Magiczna dynastia Podlasia

Czytaj dalej
Fot. Paweł Adamiec
Sylwia Hejno

Magiczna dynastia Podlasia

Sylwia Hejno

Roślinne korony, leśne pnącza, otulające ludzi dzikie krzewy przenoszą nas do baśni, która dzieje się gdzieś nad Bugiem. Człowiek i przyroda na fotografiach Pawła Adamca stanowią jedność.

Kim są „Królowie nadbużańscy“?

To osoby, które tworzą coś w rodzaju fantastycznej, wielopokoleniowej dynastii Podlasia. Realność splata się w niej z fikcją. Rzeczywiści są ludzie, mieszkańcy Starego Bubla, Bubla Łukowisk i okolic, rzeczywiste są ich emocje, a nierealny jest magiczny świat, który uosabiają, a pomagają im w tym dodatki i kostiumy. Jest to chyba także jakaś forma paradokumentu, bo ta wymyślona przez mnie wizja jednak pokazuje pewną prawdę o tym, jak wyjątkowe jest Podlasie i osoby, które żyją w takich miejscach oddalonych od wielkich miast.

Gdzie jest granica między snem a realnością?

Fenomenem tej sesji było chyba to, że w tej baśniowej scenerii wystąpiły osoby zupełnie nieprzywykłe do pozowania, do tego typu teatralnych sytuacji. To zderzenie ich naturalności z tego typu tłem i kostiumami chyba sprawia, że ta granica jest tak trudna do uchwycenia. Każdy może ją sobie postawić gdzie chce, dla jednych osób te zdjęcia będą bardziej fantastyczne, inne zobaczą w nich portrety konkretnych mieszkańców. Ja sam starałem się stanąć gdzieś po środku - pokazać zarazem prawdę o nich i niezwykłość przyrody, która ich otacza, a która jednocześnie w jakiś niezwykły sposób się w tych ludziach odbija.

Przyroda jest wszechobecnym bohaterem, co z niej wykorzystałeś?

Większość materiałów znalazłem na miejscu. Ponieważ prace powstały kolejnych edycjach Land Art Festiwalu, a założenie było takie, żeby współistnieć z przyrodą, a nie w nią jakoś inwazyjnie ingerować, bazowałem na tym, co mogłem podnieść z ziemi, albo delikatnie zerwać, nie robiąc przy tym roślinie szkody. Wykorzystałem różne leżące suszone gałązki, zboża, szyszki, pojawiają się grusze, wierzby, dąb czerwony czy liliowiec.. Do tego wszystkiego wplotłem trochę egzotycznego suszu, żeby ten leśny świat jeszcze bardziej odrealnić. Jednak kostiumy czy akcesoria powstały prawie w całości z tego, co znalazłem na okolicznym polu, na łące czy nad rzeką czy w lasach.

Starsze osoby pokazałeś w czerni i bieli, jak dawnych fotografiach, dzieci są kolorowe. To dwa światy?

Trochę tak jest, ale to także światy, które się jak najbardziej przenikają. Chciałem, aby cykle różniły się nie tylko treścią, ale też odbiorem, a kolor wpływa na niego znacząco. Obydwa cykle mogą dzięki temu budzić różne emocje i wrażenia, a jednak tworzą całość. Te dwa światy to też takie wielopokoleniowe spotkanie społeczności podlaskich.

Łatwo było namówić mieszkańców do tej sesji?

Okazało się, że o wiele łatwiej było ze starszymi osobami. Kiedy ktoś już się zgodził, to cierpliwie pozował do końca. Dzieci trudniej było namówić, bardziej też przeżywały samą sesję. Oczywiście musiałem mieć zgodę rodziców i czasem zdarzało się, że to oni wręcz wypychali dzieci, które się wzbraniały. Uznałem jednak, że to nie ma sensu, bo one same też muszą chcieć. Przekonywałem więc, pokazywałem zdjęcia, pozwalałem, żeby podglądały, co się dzieje. Raz się zdarzyło, że dwie dziewczynki uciekły mi z sesji, ale po dwóch dniach wróciły i same zapytały, czy zrobię im kostiumy.

Mieszkańcy Bubla spodziewali się takich zdjęć?

Dziękowali, byli też zaskoczeni. Ale szczególnie utkwiła mi w pamięci reakcja ponad dziewięćdziesięcioletniej pani Janiny, która spokojnie popatrzyła na swoją fotografię, westchnęła i powiedziała „Ale staro wyszłam...“

Czym te portrety są dla ciebie?

Najbardziej pewną opowieścią o przemijaniu. Patrzyłem na krajobraz i wyobraziłem sobie, jak kolejne pokolenia „panują“ nad tym miejscem, gdzie wciąż dominuje przyroda, a cywilizacji jest niewiele i dostrzegłem, że to się kończy. Że tych niezwykłych ludzi, którzy wciąż są jak z wyjęci z baśni, może za moment zabraknąć. Tych najstarszych osób jest coraz mniej, młodsi przenoszą się do miast i to Podlasie porzucają... Ale przecież to oni są duchem tego miejsca, więc co się stanie jak wszyscy odejdą?

Kto wie, może, tak, jak na twoich zdjęciach, to baśniowe dziedzictwo przejmą dzieci?

Myślę, że jest to życzenie wielu mieszkańców doliny Buga. Seniorzy często się skarżyli, że nie ma komu kultywować tego dziedzictwa. Takie przedsięwzięcia, jak Land Art Festiwal, na który zostałem zaproszony, są sposobem na utrwalenie wartości kulturowych i przyrodniczych, na docenienie piękna i roli przyrody. Takie wydarzenia nie tylko promują i ściągają uwagę, ale także budują społeczną świadomość o znaczeniu takich krain, jak Podlasie.

Sylwia Hejno

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.