O związku mody z architekturą

Czytaj dalej
Fot. Piotr Czyż
Sylwia Hejno

O związku mody z architekturą

Sylwia Hejno

Bohaterów jest kilku. To ubrania: proste, trochę retro, ale i ponadczasowe. Intrygująca dziewczyna z Instagrama. I modernistyczne wnętrza Domu Chemika w Puławach.

Natalia Siebuła, projektantka mody młodego pokolenia, inspiruje się muzyką i architekturą. W jej ostatniej kolekcji zobaczymy faliste schody Domu Chemika (jak pliski na falbankach), pyszne, tętniące barwami rozwibrowane mozaiki (jak kolory sukienek), chłodne, kamienne posadzki stworzone po to, by po nich stukać obcasami, ściany obite boazerią i kąciki zieleni, gdzie zatrzymał się czas.

- Współcześnie otacza nas dużo szkła, wszędzie widać np. te same plastikowe krzesła. Przed laty jednak zwracano większą uwagę na design poszczególnych elementów wnętrz, wzory były po prostu dobrze zaprojektowane. W Domu Chemika od razu zachwyciły mnie kręcone schody z boazerią, nie widziałam takich dotąd. Piękne są także mozaiki, z pomarańczą i czerwienią, to z nich te kolory trafiły do mojej kolekcji - mówi Natalia Siebuła.

Muza kolekcji i twarz kampanii: Paulina Kowalik; stylizacje: Mateusz Kołtunowicz; makijaż: Paulina Serwatka; biżuteria: Anna Ławska
Piotr Czyż Muza kolekcji i twarz kampanii: Paulina Kowalik; stylizacje: Mateusz Kołtunowicz, makijaż: Paulina Serwatka, biżuteria: Anna Ławska

Historia Domu Chemika w Puławach sięga lat 60. Sesja poza tym, że prezentuje modę, jest także hołdem złożonym modernistycznej architekturze i duchowi minionej epoki. Stare drewniane ławki czy pufy, geometryczne rzędy jarzeniówek, a nawet wysłużony parkiet są subtelną scenografią dla zdjęć. Natalia Siebuła wspólnie z fotografem Piotrem Czyżem odkrywają ciemne zakamarki, dyskretny urok oświetlonych żółtawym światłem pomieszczeń, rajski czar korytarzy, gdzie pod sufit pną się hodowane w doniczkach fikusy i palemki.

Muza kolekcji i twarz kampanii: Paulina Kowalik; stylizacje: Mateusz Kołtunowicz; makijaż: Paulina Serwatka; biżuteria: Anna Ławska
Piotr Czyż

Modelkę do tego zadania wypatrzyła pewnego razu na Instagramie. Zauroczyły ją burza loków, fantazja i naturalność Pauliny. - Wcześniej, tak jak wielu projektantów, korzystałam z usług modelek z agencji, ale zrozumiałam, że te dziewczyny trudno poznać, widzimy je tylko na konkretnych zdjęciach. Paulina, poza tym, że ma ciekawą urodę, prowadzi swojego Instagrama, gdzie można podpatrzyć, jaka jest - że jest sama bardzo artystyczna, że fascynuje się fotografią analogową, grafiką warsztatową. Widać od razu, że ona jest trochę vintage, dlatego tak świetnie prezentuje się na tle tych przestrzeni - uważa Natalia Siebuła.

Na zdjęciach, szczególnie portretowych, widać fakturę skóry modelki, delikatne nierówności w kolorycie z powodu bielactwa i tatuaże. Nikt nie starał się wykreować na siłę nieistniejącego ideału piękności.

- Razem z moim chłopakiem, fotografem Piotrem Czyżem, nie lubimy jakoś mocno retuszować zdjęć. Stawiamy na naturalność. Wolę pokazywać kolekcje w naturalnym świetle, na realnych osobach, nawet z ich drobnymi niedoskonałościami, żeby nikt się nie czuł oszukany - wyjaśnia.

Klasyczna kolorystyka czerń, biel, beże, pudrowe róże - Natalia raczej preferuje kolory, które nie odrywają uwagi od osoby. Unika też z reguły deseni. Fantazyjne wnętrza Domu Chemika sprawiły, że sięgnęła po grochy i odważniejsze, soczyste barwy. Jej ubrania są luźne i zwiewne, nie uwierają, nie opinają, bo Natalia Siebuła chce, żeby kobiety w nie ubrane czuły się sobą na luzie. To ubrania mają się dopasować do człowieka, nie na odwrót.

Przygodę z projektowaniem ubrań zaczynała siedem lat temu, kiedy moda na małe, polskie marki dopiero kiełkowała, a rynek zalewała fala uchodzącej za stylową chińszczyzny. Po studiach muzycznych nauczyła się projektować, szyć i kroić. Teraz źle wykonaną sztukę odzieży potrafi rozpoznać już na pierwszy rzut oka. Na rynku projektantów jest coraz większa konkurencja, ale ma to swoje plusy: kupujemy lepiej i ostrożniej.

Muza kolekcji i twarz kampanii: Paulina Kowalik; stylizacje: Mateusz Kołtunowicz; makijaż: Paulina Serwatka; biżuteria: Anna Ławska
Piotr Czyż

- Widać, jak w ciągu ostatnich paru lat rośnie świadomość. Ludzie pytają na przykład o tkaniny, z jakich wykonane są ubrania albo, co mnie na początku dziwiło, czy moje płaszcze i marynarki mają podszewki. Dla mnie oczywistością jest, że tak, ale w wielu miejscach idzie się po najmniejszej linii oporu. Mam takie klientki, które wolą dopłacić i zainwestować w jeszcze lepsze materiały niż na początku proponuję, bo wiedzą, że taka rzecz posłuży im lata - mówi Natalia Siebuła.

Kolejną sesję planuje w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. Po odwiedzinach w Domu Chemika został jej na pamiątkę plik listów od osób, które dziękowały, że tymi fotografiami przywołała ich wspomnienia. - Można oczywiście robić zdjęcia w studiu, ale jest to nudne i bez głębszego sensu. Nie chodzi nam wyłącznie o ciuchy, ale o pokazanie czegoś więcej, na przykład wyjątkowych miejsc, które warto zobaczyć, nie tylko dla architektury. Zazwyczaj kryje się w nich też wiele historii. Bardzo mnie wzruszyło, gdy po sesji w Domu Chemika zaczęły przychodzić listy od ludzi, którzy pamiętali go z dzieciństwa i chcieli się podzielić swoimi historiami - mówi.

Sylwia Hejno

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.