Mateusz Waligóra. Polak, który samotnie pokonał pustynię Gobi

Czytaj dalej
Jolanta Tęcza-Ćwierz

Mateusz Waligóra. Polak, który samotnie pokonał pustynię Gobi

Jolanta Tęcza-Ćwierz

W ciągu 58 dni pokonał pieszo 1785 km. Mateusz Waligóra, pierwszy człowiek, który samotnie przeszedł mongolską część Gobi, opowiada o wędrówce przez największą pustynię Azji.

Na pustyni Gobi samotny człowiek czuje się tak mały, jak nigdzie. I jest to uczucie magiczne

Jest pan pierwszym człowiekiem, któremu udało się przejść samotnie pustynię Gobi, bez asysty samochodu i przygotowanej wcześniej trasy. Mimo że ten plan brzmi jak szaleństwo, panu się udało.

Jestem zadowolony, jak każdy, kto postawi sobie cel i go osiągnie. Jeszcze przed wyruszeniem na pustynię Gobi podkreślałem, że szanse na powodzenie tej wyprawy są niewielkie. Szacowałem je na około 20 procent. Tym większą czuję satysfakcję, że wyprawa zakończyła się powodzeniem.

Mateusz Waligóra. Polak, który samotnie pokonał pustynię Gobi
Mateusz Waligóra, podróżnik

20 procent to niewiele.

Tę wartość ustaliłem, analizując poprzednie wyprawy na pustynię Gobi - na podstawie doświadczeń innych podróżników, którzy próbowali przejść jej mongolską część. Były to osoby bardzo doświadczone. To na przykład Reinhold Messner, pierwszy zdobywca korony Himalajów, który stwierdził, że Gobi jest tak ogromna, że samotny piechur nie dałby jej rady. Jeśli więc ktoś, kto jest swego rodzaju ikoną światowych podróżników, mówi, że jest to niemożliwe albo bardzo trudne do zrealizowania, to trzeba wziąć to pod uwagę. Stąd moje ostrożne szacunki.

Dlaczego Gobi?

Kilka lat temu, w czasie wysokogórskiej wyprawy, na moich rękach umarł człowiek. Bardzo długo nie mogłem sobie poradzić z tą stratą. Rozważałem, czy mogłem coś zrobić, aby przeżył. Chcąc poradzić sobie z tą traumą, przeszedłem Salar de Uyuni w Boliwii - największą solną pustynię świata. Była to dla mnie forma terapii. I już wiedziałem, że będę chciał iść przez kolejne pustynie. Nie wiedziałem tylko, że będzie to Gobi, a nie Takla Makan, piaszczysta pustynia w zachodnich Chinach. Nie wiedziałem też tego, że przygotowania do tej wyprawy zajmą mi aż trzy lata.

Jesteśmy tak silni, jak sobie na to pozwolimy. To było przyjemne zaskoczenie, że umiem przesuwać granice bólu i wytrzymałości

Szmat czasu.

Kluczową kwestią podczas przemierzania pustyń jest dostęp do wody. Jej obecność, ilość i jakość decydują o tym, czy wyprawa ma szanse powodzenia, czy nie. Zdobycie informacji na temat źródeł wody na Gobi było bardzo kłopotliwe, ponieważ nie ma jednej mapy, na której zaznaczone są wszystkie takie miejsca. Nie ma też wielu ludzi, którzy te miejsca znają, a i oni niechętnie dzielą się informacjami. Nawigowałem dzięki kilku mapom, na których przed wyprawą oznaczyłem wszystkie potencjalne studnie, wykorzystywane przez nomadów zamieszkujących pustynię Gobi. Sporo czasu zajęło mi także załatwienie formalności, na przykład mongolskiej wizy oraz zgromadzenie niezbędnego sprzętu i finansówna wyprawę.

Pozostało jeszcze 76% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Jolanta Tęcza-Ćwierz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.