Naładowani adrenaliną i... prądem, czyli szkoła przeżycia na dwóch kółkach

Czytaj dalej
Fot. Adam Wojnar
Marek Weckwerth

Naładowani adrenaliną i... prądem, czyli szkoła przeżycia na dwóch kółkach

Marek Weckwerth

Jest pięknie, a przy tym strasznie. Bo hulajnogiści i rowerzyści śmigają na zmianę po chodnikach, ścieżkach rowerowych, jezdniach, przejściach dla pieszych… Często powodują niebezpieczne sytuacje, czasem wypadki.

Hulajnoga i rower to coraz popularniejsze środki transportu osobistego, a przy tym ekologiczne i z założenia zdrowe dla użytkowników. W komunikacyjnym miejskim szczycie są sprawniejsze i szybsze od grzęznących w korkach samochodów. Tylko przyklasnąć! Ale też skarcić tych, którzy łapiąc wiatr we włosy i buzując adrenaliną, łamią przepisy, za nic mają rozsądek, ryzykują własnym i innych życiem.

- Jasny szlag mnie trafia, gdy idąc chodnikiem co chwilę jestem wyprzedzana przez szalonych ludzi na rowerach i hulajnogach. Nie ma takiego, który by zwolnił, zachował bezpieczną prędkość. Potrafią głośno zadzwonić, myśląc pewnie: spadaj mi kobieto z drogi! – skarży się pani Anna z Bydgoszczy. 

- Wciąż nie pojawiły się zapowiadane od dawna przepisy regulujące poruszanie się na hulajnogach i innych urządzeniach transportu osobistego, jak się je określa. Dlatego użytkowników tych urządzeń traktujemy zgodnie z teraz obowiązującym prawem, czyli  jako pieszych - wyjaśnia kom. Robert Jakubas z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

Więcej czytaj w pełnej wersji artykułu.

Pozostało jeszcze 85% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Marek Weckwerth

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

Najgorsze chyba z tego jest to, że od wielu, wielu lat rowerzyści (a także teraz i użytkownicy UTO) jak z rękawa sypią w punktach swoimi prawami oraz obowiązkami innych kierujących w stosunku do nich, a już mało który potrafi wymienić swoje obowiązki w stosunku do innych. Obserwując nagrania z kamer samochodowych potrafią jeszcze nieźle się awanturować jak kierowca samochodu "nie ustąpi im pierwszeństwa" na przejściu DLA PIESZYCH, trąbnie ostrzegawczo jak zjedzie z chodnika lub ścieżki rowerowej bezpośrednio na jezdnię nie upewniwszy się najpierw, czy coś nie nadjeżdża. Mniejsze lub większe "przestępstwa" można mnożyć. Na szczęście ja osobiście nie miałem jeszcze żadnej niebezpiecznej sytuacji i nawet jak przepuszczam (oczywiście obowiązkowo) na przejeździe rowerowym, to nawet niektórzy kiwną głową lub podziękują ręką.

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.