Nerka, serce, wątroba najbardziej pożądane

Czytaj dalej
Fot. Fot. Karolina Misztal
Gabriela Bogaczyk

Nerka, serce, wątroba najbardziej pożądane

Gabriela Bogaczyk

Od początku roku lekarze z Lublina przeszczepili tylko 14 nerek. W kolejce po organy czeka ponad sto osób z województwa lubelskiego.

Bartek miał 26 lat. Razem ze znajomymi wszedł na dach budynku w Londynie, żeby podziwiać panoramę miasta. Konstrukcja nie wytrzymała ciężaru, Bartek spadł z budynku i uderzył się w głowę. Lekarze stwierdzili śmierć mózgu.

Nie zastanawialiśmy się zbyt długo. Zdecydowałam o przekazaniu organów syna do transplantacji. Jakkolwiek to zabrzmi, śmierć Bartka nie poszła na marne, bo dzięki niemu żyje sześć osób

- mówi Jolanta Kruczkowska, prezes fundacji „Organiści”.

W poniedziałek ponad 20 osób wyruszyło z Lublina do Warszawy w kolejny rajd rowerowy dla transplantacji organizowany właśnie przez fundację im. Bartka Kruczkowskiego. W całej Polsce na liście oczekujących do przeszczepu różnych organów znajduje się ponad 1,7 tys. osób. Najwięcej z nich czeka na nerki, wątrobę i serce. Z woj. lubelskiego pochodzi ponad 100 chorych.

Przypomnijmy, że od 23 lat w szpitalu przy ul. Jaczewskiego w Lublinie działa ośrodek transplantacji nerek. W tym czasie lekarze przeszczepili ponad 500 nerek. Od początku tego roku tylko 14. - Najlepszy był rok 2005, gdy w naszym województwie pozyskano 78 nerek, z czego 59 przeszczepiono w SPSK4. A w 2015 r. przeszczepiono 23 nerki w naszym szpitalu - wylicza prof. Sławomir Rudzki, wojewódzki konsultant ds. transplantologii.

Dlaczego od kilku lat spada liczba pobrań narządów? - To nie jest wina tego, że ludzie się nie decydują. Bardziej jest to kwestia środowiska lekarskiego. Chodzi o współpracę szpitali, w których rozpoznaje się śmierć mózgu u pacjenta z ośrodkami transplantacyjnymi. Jeśli lekarz stwierdzi śmierć mózgu, a nie zgłosi tego faktu do nas, nie będzie pobrania nerki - wyjaśnia lubelski konsultant ds. transplantologii.

Dawca może uratować nawet sześć osób

zdjęcie ilustracyjne
Anna Kurkiewicz Prof. Sławomir Rudzki

O przeszczepach rozmawiamy z prof. Sławomirem Rudzkim, szefem kliniki chirurgii ogólnej, transplantacyjnej i leczenia żywieniowego w SPSK4.

514 pobranych nerek w ciągu 23 lat w SPSK4 można nazwać sukcesem?
Generalnie jest to sukces. W pierwszych latach działania ośrodka mieliśmy od 3 do 6 przeszczepów nerek w ciągu roku. Dopiero 2001 rok był przełomowy, bo udało nam się ograniczyć pewne bariery w środowisku lekarskim i pacjenckim. W 2005 mieliśmy w SPSK4 aż 59 przeszczepów nerek, a później w całej Polsce nastąpiło tąpnięcie, które odbudowywaliśmy przez następne lata. Teraz niestety mamy stagnację. Ilość pozyskiwanych narządów zmniejsza się co roku o kilka.

W jakich przypadkach istnieje możliwość pobrania narządów do przeszczepu?
Głównie jest to stwierdzenie śmierci mózgu u pacjenta albo nieodwracalne zatrzymanie krążenia oraz przeszczep rodzinny.

Kim są najczęściej dawcy?
Każdy może być dawcą. Najczęściej są to dwie grupy osób. Po wypadkach z ciężkim uszkodzeniem mózgu, który powstał na skutek urazu czaszkowo-mózgowego albo na skutek krwotoku śródczaszkowego, czyli tzw. wylewu.

Ile osób maksymalnie może uratować jeden dawca?
Maksymalnie sześć. Możemy pobrać: serce, płuca, wątrobę, trzustkę i dwie nerki.

Gabriela Bogaczyk

Zajmuje się ochroną zdrowia i sprawami społecznymi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.