Kulisy karambolu z udziałem Antoniego Macierewicza

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Olkowski / Polska Press
Łukasz Cieśla

Kulisy karambolu z udziałem Antoniego Macierewicza

Łukasz Cieśla

Do zderzenia 8 aut pod Toruniem, w którym brał udział minister Antoni Macierewicz, miał doprowadzić jeden z żandarmów. To on może ponieść konsekwencje - finansowe lub karne. Tymczasem wątpliwości budzi postawa samego ministra oraz jego kierowcy. Niemalże natychmiast odjechali z miejsca karambolu, choć prawo nakazuje zainteresowanie się losem rannych. Ponadto kierowca Antoniego Macierewicza nie został przebadany alkomatem. Jego krew pobrano do badań dopiero w Warszawie, co najmniej kilka godzin po zdarzeniu.

Sprawcą styczniowego karambolu w Lubiczu Dolnym pod Toruniem, w którym uczestniczył minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, ma być żandarm Grzegorz G. Kierował samochodem, który wjechał w auto szefa MON.

Z kolei minister Macierewicz, zaraz po zdarzeniu, wraz ze swoim kierowcą przesiadł się ze zniszczonego bmw do skody superb. W przeciwieństwie do pozostałych osób nie czekali na przyjazd policji i żandarmerii. Z Torunia, z wizyty u ojca Rydzyka, spieszyli się do Warszawy na galę tygodnika „wSieci”, by zobaczyć, jak prezes PiS Jarosław Kaczyński otrzymuje nagrodę „Człowieka Wolności”.

Minister Macierewicz nie podróżował sam.

W samochodzie towarzyszył mu wieloletni znajomy, działacz polonijny Krzysztof Zawitkowski. W internecie można znaleźć ich wspólne zdjęcie z 1992 roku ze spotkania z Ronaldem Reaganem. Zawitkowski nie udał się w dalszą podróż do Warszawy. Został na miejscu karambolu, bo miał potłuczenia. Korzystał z pomocy lekarskiej.

Zaczęło się od żandarma

Do wypadku doszło 25 stycznia pod Toruniem. Brały w nim udział dwa pojazdy Żandarmerii Wojskowej. W bmw 750 jechał minister Macierewicz, a kierowcą był funkcjonariusz SKW Kazimierz B. W drugim pojeździe kolumny, czyli w bmw x5, jechało trzech żandarmów. Kierował Grzegorz G. Miał jechać zbyt szybko, nie wyhamować przed światłami i uderzyć w auto przewożące ministra obrony narodowej.

Powstał efekt domina. Bmw z Macierewiczem, uderzone przez auto żandarmów, po chwili wjechało w dwa inne pojazdy, a te w kilka kolejnych.

Łącznie, oprócz dwóch bmw, w karambolu brało udział sześć innych pojazdów. W jednym z nich były dzieci. Jeszcze przed przyjazdem służb, Macierewicz wraz z kierowcą przesiedli się do nieuszkodzonej skody zabezpieczającej przejazd kolumny. Odjechali do Warszawy.

Wypadek czy tylko kolizja?

O karambolu pod Toruniem rozmawialiśmy z różnymi osobami, które jednak chciały pozostać anonimowe.
-

To dziwne, że kierowca ministra nie został na miejscu zdarzenia i nie poddał się badaniu alkomatem.

Poza tym z kodeksu drogowego wynika, że jeśli byli ranni, powinien zostać i im pomóc. Jeśli tego nie zrobił, może ponieść konsekwencje prawne - mówi nam jeden z policjantów.

Okoliczności zdarzenia pod Toruniem wyjaśnia poznańska prokuratura wojskowa. Wstępnie przyjęła, opierając się na opiniach lekarzy, że nikt nie odniósł obrażeń powyżej 7 dni. Ma to kluczowe znaczenie, bo przy tym założeniu mówimy tylko o kolizji. Sprawcy grozi jedynie kara finansowa za jej spowodowanie. A kierowca Macierewicza nie odpowiadałby za ewentualny brak pomocy rannym.

Jeśli jednak okazałoby się, że obrażenia są poważniejsze, czyli powyżej 7 dni, wtedy w grę wchodzą zarzuty z kodeksu karnego.

Pan minister milczy

Jak się dowiedzieliśmy, poznańska prokuratura wojskowa wciąż czeka na opinię biegłego lekarza. Ma się wypowiedzieć o obrażeniach poszczególnych uczestników karambolu: czy były poniżej, czy powyżej 7 dni. A co z badaniem trzeźwości Kazimierza B., kierowcy Antoniego Macierewicza? Miało zostać przeprowadzone już w Warszawie, co najmniej kilka godzin po zdarzeniu. Jaki był jego wynik? Czy oddalenia się Kazimierza B. z miejsca zdarzenia było zgodne z prawem?

Czy również minister Macierewicz, zdaniem prokuratury, powinien zostać pod Toruniem i udzielić pomocy innym osobom?

Prokuratura na te pytania nam nie odpowiedziała.

- Przyczyny zdarzenia są przedmiotem badania w ramach prowadzonego postępowania, jednak ich szczegółowe naświetlenie opinii publicznej przed zgromadzeniem i przeanalizowaniem całości materiału dowodowego uważam za przedwczesne - poinformował nas mjr Wojciech Skrzypek, zastępca Prokuratora Okręgowego do Spraw Wojskowych w Poznaniu.

Chcieliśmy także poznać komentarz ministra Antoniego Macierewicza. Zapytaliśmy m.in. czy to w porządku, że zaraz po zdarzeniu odjechał do Warszawy? Służby prasowe MON najpierw wskazały, że nasze pytania trafią do „osób zainteresowanych”. Po kilku dniach odpowiedziały, że

do czasu zakończenia postępowania przez prokuraturę nie będzie żadnego komentarza ze strony MON.

***

- To jeden z najważniejszych ludzi PiS, to jest człowiek, któremu Jarosław Kaczyński jest bardzo wdzięczny za zaangażowanie w wyjaśnienie okoliczności katastrofy smoleńskiej – powiedział wicepremier Jarosław Gowin pytany, czy Antoni Macierewicz cieszy się szczególnego rodzaju „immunitetem”. - W 2019 roku Polacy rozlicza w sposób bezwzględny- będziemy oceniani ze względu na efekty i styl rządzenia. Arogancji Polacy nie tolerują – podsumował.

Łukasz Cieśla

Głównie piszę o sprawach kryminalnych, czasami o polityce. Ale chętnie podejmuję również inne, ciekawe i kontrowersyjne tematy.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.