Marek Poznański: Czasami chodzi o drobne sprawy, jak zgłoszenie nieświecącej lampy

Czytaj dalej
Fot. Anna Kurkiewicz
Małgorzata Szlachetka

Marek Poznański: Czasami chodzi o drobne sprawy, jak zgłoszenie nieświecącej lampy

Małgorzata Szlachetka

Marek Poznański, archeolog, były poseł, dziś pracownik Urzędu Miasta Lublin. Właśnie objął nową funkcję w mieście. Został managerem Śródmieścia.

Czy Śródmieście potrzebuje managera?

Podczas moich ostatnich spotkań z przedsiębiorcami i mieszkańcami Śródmieścia przekonałem się, że istnieje potrzeba skrócenia drogi między urzędem a nimi. Tak, aby proste, ale ważne rzeczy były skoordynowane przez jedną osobę.

Jakie działania Pan planuje?

Na Starym Mieście odbywa się wiele imprez kulturalnych, za które odpowiadają różni organizatorzy. W trakcie przygotowań mogą przeoczyć coś, co jest ważne dla lokalnych przedsiębiorców czy samych mieszkańców. To ważne tak naprawdę przez cały czas.

Takim przykładem jest sprawa wjazdu dostawców towaru na Stare Miasto. Po rozmowach z przedsiębiorcami pojawił się pomysł wydzielenia specjalnej koperty, na której będą mogły stawać auta dostawcze, które przyjechały już po godzinie możliwego wjazdu na Stare Miasto.

Czyli od strony ulicy Noworybnej?

Tak, to jest pomysł przedyskutowany z przedsiębiorcami. Towar będzie mógł być doniesiony lub dowieziony wózkiem stamtąd do różnych lokali na Starym Mieście. Koperta znajdowałaby się przy wjeździe na Stare Miasto, w miejscu, w którym nie będzie przeszkadzała innym użytkownikom tej przestrzeni. Dwie takie koperty znajdują się przy Krakowskim Przedmieściu i to rozwiązanie się sprawdziło.

Interesy mieszkańców reprezentują już przedstawiciele rad dzielnic. To oni mają być pośrednikiem między mieszkańcami a urzędem. Czy po powołaniu managera Śródmieścia nie dojdzie do dublowania waszych działań?

Pełna zgoda co do roli rady dzielnicy, ale radni nie pracują na pełnym etacie i spotykają się tylko raz na jakiś czas. Za to, co dzieje się na Starym Mieście i w Śródmieściu, odpowiedzialne są różne urzędy i instytucje.

Chodzi na przykład o sprzątanie, sprawy zabytków i organizację imprez kulturalnych. Urzędnicy nie chodzą po firmach, a jeśli już to przedsiębiorca idzie do urzędu, aby dostać konkretne zezwolenie, na przykład na nowy szyld.

Ja spotykam się z przedsiębiorcami, żeby zapytać, co im się nie podoba, albo co chcą zmienić. W tym tygodniu z tymi ze Starego Miasta. Kolejne tygodnie chcę poświęcić przedsiębiorcom z Krakowskiego Przedmieścia.

Rozmawiam o problemach, jakie dostrzegają w tej przestrzeni, o estetycznej formie szyldów reklamowych, reklamach stojących na ulicy.

Przecież sprawa szyldów to wątek planowanej uchwały reklamowej, a przygotowaniem tego projektu zajmuje się miejski konserwator zabytków. Czy w takim razie nie będziecie powielać swoich działań?

To jest tak poważny temat, że działania z dwóch kierunków są dobrym rozwiązaniem. Poza tym, miejski konserwator zabytków przygotowuje rozwiązania systemowe dla całego miasta, a ja skupiam się na sprawach Starego Miasta i Śródmieścia.

Co do tej pory udało się Panu zrobić w tej sprawie?

W ciągu kilku dni, po moich rozmowach z właścicielami kamienic, zostały zdjęte foliowe bannery wiszące przy ulicy Grodzkiej. Pokazałem w czym jest problem i sprawa została przyjęta z całkowitym zrozumieniem. Mam też deklarację w sprawie dwóch kamienic na Krakowskim Przedmieściu.

Wiszące na nich szyldy mają zostać wymienione na bardziej estetyczne. Chciałbym też ujednolicić tabliczki adresowe, na takie w przedwojennym stylu. Wzorem jest dla mnie tabliczka przy Krakowskim Przedmieściu 20 - wypukła z emaliowanymi literami.

Widzę zrozumienie wśród przedsiębiorców dla tej sprawy, bo oni zgadzają się na zmiany, które ułatwią ich funkcjonowanie i przyciągną nowych klientów.

Widzę, że stawia Pan głównie na przedsiębiorców, a co z mieszkańcami? Co poza sprawą wymiany szyldów?

W tym momencie skupiam się na kwestach estetyki, ale w planach są działania aktywizujące mieszkańców.

A konkretnie?

Chcemy zadbać o podwórka na Starym Mieście, m.in. zaplanujemy wspólne sadzenie na nich zieleni. Jednak na razie nie chciałbym zdradzać wszystkich szczegółów.

Czasami chodzi o rzeczy drobne, które w urzędach, o dziwo, najtrudniej załatwić, w takich sprawach mieszkańcy często odbijają się od ściany. Zgłaszam np. odpowiednim służbom ubytki w kostce brukowej. Takie miejsce udało się już naprawić na placu Po Farze.

Podobnie jak krzywe słupki na tym placu, od strony ulicy Archidiakońskiej, albo zapadniętą kostkę brukową przy Piwnicy pod Fortuną.

Planuję też wymienić słupki do znaków drogowych na Starym Mieście na bardziej stylowe, żeliwne. Trochę w stylu latarni pastorałów.

Chcę też wprowadzić w tej zabytkowej przestrzeni mniejsze znaki drogowe.

Kto za to wszystko zapłaci?

Wbrew pozorom to nie są duże koszty, sfinansuje je m.in. Zarząd Dróg i Mostów. Tak jak mówiłem, czasami chodzi o drobne sprawy, jak zgłoszenie nieświecącej w danym momencie lampy.

Czy będzie Pan korzystał z doświadczenia innych managerów miast lub dzielnic w Polsce?

W środę rozmawiałem z managerem ulicy Piotrkowskiej w Łodzi. Zobaczę się z nim w przyszłym tygodniu. Wykorzystam jego doświadczenie. Chciałbym też czerpać z dobrych przykładów z zagranicy.

Co ze stanem zieleni w Śródmieściu?

Pod tym względem Śródmieście powinno być traktowane priorytetowo. Jeśli wycinamy jakieś drzewo, to w zamian powinniśmy nasadzić nowe. Dodam, że na przykład w podwórku przy ulicy Jezuickiej zostało posadzonych prawie 100 cisów. Nasadzenia będą też w innych miejscach. Zależy mi, aby to były rośliny zielone przez cały rok, a nie tylko w okresie wegetacji.

A co najbardziej denerwuje Pana, jako mieszkańca Starego Miasta?

To, że nie traktujemy tego miejsca jako dobro wspólne. To, że nie sprzątamy po swoich czworonogach, to, że obklejamy rynny reklamami, to, że śmiecimy i tak dalej, i tak dalej...

Stare Miasto i ścisłe Śródmieście muszą być naszą wizytówką, z której powinniśmy być dumni.

Gdzie mieszkańcy Śródmieścia mogą się z Panem spotkać?

Na Starym Mieście lub w Śródmieściu. Wychodzę do przedsiębiorców i mieszkańców. Chcę poznać problem zawsze na żywo. Można pisać na: marek.poznanski@lublin.eu lub przyjść na ulicę Świętoduską 3/12 w godz. od 7.30 do 15.30.

Małgorzata Szlachetka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.