Anna Mizera-Nowicka

Marcin Smolik: Jeden arkusz przygotowujemy przez trzy lata [ROZMOWA]

Marcin Smolik: Jeden arkusz przygotowujemy przez trzy lata [ROZMOWA] Fot. Archiwum
Anna Mizera-Nowicka

Z dyrektorem Centralnej Komisji Egzaminacyjnej dr. Marcinem Smolikiem rozmawia Anna Mizera-Nowicka

Marcin Smolik: Jeden arkusz przygotowujemy przez trzy lata [ROZMOWA]
Dyrektor CKE dr Marcin Smolik

Według wielu maturzystów, tegoroczna matura - a przynajmniej egzamin podstawowy z języka polskiego, angielskiego i matematyki - była łatwa. Z czego biorą się różnice poziomu trudności egzaminu dojrzałości w kolejnych latach?

To jest trochę jak z definicją piękna. Mówi się, że piękno jest w oczach patrzącego. Tak samo jest z poziomem trudności - też jest w oczach konkretnego zdającego. Jeśli zajrzy się choćby na Twittera czy na fora społecznościowe, łatwo zauważyć, iż pewna grupa osób matematykę czy język angielski uznała za trudne. Choć jako anglista mogę powiedzieć, że język angielski na poziomie podstawowym szczególnie skomplikowany nie jest. Ale taka jest podstawa programowa. A opinie maturzystów o egzaminie często są skrajne.

Rozumiem, że ocenianie poziomu trudności jest dość subiektywne...

Zawsze.

Ale jeśli przyjrzymy się tegorocznym egzaminom gimnazjalnym, to zarówno uczniowie z najlepszych szkół, jak i ci z nieco słabszych narzekali na wyjątkowo trudny egzamin z przyrody. Taka opinia była powszechna. Uczniów zaskoczył poziom trudności.

Jeśli pani zajrzy na komentarze na Twitterze po egzaminie przyrodniczym w zeszłym roku, przeczyta pani dokładnie te same opinie. Wtedy też pisano, że nigdy nie było trudniejszego egzaminu. Problem polega na tym, że gdy młody człowiek otrzymuje swój własny egzamin i ma go napisać w warunkach egzaminacyjnych, a nie w klasie czy w domu, to zupełnie inaczej postrzega poziom trudności. Już teraz mogę powiedzieć, że po maturze z rozszerzonej matematyki czy rozszerzonej biologii znów usłyszymy, że to był najtrudniejszy egzamin. Tak jest co roku.

Problem polega na tym, że gdy młody człowiek otrzymuje swój własny egzamin i ma go napisać w warunkach egzaminacyjnych, a nie w klasie czy w domu, to zupełnie inaczej postrzega poziom trudności.


W jaki sposób przygotowuje się arkusze maturalne? I jak się ocenia, czy nie są one zbyt trudne lub banalnie łatwe?

Arkusze nie są przygotowywane z miesiąca na miesiąc. Cały proces rozpoczyna się trzy lata przed egzaminem. Najpierw zamawiamy propozycje zadań z okręgowych komisji egzaminacyjnych. Powołany jest zespół ekspertów, który potem nad tymi propozycjami pracuje. Jeśli eksperci sprawdzili się w ubiegłych latach, to staramy się, by nadal z nami współpracowali. Zależy nam na tym, bo oni mają pewną pamięć, wyczucie poziomu trudności z lat ubiegłych. Taki zespół podczas spotkań, które odbywają się w CKE, pracuje nad zadaniami - poprawia je, doskonali. Następnie te zadania są poddawane próbnemu zastosowaniu na dobrze dobranej grupie. Po tym próbnym zastosowaniu wiemy, co uczniom sprawiało problemy, co trzeba poprawić. Potem, gdy zespół kończy pracę, pojawiają się recenzenci zewnętrzni, którzy od lat recenzują arkusze.

Mówi Pan o próbnym zastosowaniu. To oznacza, że zadania maturalne, które dopiero pojawią się na egzaminie dojrzałości, były już wcześniej rozwiązywane przez innych uczniów?

Każde zadanie jest rozwiązywane przez liczną grupę. Np. zadania dla gimnazjalistów rozwiązuje ok. 400-500 uczniów. Co więcej, od 2015 roku próbne zastosowanie jest stosowane dwukrotnie. Zarówno po pierwszym, jak i po drugim próbnym zastosowaniu pewne zadania są usuwane, inne są ulepszane.

Nie istnieje ryzyko, że maturzysta pozna swoje zadania przed egzaminem?


Zadania są testowane na roczniku, który akurat nie zdaje matury. Są określone procedury dotyczące przygotowywania takich zadań i „plątania” ich z innymi zadaniami. Ale o tym mówić nie mogę.

Czy maturzyści już od tego roku będą mogli odwołać się od wyniku swojej matury?

Do tej pory zdający mógł się odwołać do dyrektora OKE. Od tego roku, jeśli zdającego nie satysfakcjonuje rozstrzygnięcie OKE, może się odwołać do Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego.

Czy potrwa to na tyle krótko, by maturzysta mógł jeszcze ubiegać się o miejsce na studiach?

Ustawa, która weszła w życie w styczniu 2016 roku, nałożyła na uczelnie obowiązek takiej zmiany zasad rekrutacji, aby uwzględniały rozstrzygnięcia Kolegium Arbitrażu.

Anna Mizera-Nowicka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.