Oblali ją kwasem, bo wypowiedziała im pracę

Czytaj dalej
Fot. Artur Drożdżak
Artur Drożdżak

Oblali ją kwasem, bo wypowiedziała im pracę

Artur Drożdżak

Właścicielki klubu Diamond wypowiedziały pracę ochroniarzom. Jedna z nich została oblana kwasem. Sprawcy ataku nie ujęto. Mariusz G. odpowiada za wysłanie do kobiet sms-a z żądaniem zapłaty.

Bandyta zza bloku obserwował kobietę, która wyszła z klatki schodowej i wsiadła do swojego mercedesa. Widział, że wykonała telefon do innej osoby i włączyła silnik auta. Było gorące, marcowe popołudnie, więc pewnie dlatego postanowiła zaczerpnąć świeżego powietrza i uchyliła szybę w dachu pojazdu. Napastnik tylko czekał na ten moment. Błyskawicznie założył na głowę kominiarkę i podbiegł do samochodu po czym wylał ze słoika na głowę kobiety stężony kwas. Nie interesowało go co się dalej stanie, szybko zniknął za blokiem. Dopiero wtedy zdjął kominiarkę i z oddali usłyszał, że zaatakowana głośno krzyczy i wzywa pomocy. To sprawiło, że jeszcze bardziej przyspieszył kroku. Zemsta była dokonana.

Lokal Diamond

Olga i Marlena długo się wahały, czy zakładać w Krakowie klub nocny. Od lat siedziały w branży i wiedziały, że to nie jest łatwy biznes. Jedna z nich sama kiedyś była tancerką, ale miała już dość prężenia ciała na scenie, zaczepek i niemoralnych propozycji.

Dzięki ciężkiej pracy odłożyły trochę gotówki, ale zdawały sobie sprawę, że to tylko połowa sukcesu i ledwie punkt startu, by zaistnieć w show biznesie.

Udało się im znaleźć miejsce na lokal przy ul. Rajskiej i tam w 2009 r. otworzyły klub Diamond, czyli: diament. Był barman, kelnerki, tancerki, striptiz, drinki z wyższej półki, kieliszek wódki kosztował15 zł, szampan Dom Perignon 1900 zł. Wstęp: 40 zł.

Właścicielki znały branżę i by zadbać bezpieczeństwo szukały selekcjonerów, którzy mogliby stać na bramkach. Dzięki kontaktom dotarły do Romana P. Pochodzący z Nowego Targu 37-latek znał środowisko i podjął się organizacji ochrony lokalu. Roman P. od prawie 10 lat pracował w komendzie wojewódzkiej policji, a od 2003 r. służył w krakowskim SPAP, czyli w Samodzielnym Pododdziale Antyterrorystycznym Policji.

W dalszej części tekstu dowiesz się, co skłoniło właścicielki lokalu do zwolnienia ochroniarzy i jak usprawiedliwiali się sprawcy napaści. 

Pozostało jeszcze 76% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Artur Drożdżak

Dziennikarz zajmujący się sprawami sądowymi i prawnymi

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.