Kto wpuścił cyrk do miasta? Miasto nie wie

Czytaj dalej
Fot. Anna Kurkiewicz
Marcin Koziestański

Kto wpuścił cyrk do miasta? Miasto nie wie

Marcin Koziestański

„Nieznany sprawca” wciąż rządzi na Rusałce. W weekend zdjął nawet łańcuch, by umożliwić cyrkowcom wjazd na dziki parking.

Na dzikim parkingu przy ul. Rusałka, gdzie kilka tygodni temu „nieznany sprawca” rozciągnął łańcuch i postawił pachołek, w czasie weekendu wystąpił cyrk Korona. Jak udało nam się ustalić, artyści nie dostali na to zgody z Urzędu Miasta.

Cyrkowcy już w sobotę ulokowali się przy ul. Rusałka, gdzie do niedawna był dziki parking. - Cały zielony teren został rozjeżdżony przez ciężarówki i przybyłych na spektakl widzów - poinformował nas w poniedziałek Czytelnik. Z jego relacji wynikało, że w weekend ktoś usunął pachołek i ogradzający dziki parking łańcuch, dzięki czemu artyści nie mieli problemów z ulokowaniem swoich namiotów na terenie, który należy do miasta.

Okazuje się, że urzędnicy z ratusza nie mają pojęcia, co działo się w weekend na Rusałce.

Nie wiem, kto zabrał ten pachołek, on nie należy do nas, nie my go stawialiśmy i nie my go w weekend usunęliśmy

- przekonuje Karol Kieliszek z biura prasowego ratusza.

Kieliszek nie słyszał też o występie cyrku. - Z tego wynika, że prawdopodobnie musiał się pojawić nie na terenie miejskim, tylko prywatnym - mówi urzędnik.

W poniedziałek wjazd na dziki parking znów był zagrodzony. Sytuacja wyglądała inaczej w weekend, gdy występowali cyrkowcy.
Anna Kurkiewicz

Zadzwoniliśmy do Cyrku Korona. - Wszystko odbyło się legalnie. Otrzymaliśmy zgodę na występ w Lublinie - powiedziała nam właścicielka Lidia Król-Pinder.

Postanowiliśmy to sprawdzić dokładniej. Okazało się, że cyrkowe namioty stanęły na terenie należącym do Skarbu Państwa, a nie na prywatnej działce. - Ten teren jest w zarządzaniu miasta - potwierdza nam Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej w Lublinie.

Z ustaleń strażników wynika, że cyrkowcy dali w niedzielę dwa występy.

Gdy w poniedziałek udaliśmy się na miejsce, by je obejrzeć, teren był rozjeżdżony, a w zalegającym błocie uwiecznione zostały ślady po kołach ciężarówek.

- Nikt nie wystąpił o pozwolenie na występy w tym miejscu - informuje Gogola. - Z tego wynika, że cyrk wystąpił nielegalnie, o czym poinformujemy Wydział Gospodarki Komunalnej i Wydział Gospodarowania Mieniem UM. Wydziały zapewne podejmą teraz decyzję co do dalszych działań wobec właścicieli cyrku - dodaje rzecznik strażników.

Artystom prawdopodobnie grozi kara administracyjna.

- Dostaliśmy zgodę od właściciela terenu - przekonuje Król-Pinder. I dodaje, że nie było nim miasto. Zapytana o to, od kogo konkretnie otrzymała pozwolenie na występ, Lidia Król-Pinder... rzuciła słuchawką.

- Na pewno namiot cyrkowy stał na terenie, którym zarządza miasto - rozwiewa wszelkie wątpliwości Robert Gogola.

Jednak zapytany o to, kto wpuścił cyrkowców na Rusałkę, czy może oni sami zdjęli przeszkadzający im łańcuch, rzecznik strażników miejskich stwierdził jedynie, że nie ma na ten temat żadnej wiedzy.

- Obecnie łańcuch i pachołek są już na swoim miejscu - precyzuje Gogola.

Marcin Koziestański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.