Litewski traci swój symbol. Za to zyskuje zupełnie nową twarz

Czytaj dalej
Fot. Jan Trembecki/archiwum Kuriera Lubelskiego
Artur Jurkowski

Litewski traci swój symbol. Za to zyskuje zupełnie nową twarz

Artur Jurkowski

Już tylko 36 dni. Tyle zostało na dokończenie prac przebudowie placu Litewskiego, który od dziesiątków lata jest nazywany „salonem Lublina”. I jak na reprezentacyjny salon przystało „przemeblowanie” go będzie kosztowne. Trafi na ten cel 48,8 mln zł. Efekty zmian zobaczymy już w maju. Przy czym nie wszystkie były planowe. To ostatnie dotyczy baobabu, który miał zostać na placu a będzie wycięty.

- To nasza najważniejsza inwestycja, sprawi że serce miasta zostanie pokazanie w standardzie w jakim chcemy je widzieć – podkreśla rok temu Krzysztof Żuk, prezydent Lublina. 29 marca 2016 r. ratusz podpisał umowę na przebudowę placu Litewskiego. Kontrakt z Budimeksem wykonującym roboty opiewa na 48,8 mln zł.

Najefektowniejszym – i przez to najkosztowniejszym - elementem „nowego” pl. Litewskiego jest multimedialna fontanna. Koszt jej budowy jest szacowany na ok. 20 mln zł.

Nowa centralna fontanna ma kształt liścia. Niecka jest podzielona groblą o szerokości pięciu metrów.

Od strony budynków UMCS zamontowano 227 dysz, z których będzie tryskała woda na różne wysokości a rytm pracy fontanny będzie zsynchronizowany z muzyką.

Drugi zespół fontannowy - od strony poczty - będzie miał kształt tarasów. Woda będzie spływać w kierunku grobli.

Liniowe wodotryski wbudowano w nawierzchnię nowej części deptaka na Krakowskim Przedmieściu. Znajdują się one na osi dawnej jezdni. Ostatnią „wodną budowla” jest fontanna ślimakowa naprzeciw hotelu Europa.

Dla Czytelnika pierwszego wydani Kuriera z 24 marca 1957 r. taka liczba fontann mogłaby być szokiem. Przed 60 laty na placu była jedna fontanna.

– Plac poza pewnymi różnicami kompozycyjnymi przypominał ten, który pamiętamy sprzed obecnej przebudowy – mówił Hubert Mącik, miejski konserwator zabytków.

Dominującym elementem ówczesnego placu był stający na nim pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej.

– Do zburzenia monumentu w 1990 stanowił silny akcent propagandowy i jednocześnie przestrzenny tego reprezentacyjnego obszaru Lublina – dodawał Mącik.

Przenieśmy się na chwilę do lat 60-tych ubiegłego wieku, bo to ważny okres dla reprezentacyjnego placu Lublina .

„Plac Litewski jest reprezentacyjnym placem-parkiem Lublina, ale trochę „na niby”. Bo w gruncie rzeczy pełni role pokoju przechodniego, jest obstawiony kioskami a wiele budynków obudowanych jest szpetnymi komórkami. Funkcja, jaką plac pełni obecnie, jest przypadkowym zlepkiem tego, co narosło w ciągu kilkudziesięciu lat. Mamy tam więc fontannę, ławeczki, kwiaty, drzewa, trzy pomniki, stację meteo, ogródek jordanowski, miejsc pod kiermasze, szalet publiczny” – taki opis placu pojawił się na łamach Kuriera 10 stycznia 1962 r. Dwa i pół miesiąca później nasza gazeta obchodziła swoją piątą rocznice działalności.

Rok 1962 był przełomowy dla placu. Przeszedł wówczas gruntowną przebudowę.

- Zyskał bardzo nowoczesny wystrój. Przede wszystkim zmienił się sam układ tego obszaru: wydzielona została strefa reprezentacyjna od strony Krakowskiego Przedmieścia  i rekreacyjna, kameralna zlokalizowana w głębi – podkreślał Marcin Semeniuk, architekt i twórca strony internetowej Modernizm w Lublinie.

Sięgnijmy znowu do tego co 55 lat temu Kurier pisał o przebudowie pl. Litewskiego.

„Od strony Krakowskiego Przedmieścia naprzeciwko poczty zostanie wydzielona cześć reprezentacyjna, obejmująca pomniki Wdzięczności i Nieznanego Żołnierza. Wyłożona ona będzie mozaiką z kamienia i od reszty placu oddzielona niewysokim, ornamentacyjnym murkiem. Po kilku schodkach będzie można wejść do części wypoczynkowej pełnej kwiatów i zieleni. Równocześnie gęsta sieć ścieżek nie utrudni ruchu pieszego. Stacja meteorologiczna zostanie przeniesiona w inne miejsce. Nową fontannę zaprojektują plastycy”.

- Plac wykorzystywał obowiązującą wówczas w architekturze estetykę modernizmu. Na uwagę zasługuje m.in. kształt nowej fontanny, której niecka miała formę sześcioboku oraz wzór geometryczny na posadzce w części reprezentacyjnej.

O nowoczesności placu świadczył też sposób wyznaczenia traktów komunikacyjnych. Główna ścieżka biegła po skosie, łącząc Krakowskie Przedmieście z ul. 3 Maja. Pozostałe alejki miały charakter czysto rekreacyjny – tłumaczył Semeniuk.

Przez kolejne lata plac się nie zmieniał. I tak było praktycznie aż do początku lat 80. Wówczas „z ukrycia” wyszedł pomnik Konstytucji 3 Maja. Od 1963 stał przy wejściu do szaletu miejskiego. W 1981 r. został przesunięty na obecne miejsce. Monument zwieńczył orzeł w koronie.

- Koronę udało się wykonać dzięki fortelowi. Pamiętajmy o jakich czasach mówimy, to był rok 1981 r. Udało mi się przekonać ówczesnego sekretarza komitetu wojewódzkiego „przewodniej partii”, czyli PZPR, że tak właśnie wyglądał pomnik w okresie międzywojennym – wspominała na łamach Kurier w 2011 r. Henryk Łusiewicz, inicjator tych zmian.

To nie był jedyny „fortel pomnikowy” związany z placem. „Sensacyjną” aurę miała też budowa na placu monumentu – konnego – Józefa Piłsudskiego. Pomnik pojawił się w 2001 r. Na jego budowę zgody nie dały jednak służby konserwatorskie.

- Dlatego monument powstał jako budowlą tymczasową, na co nie potrzebowaliśmy pozwolenia konserwatora zabytków. Pomnik aby nie być na trwale związanym z podłożem został od niego oddzielony folią – mówił Zbigniew Wojciechowski, inicjator budowy pomnika i ówczesny wiceprezydent Lublina.

W kolejnych latach pomnik zastał „zalegalizowany”. I jest praktycznie nieusuwalny. Dyskutowany podczas przygotowań do przebudowy placu pomysł aby przesunąć go między budynku UMCS spotkał się z ostrym sprzeciwem Związku Piłsudczyków. I nikt już o przenosinach nie mówił ani słowa.

Na początku tego wieku ratusz forsował koncepcję aby pod placem utworzyć wielki podziemny parking. Sprawa wróciła ponownie już po rozpoczęciu obecnej przebudowy.

- Dlaczego nie został zaprojektowany parking podziemny pod pl. Litewskim i czy jest jeszcze możliwość, żeby go wprowadzić? – pytał w czerwcu 2016 r. Tomasz Pitucha, przewodniczący klubu radnych PiS.

– Budowa oznaczałaby zniszczenie warstw archeologicznych i zachwiałaby stosunkami wodnymi na placu co skutkowałoby utratą jeśli nie wszystkich to na pewno znacznej części drzew – wyjaśniał Kurierowi Mącik.

Jednak jeśli chodzi o drzewa to przebudowa przyniesie też nieplanowany efekt. Z placu zniknie jego symbol, czyli baobab (właściwie topola czarna). Zdaniem dendrologów jest w tak złym stanie, że nie uda się go uratować. Niezbędne jest wycinka.

- Jako mała dziewczynka wierzyłam, że to naprawdę baobab, było to miejsce spotkań w szkole średniej, znak rozpoznawczy Lublina – brzmiał jeden z maili będących odpowiedzią na prośbę ratusza o przysyłanie wspomnień związanych z baobabem.

W miejsce topoli ma być posadzony dąb szypułkowy.

Wzdłuż nowej części deptaka ma być posadzony szpaler kasztanowców różowych. Na placu pojawią się też np. platanowce.

Po zakończeniu przebudowy plac będzie musiał przejść odbiory techniczne. Mogą potrwać nawet 54 dni.

- Plac będzie otwierany fragmentami. Jako pierwsza będzie udostępniona część od strony budynku poczty, kościoła kapucynów – poinformowała Marzena Szczepańska, z-ca dyrektora Wydz. Inwestycji i Remontów UM Lublin.

Artur Jurkowski

Zajmuje się samorządem, głównie funkcjonowaniem lubelskiego ratusza oraz Rady Miasta Lublin. Ponadto inwestycjami m.in. drogowymi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.