Nie jestem Ryszard „Zabijam” Petru

Czytaj dalej
Fot. Przemek Świderski
Ryszarda Wojciechowska

Nie jestem Ryszard „Zabijam” Petru

Ryszarda Wojciechowska

Rozmowa z Ryszardem Petru, przewodniczącym Nowoczesnej

Nowoczesna myśli już o wyborach samorządowych?

Nie tylko myślimy, ale już się do nich przygotowujemy. Bo za chwilę będzie za późno. Wiemy przecież, że Jarosław Kaczyński w każdej chwili może zmienić zasady i terminy. Wybieramy obecnie kandydatów na prezydentów i burmistrzów. Zarząd koordynuje te wybory w 16 (licząc Bydgoszcz i Toruń - 17) miastach wojewódzkich. Ale już wybór kandydatów w mniejszych miejscowościach pozostawiamy zarządom regionalnym. Ważne jest, aby jak najszybciej mieć kandydatów do rad miejskich i do sejmików.

Do jakiego wariantu Nowoczesna się przygotowuje - samodzielnie czy razem z PO?

Mamy 5 tysięcy członków w Polsce i ważne jest to, żebyśmy wyszli wzmocnieni po wyborach samorządowych. W 17 miastach wojewódzkich chcemy iść do wyborów samodzielnie, ale z ofertą dla Platformy popierania się wzajemnie w drugiej turze. Czyli jeśli nasz kandydat przechodzi do drugiej tury, to jest popierany przez nich i odwrotnie: jeśli przechodzi ich kandydat, to my go popieramy. Polacy zasługują na alternatywę i wobec PiS, i wobec PO. W Gdańsku naszym naturalnym kandydatem na prezydenta jest Ewa Lieder.

Widzę, że Pan jest w doskonałym nastroju, chociaż sondaże Nowoczesnej spadają.

Spadły, a nie spadają. To prawda, że zostały popełnione błędy. W życiu tak się dzieje. Ale Polak musi być mądry po szkodzie i drugi raz tych samych błędów nie popełniać. Ja wyciągnąłem z nich naukę. Moje pozytywne nastawienie bierze się stąd, że jeżdżąc po Polsce, widzę duży odzew ze strony Polaków. I obserwuję ogromny sprzeciw wobec tego, co robi PiS. Wiem też, że ludzie oczekują od nas nie tylko tego, abyśmy byli antyPiSem, ale przede wszystkim czekają na kontrofertę programową. I o tym na spotkaniach rozmawiamy. Wczoraj byłem w Bydgoszczy i połowa pytań z sali dotyczyła rozwiązań na przyszłość. Nie skupialiśmy się tylko na tym, jakie to PiS jest złe, ale mówiliśmy o energetyce, edukacji i wielu innych ważnych dla Polaków sprawach. Nowoczesna jest partią, która wie, jakich zmian oczekują Polacy.

Mimo Pana dobrego nastroju opozycja, w tym również Nowoczesna, zdaje się nie mieć pomysłu na to, jak odsunąć PiS od władzy.

Pomysł jest jeden i bardzo prosty - wygrać wybory.

Przepraszam, ale nie jest odkrywczy. Trzeba jeszcze wiedzieć, jak wygrać.

Wiem, że wiele osób oczekuje od nas tego, co jest niezwykle trudne, chociaż nie niemożliwe - wariantu rumuńskiego. Widzimy, jak tam na ulice wychodzą tłumy obywateli. Miliony. I tak długo będą protestować, aż rząd poda się do dymisji. W Polsce zamach na Trybunał Konstytucyjny też wyprowadził ludzi na ulice, ale to nie były miliony, które mogłyby się domagać dymisji rządu. To jeszcze nie była ta wściekłość, której rząd PiS naprawdę by się przestraszył.


A co musiałoby się stać, żeby obudzić tę dziką wściekłość, o jakiej Pan mówi?

Jeszcze dwa miesiące temu nikt nie był w stanie przewidzieć, że w Rumunii zapełni się ulica. W naszym przypadku PiS musiałoby uderzyć w coś, co nas wszystkich obchodzi. Tymczasem na demonstracjach KOD w obronie trybunału miałem wrażenie, że jestem jednym z najmłodszych. Protestowali głównie ci, którzy pamiętali totalitarną władzę PRL. Chociaż już podczas czarnego protestu widzieliśmy tę wielopokoleniową wspólnotę. To musi być więc sprawa, która łączy pokolenia.

Jaka?

Pani chce, żebym Jarosławowi Kaczyńskiemu podał na tacy przepis na to, jak ma się zachowywać, żeby nie wyzwalać gniewu ludzi? Nie zrobię tego. Jako opozycja musimy na razie punktować wszystko to, co oni robią źle. Musimy uświadamiać również tym, którzy głosowali na PiS, że rząd ich oszukał. Przecież nie obiecywał im chaosu, tylko dobrą zmianę. Nie obiecywał Misiewiczów, buty i arogancji czy łamania prawa. Chcemy bronić tych, którzy są przez władzę oskarżani, jak młody kierowca, który się zderzył nie tylko z samochodem pani premier, ale i z bezdusznym państwem. Oczywiście w Sejmie przegrywamy głosowania, bo opozycja ma mniej głosów. Arytmetyka jest bezlitosna. Ale musimy trafić do świadomości Polaków z przekazem, że jesteśmy szansą na racjonalną, merytoryczną zmianę dla Polski.

Opozycja przegrywa również dlatego, że jest rozbita. Jest opozycją samców alfa. I dlatego kiedy Nowoczesnej spadły sondaże, to Platformie wzrosły.

Tak już jest, że raz wyższe notowania ma jedna partia, a raz druga.

Pan naprawdę ma dobre samopoczucie.

Przyznam, że kiedy jest ciężko, to ja mam większy napęd niż wtedy, kiedy jest łatwo. Potraktowałem sondaże jako wyzwanie. Zobowiązują mnie one do jeszcze bardziej wytężonej pracy.

Skoro Pan lubi, kiedy jest ciężko, to zapytam o konflikt wewnątrz Nowoczesnej. W tygodniku „Polityka” przeczytałam, że w partii jest grupa niezadowolonych, która się buntuje przeciwko Pańskim rządom.

W każdej partii mamy osoby, które zarządzają wspólnie z liderem i które są od niego dalej. Ale przyznam, że jako szef partii nigdy nie słyszałem głosów niezadowolenia.

To tak jak Jarosław Kaczyński.

Naprawdę nie słyszałem. Ostatnio spotkaliśmy się na zamkniętym posiedzeniu klubu i nie było ani jednej skargi czy sprzeciwu. Oczywiście w każdej partii jest tak, że jedni mają większy wpływ na strategię ugrupowania, a inni mniejszy. Przypomnę, że Nowoczesna to partia bardzo demokratyczna. Ale pamiętajmy, że została przeze mnie założona jako pewien autorski projekt i w jej nazwie jest nawet moje imię i nazwisko. To pomagało w czasie kampanii, gdy byliśmy słabiej znani. Jednak większość decyzji podejmujemy wspólnie, kolegialnie. Nie wszystkie, bo dynamika życia politycznego zmusza często szefa do tego, żeby szybko zdecydował sam. Wiem, że członkowie Nowoczesnej chcieliby, aby nasze sondaże były lepsze. Ale uważam, że jesteśmy na etapie mobilizacji, a nie demobilizacji. Jesteśmy w Sejmie jak grupa GROM - 31 posłów, którzy muszą być sprawni, silni i gotowi.

I te emocje w partii Pana nie martwią?

Te przejściowe problemy w ugrupowaniu, które ma dopiero półtora roku, musiały się ujawnić. Zresztą to najlepszy moment na ucieranie się takich emocji, ponieważ nie jesteśmy jeszcze w fazie kampanii wyborczej, w której potrzebne jest współdziałanie. Jestem po rozmowach w partii, które pozwalają mi być nadal optymistą. Partie umierają lub się rozpadają, gdy nie ma rozmów.

Doświadczenie uczy, że jak się coś zaczyna kruszyć, to się w końcu wykruszy.

Mnie doświadczenie podpowiada, że jak są problemy, to się z nich wychodzi wzmocnionym. Pod warunkiem że jest się zdeterminowanym. W polityce liczą się siła i determinacja. Nie brakuje mi determinacji, czuję się odpowiedzialny za projekt i za ludzi.

Posłowie Nowoczesnej anonimowo twierdzą, że Pan sprywatyzował partię, że się pogubił, że nikogo nie słucha, że wreszcie operacja „Madera” podtapia nie tylko Pana, ale też partię.

To insynuacje. Jak już mówiłem, ważne decyzje podejmujemy kolegialnie, a obecną sytuację traktuję jak wyzwanie. Po owocach nas poznacie.

Są posłowie w Pana partii, którzy chcą ściślejszej współpracy z Platformą.

Nikt mi o tym nie mówił wprost. Może się mnie boją. Ale ja nie zabijam. Nie nazywam się Ryszard „Zabijam” Petru. Ale jeżeli jest tak, jak pani mówi, że posłowie boją się powiedzieć o tym głośno i pod nazwiskiem, to znaczy, że brakuje im odwagi cywilnej. Myślę również, że niektórzy zapomnieli też, po co powstała Nowoczesna i jaki jest nasz wspólny cel.

To jak Nowoczesna chce odsunąć PiS od władzy?

Nasz program zawiera dwa elementy. Pierwszy mówi o dePiSyzacji, czyli wyczyszczeniu tego, co zawłaszczyło PiS. Odczytaniu odcisków palców, jakie PiS zostawiło na prokuraturze, Trybunale Konstytucyjnym, sądownictwie. Wszystko to trzeba będzie rozliczyć. Nam nie zabraknie w tej sprawie odwagi. Drugi element to nasz program, który mówi o Polsce dla przedsiębiorców, czyli o tym, że co nie jest zabronione, jest dozwolone. O zmianach w edukacji, która powinna być nastawiona nie na ideologię, tylko na umiejętności potrzebne na rynku pracy, o ochronie zdrowia, w której powinna być konkurencja między funduszami, z dobrowolnymi ubezpieczeniami zdrowotnymi i koszykiem świadczeń gwarantowanych, z jasnymi zasadami, za co państwo płaci, a za co nie. Mówimy też o wyrównywaniu szans między mieszkańcami dużych miast i niewielkich miejscowości itd. Mówimy o dobrze zorganizowanej, nowoczesnej Polsce, z rozdziałem Kościoła i państwa.

To wszystko się zgadza. Jest program, ale cały czas opozycja ma łącznie mniejsze poparcie w sondażach niż Prawo i Sprawiedliwość.

PiS w poprzedniej kadencji miało cały czas mniej niż PO, i wygrało. Bo PO nie zrozumiała potrzeb Polaków.

Po ośmiu latach.

A tu będzie po czterech. Uważam, że sytuacja w Polsce jest dla opozycji trudna, ale o wiele lepsza niż na Węgrzech. Tam opozycja jest o wiele bardziej rozbita. Wracając do wariantu wspólnego obozu opozycji. Te przepływy między elektoratem Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej niewiele wnoszą. To jest tak, że kiedy PO traci, to my zyskujemy jeden do jednego, a jak my tracimy, to PO zyskuje tylko połowę z tego. Bo druga połowa przechodzi do innych partii lub znika. To znaczy, że Nowoczesna jest potrzebna, ponieważ istnieje ryzyko, że część demokratycznego elektoratu albo zostanie w domu, albo zagłosuje na ugrupowania, które - jak w 2015 roku - nie wejdą do Sejmu. Mamy też niepowtarzalną ofertę dla Polaków, spójną wizję Polski. Chodzi więc o to, żeby przekonać do nas również tych, którzy zagłosowali na PiS i nie czują się z tym teraz komfortowo. Tych, którzy widzą, że PiS nie potrafi zorganizować dobrze Polski, a którym Platforma pokazała, że jej już nie zależy na żadnych zmianach. To jest szansa na zwycięstwo obozu demokratycznego. Wariant obozu zjednoczonej opozycji może się okazać nieskuteczny, bo my część ludzi stracimy. Ale jeśli będzie zmieniona ordynacja, a to będzie jedyna droga, żeby zatrzymać PiS, wariant wspólnego startu też bierzemy pod uwagę. Nikt nie mówi, że będzie łatwo. Ale ja lubię wyzwania i jestem gotowy do ciężkiej pracy. I teraz już nie jestem sam, mam wokoło siebie wielu ludzi, dla których Nowoczesna też jest planem dla Polski.

Ryszarda Wojciechowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.