Lalki, które pomagają przeżyć

Czytaj dalej
Fot. Małgorzata Genca
Piotr Nowak

Lalki, które pomagają przeżyć

Piotr Nowak

Nawet tysiąc Czeczenów, głównie kobiet i dzieci, od miesięcy próbuje przedostać się do Polski. Żeby przeżyć, sprzedają ręcznie szyte lalki i torby, które rozprowadzają lubelscy wolontariusze.

Znam osoby, które po 40 razy próbowały przejść granicę. Bezskutecznie

- mówi ks. Mieczysław Puzewicz, zaangażowany w pomoc uchodźcom w Brześciu.

O problemie Czeczenów, którzy próbują przekroczyć przejście graniczne w Brześciu/Terespolu po raz pierwszy pisaliśmy w sierpniu ubiegłego roku. Część koczuje na tamtejszym dworcu. Chociaż uciekli ze swoich domów, to nie wszyscy są wpuszczani do Polski.

- Pieniądze są im potrzebne na żywność, lekarstwa i bilety, żeby przejechać granicę. Większości nie stać na wynajęcie mieszkania, bo odkąd się pojawili ceny znacznie wzrosły. Oni oczekują na wsparcie - przyznaje duchowny.

Wśród uchodźców są kobiety, które postanowiły same się utrzymać. Szyją lalki według czeczeńskich wzorów, które następnie rozprowadzają wolontariusze. Osoby, które im pomagają przyznają, że problem należałoby rozwiązać systemowo. - Algorytm, wedle którego polska Straż Graniczna wpuszcza tych ludzi pozostaje nieznany - twierdzi ks. Mieczysław Puzewicz. Czeczeni z Brześcia utrzymują, że odpowiedzialność za ich sytuację ponosi polska Straż Graniczna.

Lalki szyją czeczeńskie kobiety koczujące w Brześciu. W ten sposób chcą zarobić na swoje utrzymanie - mówi Anna, wolontariuszka Stowarzyszenia Solidarności
Małgorzata Genca Lalki szyją czeczeńskie kobiety koczujące w Brześciu. W ten sposób chcą zarobić na swoje utrzymanie - mówi Anna, wolontariuszka Stowarzyszenia Solidarności Globalnej.

- Mając świadomość spoczywającej na nas odpowiedzialności za bezpieczeństwo nie tylko Polski, ale całej UE, w każdym przypadku bardzo dokładnie weryfikujemy cel wjazdu cudzoziemca na terytorium RP. Jeśli nie spełnia on określonych warunków prawnych, a cel wjazdu jest inny niż poszukiwanie ochrony, to otrzymuje on decyzję o odmowie wjazdu - wyjaśnia ppor. Dariusz Sienicki, rzecznik komendanta Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej. Każdorazowo taka decyzja poprzedzona jest rozmową z cudzoziemcem. - Weryfikacja celu wjazdu i pobytu cudzoziemca w Polsce jest jednym z podstawowych zadań Straży Granicznej podczas kontroli granicznej i stanowi bardzo istotny element zapewnienia bezpieczeństwa państwa - informuje Sienicki. Już w sierpniu strażnicy zastrzegali, że główną przyczyną odmowy wpuszczenia Czeczenów na terytorium Polski jest brak wiz i paszportów. Ci tłumaczą, że wiz nie mają, bo są uchodźcami i koło się zamyka. Pomysłu na rozwiązanie tego problemu nie widać.

W styczniu przez przejścia graniczne w Terespolu, na obu kierunkach (wjazd oraz wyjazd), zostało odprawionych ok. 45 tys. rosyjskich obywateli. Od początku roku do połowy lutego o ochronę międzynarodową w Polsce ubiegało się 868 osób. Objęto nią 49 osób. Wśród nich było 17 obywateli Rosji, z czego połowa otrzymała status uchodźcy.

Lalki można kupić w Centrum Wolontariatu w Lublinie, ul. Głęboka 17. Biuro jest czynne od poniedziałku do piątku w godz. 10-18. Dochód ze sprzedaży zostanie przekazany na wsparcie Czeczenów.

Piotr Nowak

Zajmuje się gospodarką regionu, sprawami sądowymi i prokuratorskimi oraz religią.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.