Lubelskie środowisko prawnicze komentuje reformę sądownictwa

Czytaj dalej
Fot. Piotr Hukało
Marcin Koziestański

Lubelskie środowisko prawnicze komentuje reformę sądownictwa

Marcin Koziestański

- Mam zbyt dużo obaw, by dostrzec jakieś pozytywy ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych - przyznał jeden z lubelskich adwokatów.

- Podpisana przez Andrzeja Dudę ustawa o ustroju sądów powszechnych niesie za sobą wiele niebezpieczeństw - uważa lubelski adwokat Franciszek Piątkowski.

Dostrzegają je również sędziowie, którzy oczekiwali innych zmian. - Jest w nas duży sceptycyzm - przyznaje sędzia Barbara du Chateau, rzeczniczka Sądu Apelacyjnego w Lublinie. - Bardzo dużo spraw wpływa do sądów, a wiele stanowisk sędziowskich jest nieobsadzonych. Zmiany nijak nie wpłyną na usprawnienie pracy sądów - wyjaśnia du Chateau i podkreśla, że środowisko sędziowskie od lat czeka na reformę samych procedur i wzmocnienie kadr.

Adwokat Piątkowski, za największy minus nowej ustawy uważa możliwość powoływania i odwoływania przez ministra sprawiedliwości prezesów i wiceprezesów sądów.

- Jeżeli ministrowi nie spodoba się z jakiegokolwiek powodu dany prezes, to będzie mógł go po prostu odwołać. Wyobraźmy sobie, że po nim przyjdzie nowy, któremu zależeć będzie na utrzymaniu stanowiska. Będzie więc postępować tak, by jeśli nie przypodobać się ministrowi, to co najmniej go nie zirytować - wyjaśnia adwokat. I podkreśla, że niewątpliwie wpłynie to na niezawisłość sędziowską.

Sędzia zawsze będzie miał z tyłu głowy myśl „co się stanie, gdy coś źle zrobię?”. Wtedy dojdziemy do sytuacji, że wydawanie wyroków będzie obarczone myśleniem, by nikomu nie podpaść - dodaje Piątkowski.

Według naszego rozmówcy, nie musi to dotyczyć tylko procesów politycznych. - Przecież zwykły Kowalski także może mieć znajomego czy sąsiada, który jest członkiem jakiejś partii i to on może tworzyć naciski na sędziego - podkreśla Franciszek Piątkowski.

Nadzór ministra sprawiedliwości nad stanowiskami funkcyjnymi w sądach niepokoi także środowisko sędziów.

- Przy poprzednim układzie, gdy był rozdział dwóch funkcji - prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, to nie budziłoby aż takiego sprzeciwu. Ale gdy funkcja jest połączona, to nie jest to prawidłowa sytuacja, żeby prokurator, który jest stroną wielu postępowań sądowych, miał taki wpływ na sytuację kadrową sądów - wyjaśnia du Chateau.

Kolejnym zagrożeniem, jakie zauważają prawnicy, jest zmiana, która polega na losowaniu sędziów do spraw. - W tej chwili sędziów do spraw przeważnie przydziela przewodniczący wydziału - mówi Piątkowski.

W sądzie w Puławach usłyszeliśmy, że tam nie było takich sytuacji, by przewodniczący dowolnie wybierał sędziów do konkretnych spraw.

- Opracowaliśmy procedury. I tak np. w wydziale karnym sprawy są układane alfabetycznie i po kolei przydzielane sędziom, a w wydziale cywilnym przydzielane po równo, jeśli chodzi o ich kategorię, żeby nie było tak, by jeden sędzia zajmował się tylko poważnymi sprawami, a drugi łatwiejszymi - tłumaczy Joanna Chimosz, prezes Sądu Rejonowego w Puławach.

Ale przecież często jest tak, że do trudniejszych, głośnych procesów, np. o zabójstwo, delegowani są sędziowie o większym doświadczeniu. Po zmianach wszyscy mają być losowani

- zauważa wadę Piątkowski.

Du Chateau widzi jeszcze jeden problem wynikający z ustawy - możliwość przejścia w stan spoczynku przez sędziów kobiety w wieku 60 lat. Obecnie każdy sędzia może pracować do 70. roku. - Sędziowie muszą mieć doświadczenie. Wcześniejsze odchodzenie w stan spoczynku będzie po prostu marnotrawieniem ich potencjału intelektualnego, co nie odbije się pozytywnie na orzecznictwie - twierdzi.

Piątkowski dodaje wprost, że reforma idzie w innym kierunku. Ale czy widzi jej jakieś plusy? - Zbyt dużo mam obaw, by dostrzec jakieś pozytywy tej ustawy - kwituje.

O reformie sądownictwa i jej wpływie na zwykłego obywatela próbowaliśmy rozmawiać z wieloma prawnikami. Dzwoniliśmy więc do kilku prezesów sądów i szeregowych sędziów, zarówno lubelskich, jak i z mniejszych miast naszego regionu. Prawie wszędzie dostawaliśmy odpowiedź odmowną.

Jeden z młodych sędziów tak nieoficjalnie tłumaczył nam powód swojej wstrzemięźliwości. - Większość z nas boi się o pracę. A gdyby niepochlebne komentarze dotarły do kogoś z góry, to możemy ją stracić. Praca w sądzie jest cenna - tłumaczył nasz rozmówca.

Marcin Koziestański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.