O czym pamiętają tylko mały, pluszowy miś i damska torebka

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Kaczanowski
Anna Pawelczyk

O czym pamiętają tylko mały, pluszowy miś i damska torebka

Anna Pawelczyk

Przedmioty, które mają duszę, istnieją nie tylko w bajkach. Pluszowy miś opowiada szpitalną historię. Damska torebka przywołuje wspomnienia zmarłej koleżanki. Te rzeczy pamiętają nawet te historie, o których sami zapominamy.

W Nałęczowie przy ulicy Partyzantów 12, w małym, kameralnym lokalu powstało muzeum, gdzie eksponatami są pluszowe misie i damskie torebki.

To nie wygląd czy marka odgrywają rolę, lecz ludzkie historie, jakie skrywają w sobie. Pluszaki i torebki opowiadają o codziennym życiu, przywołują wspomnienia tych, którzy odeszli i pokazują, jak przedmioty stanowią część historii naszego życia.

W Muzeum Torebek i Misiów wystawionych jest ponad 300 eksponatów. Część pochodzi z prywatnych zbiorów Hanny Wasiak, właścicielki muzeum, resztę przynieśli ludzie. Każdej rzeczy towarzyszy historia.

Najstarszym misiem w muzeum Hanny Wasiak jest żółty i wypchany trocinami przyjaciel jej syna. Największym sentymentem pani Hanna darzy jednak „misia szpitalnego”, który towarzyszył w ciężkiej chorobie jej dziecku.

- Miś, którego tak nazwałam, jest z 1995 roku. Wówczas mój syn przebywał na oddziale onkologii. Odwiedzający szpital amerykański senator przekazywał dzieciom misie i inne prezenty. Pielęgniarki te rzeczy zabierały - opowiada Hanna Wasiak. - Przypuszczam, że tak postąpiły ze względu na możliwość infekcji spowodowanej brakiem odporności małych pacjentów. Mnie udało się misia przemycić i przechować. Teraz stał się eksponatem muzealnym.

Misie, zdaniem Hanny Wasiak, odgrywają ogromną terapeutyczną rolę. Pluszaki często towarzyszą dzieciom w szpitalach, w karetkach czy przychodniach, dają im poczucie domowego bezpieczeństwa.

- Rodzice nie zawsze mogą być przy swoich dzieciach, a miś jest dla małego pacjenta przypomnieniem rodzinnego ciepła czy łóżka, w którym spokojnie zasypia tuląc pluszaka. Miś jest miły w dotyku, wzbudza dobre uczucia, pomaga na chwilę zapomnieć o chorobie. Misiowi zawsze można się zwierzyć - mówi twórczyni muzeum.

Jedną z wyjątkowych torebek na ekspozycję oddała Sabina Seroczyńska-Kozuba. Elegancka, czarna, mała torebeczka w rodzinie pani Sabiny jest już 81 lat.

- Ta torebka towarzyszyła mojej mamie, gdy razem z tatą szli na bal oficerski. To były inne czasy, takie bale były bardzo eleganckie, takie też musiały być dodatki do stroju. Mama pojawiła się w pięknej, grafitowej sukni balowej, a do niej założyła właśnie tę torebkę wraz z podobnymi butami, które niestety się nie zachowały. Torebkę pielęgnowałam przez wiele lat, mimo to widać na niej znaki czasu, ale zamek wciąż działa! - opowiada Sabina Seroczyńska-Kozuba i dodaje: - To muzeum to dla mnie okazja, żeby przedłużyć życie tej torebki i pamięć o niej o następne lata.

Inną, równie leciwą, torebkę przyniosła Ewa Metylska. - Ma około 120-letnią historię. Pochodzi z miejscowości niedaleko Hamburga, tam dostałam ją od 95-letniej damy. Starsza pani odziedziczyła ją z kolei po swojej mamie. Mimo tak wielu lat, jest w prawie doskonałym stanie. Mogę się założyć, że ta torebka pamięta niejeden wspaniały bal - mówi.

Po co kolekcjonować tak błahe przedmioty? Po to, żeby pielęgnować pamięć o ważnych, ale ulotnych zdarzeniach.

Misie skłaniają do wspomnień o dzieciństwie i towarzyszących mu przygodach. Torebki to prawdziwe skarbnice wiedzy o ich właścicielkach.

- Zawsze coś w nich nosimy - drobiazgi, zdjęcia, pomadki, klucze... Urzekła mnie historia torebki, która należała do mojej koleżanki Alicji. Chciała ją wyrzucić w czasie porządków, na szczęście wcześniej postanowiła przejrzeć zawartość. W środku znalazła kilka starych, wysuszonych kasztanów. Wtedy przypomniała sobie, że dostała je od przyjaciółki, której już nie ma wśród nas - opowiada Hanna Wasiak.

Kolekcję swojego muzeum planuje stale powiększać. Jednym z nowszych elementów zbioru jest skórzana torebka wyprodukowana przez spółdzielnię inwalidów.

- Ludzie zastanawiają się, po co tworzyć muzeum z tak zwykłych przedmiotów, ale to nasza codzienność jest w życiu najpiękniejsza - mówi pani Hanna.

Anna Pawelczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.