyzuje Adamska.

Podobnego programu nie stosuje KUL, gdzie jednak nie toczy się obecnie żadne postępowanie dotyczące plagiatu. - Nie korzystamy z zewnętrznych programów antyplagiatowych. Dużą rolę w wychwycaniu nieprawidłowości odgrywają promotorzy prac. W tym celu pomocna jest także baza wszystkich prac dyplomowych studentów i absolwentów KUL - wyjaśnia Katarzyna Bojko z biura prasowego KUL.

Nie tylko specjalność studentów. Plagiatują też profesorowie

Zasady dotyczące kar dyscyplinarnych określają przepisy ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Studentom za plagiat grożą następujące kary: upomnienie, nagana, nagana z ostrzeżeniem, zawieszenie w określonych prawach studenta na okres do jednego roku, a nawet wydalenie z uczelni.

Okazuje się jednak, że plagiaty nie są wyłącznie domeną studentów. Nauczyciele akademiccy równieżpisząc swoje publikacje, wykraczają niekiedy daleko poza granicę prawa.

Przed kilkoma laty głośny był przypadek naukowca z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, który został oskarżony o przywłaszczenie cudzych utworów w publikacji „Ewolucja kościelnego prawa polskiego w świetle kodyfikacji do XIX wieku”. Dokuemnt został wydany w 2008 r.

Ksiądz Stanisław Tymosz wskazał w pracy siebie jako wyłącznego autora. Okazało się jednak, że w książce zamieszczone zostały fragmenty tekstów pięciu innych autorów, o których ks. Tymosz nie wspomniał.

Sprawą zajęła się prokuratura, przed którą oskarżony wyjaśniał, że nie miał świadomości, iż zataja cudze autorstwo.

Duchowny stanął również przed Sądem Rejonowym w Lublinie, który we wrześniu 2013 r. warunkowo umorzył postępowanie karne z uwagi na niską społecznie szkodliwość czynu. Jednak już miesiąc później KUL rozwiązał z ks. Tymoszem umowę o pracę. W ub. r. ksiądz stracił także zdobyty 13 lat wcześniej stopień doktora habilitowanego.

W 2014 roku głośna była również sprawa profesor Jolanty Rzymowskiej z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, która przepisała w swojej pracy badawczej teksty autorstwa tureckich uczonych.

Jej praca została opublikowany w periodyku „Biological Trace Element Research“ w 1996 r. Dopiero po latach odkryto, że w większości została przepisana bez podania źródła.

Po nagłośnieniu sprawy uczelniana komisja postanowiła ukarać panią profesor najniższą karą, czyli naganą.

Marcin Koziestański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.