Na początku był Felin. Lubelski raj podatkowy połknie kolejne hektary

Czytaj dalej
Artur Jurkowski

Na początku był Felin. Lubelski raj podatkowy połknie kolejne hektary

Artur Jurkowski

Lubelska podstrefa ekonomiczna ma już dziesięć lat. Od 2007 roku firmy zainwestowały w budowę swoich zakładów na terenie podstrefy 1,4 mld złotych. I zatrudniają obecnie ok. 4 tysięcy osób. Dużo?

Koniec czerwca 2008 r. Pola rozciągające się wzdłuż al. Witosa zarośnięte są morzem maków, rumianków, chabrów. Z początkiem lipca pojawiły się zupełnie nowe elementy krajobrazu. Wśród roślin stanęła pomarańczowa koparka. Ruszyła pierwsza inwestycja na terenie lubelskiej podstrefy ekonomicznej.

- Początki wyglądają jeszcze skromnie. Zaczynamy od prac ziemnych, ale dla naszej inwestycji to kamień milowy - przekonywał wówczas Jacek Kempys, dyrektor ds. inwestycji Ball Packaging Europe.

Na początku był Felin. Lubelski raj podatkowy połknie kolejne hektary

BPE zapowiedziało, że na budowę fabryki wyda 200 mln zł. - Obecnie nakłady poniesione na inwestycje przez wszystkie firmy na terenie lubelskiej podstrefy to 1,4 mld zł - wylicza Mariusz Sagan, dyrektor Wydziału Strategii i Obsługi Inwestorów UM Lublin.

W 39 działających zakładach pracuje ok. 4 tysięcy osób.

Rośnie i nie tylko na Felinie

Obecnie podstrefa ekonomiczna ma 128 hektarów. Ta liczba szybko powinna ulec zmianie. W najbliższy poniedziałek radni będą debatować nad poszerzeniem terenu podstrefy. Chodzi o 12,8 ha terenów położonych u zbiegu ulic Mełgiewskiej i Tokarskiej.

Bardziej precyzyjnie: to grunty, na których stoją hale produkcyjne LD100, niezrealizowanego przez Daewoo Motor Polska projektu produkcji samochodu dostawczego.

O produkcji „dostawczaka” nie ma jednak już mowy. Do hal chce się „wprowadzić” Ursus, aby montować tam autobusy elektryczne. Ursus chce przy tym projekcie współpracować z Agencją Rozwoju Przemysłu.

Lubelska firma motoryzacyjna deklaruje nakłady w wysokości 60 mln zł i zatrudnienie kolejnych 30 osób.

- Szacunki dotyczące zatrudnienia są bardzo ostrożne. Równie dobrze w grę może wchodzić liczba 200-300 pracowników - ocenia Sagan.

Pod warunkiem jednak, że Ursus zdobędzie kontrakty na dostawę elektrycznych autobusów. Ekologiczny transport miejski to jeden z priorytetów rządowej strategii rozwoju gospodarczego kraju.

- Liczymy, że rozszerzenie strefy nastąpi do końca 2017 r. Tym samym jej powierzchnia wzrośnie do 148 hektarów - mówi Sagan.

Podstrefa ekonomiczna powstała w Lublinie we wrześniu 2007 r. Obejmowała teren o powierzchni 70 ha na Felinie. W kolejnych latach się rozrastała. Dołączono do niej m.in. część dawnych terenów po fabryce DMP przy ul. Mełgiewskiej. Do strefy trafiły też działki przy ul. Wrotkowskiej, gdzie znajduje się zakład Lubelli.

Strefa już wyszła na swoje

- Bez strefy trudno byłoby mówić o reindustrializacji miasta, dała ona silny impuls do wzrostu potencjału lubelskiego przemysłu - podkreśla dyr. Sagan.

W 2010 r. przychody lubelskich firm z tytułu przetwórstwa przemysłowego wynosiły 4,1 mld zł. - Byliśmy na drugim miejscu wśród firm Polski Wschodniej. Wyprzedzał nas Mielec, co nie przynosiło nam chwały, bo pamiętajmy, że to miasto jest cztery razy mniejsze od Lublina - mówi Sagan.

Obecnie Lublin jest liderem wśród miast po prawej stronie Wisły. Przychód firm wynosi 8,2 mld zł. - I bardzo duża w tym zasługa strefy ekonomicznej. Zatrudnienie w przemyśle wzrosło z 16 tys. osób w 2010 r. do ok. 18 tys. obecnie - przekonuje Sagan.

Na początku był Felin. Lubelski raj podatkowy połknie kolejne hektary
Aliplast. To jedna z największych firm działających na terenie lubelskiej podstrefy ekonomicznej. Spółka wydała na inwestyje 120 mln zł, zatrudnia ponad 400 osób

Aktualnie pozwolenia na prowadzenie działalności na terenie podstrefy ma 58 inwestorów. Działalność rozpoczęło 39. Na liście są m.in. Aliplast (aluminiowe profile dla budownictwa), Asquini Polska (części dla przemysłu lotniczego i kosmicznego), ABM Greiffenberger (układy napędowe wykorzystywane w podnośnikach oraz wózkach widłowych), BioMaxima (branża farmaceutyczna). Są też producent cukierków Pszczółka czy butów - Protektor.

Firmy wydały do tej pory na inwestycje 1,4 mld zł (do 2010 - 330 mln zł). Dużo? Dla porównania ratusz zarezerwował w tym roku na wydatki majątkowe, czyli na inwestycje - 424,7 mln zł.

- Nakłady poniesione dotychczas przez firmy działające w strefie to trzy-, czterokrotność rocznych wydatków ponoszonych przez samorząd na inwestycje. Skala tego, co dzieje się na terenie strefy, jest ogromna. A trzeba jeszcze dodać ok. pół miliarda złotych zaangażowane w projekty, które są jeszcze nieukończone - opisuje Sagan.

Na terenie strefy pracuje ok. 4000 osób.

W powstanie strefy ratusz sporo zainwestował. Po pierwsze kupił 34 ha terenów przy ul. Rataja, co kosztowało 30 mln zł. (odzyskał te nakłady odsprzedając później działki firmom). Miasto musiało też uzbroić tereny. W 2011 r. na nowe drogi, wodociągi, kanalizację sanitarną trafiło ok. 90 mln zł.

- W 2015 r. wszystkie nakłady się zwróciły. Od dwóch lat lubelska strefa ekonomiczna jest na plusie - zapewnia Sagan.

W raju podatkowym też trzeba płacić podatki

Inwestujący na terenie strefy ekonomicznej mogą liczyć na duże zwolnienia z podatku. Chodzi o możliwość odliczenia sobie części nakładów poniesionych na inwestycje lub związanych z utworzeniem nowych miejsc pracy. Ulga sięga od 50 proc. dla dużych przedsiębiorstw do 70 proc. w przypadku małych.

- Nie chodziło o zwolnienia podatkowe. Przyciągnęło nas miejsce, jego prestiż i brak sąsiadów narzekających na działalność gospodarczą. Znaczenie miała pomoc miasta w zakresie pozyskania pozwolenia na budowę - przekonywał w 2015 r. Zbigniew Kurant, prezes GT85 Polska (producent chemii przemysłowej i myjni wykorzystywanych w branży motoryzacyjnej i lotniczej).

Na początku był Felin. Lubelski raj podatkowy połknie kolejne hektary
Ul. Mełgiewska: dawne hale zakładowe, gdzie miał być produkowany samochód dostawczy LD100. 12,8 ha terenów ma być włączonych do strefy ekonomicznej

- Lublin jest świetnym miejscem, aby prowadzić działalność produkcyjną, ale także badawczo-rozwojową - przekonywał w czerwcu 2014 r. Ludovic Asquini, prezes Asquini Polska Sp. z o.o.

Inwestujący w strefie mogą liczyć też na zwolnienia z podatków lokalnych. Chodzi o podatek od nieruchomości. W latach 2007- 2014 skorzystało z nich 19 firm. Łącznie była to kwota 3,025 mln zł.

- Firmy ze strefy zapłaciły od 2010 r. łącznie 23 mln zł z tytułu podatku od nieruchomości - uzupełnia Sagan.

Zyski miasto czerpie ze strefy nie tylko w postaci podatków od nieruchomości. Nie mniej ważny jest udział w podatku PIT (od osób fizycznych) oraz CIT (od firm).

- W ciągu roku przeznaczamy na wynagrodzenie ok. 14 mln zł. Generuje to grubo ponad milion złotych podatku dochodowego, z czego ok. 40 proc. trafia do kasy miasta - wylicza Jan Kidaj, prezes Aliplastu.

I dodaje: - W ciągu roku zasilamy budżet Lublina w formie podatków bezpośrednich i pośrednich kwotą blisko 1,5 mln zł. W przeciwieństwie do innych firm nie skorzystaliśmy z „wakacji podatkowych”.

Aliplast to jedna z największych firm działających na terenie podstrefy. I pierwsza, która ruszyła z produkcją. Na 11-hektarowej parceli na Felinie wzniosła hale produkcyjne o powierzchni 35 tys. mkw. i biurowiec - 2,5 tys. mkw. W Aliplaście pracuje ponad 400 osób.

- Zainwestowaliśmy do tej pory 120 mln zł. I dalej będziemy inwestować. W ciągu kolejnych 2,5 roku wydamy na realizację nowych projektów 75 mln zł - zapowiada Kidaj.

Specjalne strefy ekonomiczne będą działać do 2026 r.

Na początku był Felin. Lubelski raj podatkowy połknie kolejne hektary

Lubelska podstrefa ekonomiczna w swojej dziesięcioletniej historii zaliczyła kilka „wpadek”. Koło nosa przeszła np. inwestycja szwedzkiego koncernu Husqvarna, z budowy zakładów w Lublinie zrezygnował Ramatti. Z kłopotami - i na raty - otwierała się fabryka Ball Packaging Europe.

Ball Packaging był pierwszą firmą, która uzyskała pozwolenie (styczeń 2008 r.) na działalność w lubelskiej podstrefie ekonomicznej. Spółka z końcem 2008 r. zakończyła budowę fabryki. Zakład na Felinie był pierwszą inwestycją zrealizowaną na terenie podstrefy ekonomicznej. Koszt robót wynosił ok. 200 mln zł. Miały tu być wytwarzane puszki na napoje.

Produkcja miała ruszyć w maju 2009 r. Jednak jeszcze pod koniec 2008 r. Ball ogłosił, że wyhamowuje inwestycję. Podał wówczas, że lubelski zakład ruszy w kwietniu 2010 r. W 2009 r. i ta data stała się nieaktualna.

- Przekładamy rozruch nowego zakładu produkcji puszek w Lublinie do kwietnia 2011. Powodem tej decyzji jest wolniejszy wzrost popytu na puszki w Polsce oraz sąsiadujących krajach Europy Wschodniej - tłumaczył wówczas Grzegorz Skóra, członek zarządu Ball Packaging Europe Lublin.

W 2010 roku linię do produkcji puszek do napojów - czyli serce zakładu - przetransportowano do fabryki koncernu w Serbii.

Przez kolejnych pięć lat firma była w „zawieszeniu”. Dopiero w 2015 r. ruszyła produkcja. Ale nie puszek, tylko wieczek do puszek.

- Lublin okazał się być optymalną lokalizacją do produkcji wieczek dla naszych klientów w całej Europie. Wzrost zapotrzebowania na puszki w Europie przesądził o tej zmianie.Zakład w Lublinie ma też duży potencjał rozwojowy ze względu na obszerną halę produkcyjną, w której w razie potrzeby możemy zainstalować kolejne linie. Lublin jest dla nas dobrą lokalizacją do dalszych inwestycji, nie bez znaczenia jest dostęp do wykwalifikowanej kadry w regionie - podkreślał wówczas Robert Granosik, dyrektor Ball Packaging Lublin.

Z Lublinem pożegnała się też spółka Ramatti, producent fotelików samochodowych dla dzieci. Firma była trzecią, która otrzymała pozwolenie na działalność w lubelskiej podstrefie (czerwiec 2008 r.).

W fabryce zatrudnienie miało znaleźć ok. 90 osób. Powodem decyzji Ramatti są kłopoty finansowe. Spółka sprzedała swoje tereny na Felinie o powierzchni 6,5 hektara (cena wywoławcza wynosiła 9,8 mln zł). Część gruntów odkupił Intrograf Lublin.

Największą „wpadką” strefy była próba nakłonienia do zainwestowania w Lublinie szwedzkiej firmy Husqvarna. O możliwej inwestycji skandynawskiego potentata z branży produkcji narzędzi tnących w Lublinie stało się głośno w połowie listopada 2009 r. Wówczas poseł Janusz Palikot (PO) poinformował o planach Husqvarny.

- Jesteśmy za pięć dwunasta przed podpisaniem umowy. Ta informacja będzie podana w przyszłym tygodniu - przekonywał parlamentarzysta i ówczesny lider PO w regionie.

Husqvarna rzeczywiście wystąpiła później o wydanie decyzji środowiskowej dla swojej inwestycji w Lublinie. Plany mówiły o budowie kilku obiektów przy ul. Rataja. Miały powstać m.in. hala fabryczna o powierzchni ponad 16,5 tys. mkw. oraz magazyn na powierzchni 5,5 tys. mkw.

Kompleks miały uzupełniać biura o powierzchni blisko 3 tys. mkw. Do tego planowano parking na ponad 300 miejsc i nowe drogi dojazdowe. Koncern chciał stworzyć dokładnie 449 miejsc pracy, z czego 430 osób miało pracować bezpośrednio przy produkcji.

Szwedzi chcieli rozpocząć inwestycję „od ręki”. Tereny na Felinie nie były jeszcze gotowe. Cały ten kompleks powstał ostatecznie w Mielcu. Wartość inwestycji była szacowana na ok. 250 mln koron szwedzkich (ok. 100 mln zł).

- To markowa firma, która daje promocje i splendor miastu - nie krył wtedy radości Janusz Chodorowski, prezydent Mielca.

Artur Jurkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.